COVID zniszczył przemysł targów i konferencji. Nie przetrwają bez pomocy publicznej

Michał Szczygielski
Targi i konferencje to w Polsce poważny przemysł. Żyją z nich nie tylko organizatorzy targów, ale i setki firm projektujących i budujących stoiska, właściciele obiektów targowych i konferencyjnych, agencje wynajmujące personel targowy, serwisy sprzątające, setki techników i rzemieślników. Nasza gospodarka zorientowana jest na targi jak żadna inna w Europie, poza niemiecką. Większość tego przemysłu to firmy małe i średnie, żyjące od projektu do projektu, bez poduszki finansowej. Bez pomocy publicznej nie dotrwają do odpalenia sezonu targowego – uważa Sławomir Majman – wiceprezes Zarządu Targów Warszawskich S.A., były wiceprezes i założyciel Polskiej Izby Przemysłu Targowego, a także były prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Czy któraś z dziedzin gospodarki została w zaproponowanych przez rząd działaniach anty kryzysowych potraktowana marginalnie? Jest taka zapomniana dziedzina gospodarki. Dziedzina gospodarki zapomniana na wiele miesięcy przez wszystkich tych, których zadaniem jest spieszenie z pomocą przedsiębiorcom - ofiarom zamrożenia gospodarki. Ta dziedzina to organizacja targów i konferencji.

Na czym polega specyfika tej branży w czasie trwającego właśnie kryzysu? Od kilku miesięcy przychody firm działających w tym sektorze są równe zeru, bo przecież nie jest możliwe organizowanie jakichkolwiek imprez gospodarczych. Od kilku miesięcy przedsiębiorcy czekają na określenie terminu, kiedy można będzie na nowo otworzyć drzwi do hal targowych i sal konferencyjnych. A przecież od dnia, kiedy pojawi się zielone światło, upłyną kolejne długie miesiące bez przychodów potrzebne do zdobycia od nowa klientów i przygotowań marketingowych i organizacyjnych.

Dlaczego można mieć wrażenie, że branża ta została pominięta? Targi i konferencje wpadły w rządowych budynkach do głębokiego wora i zaginęły na długo wśród postulatów firm turystycznych i weselnych, które dostrzeżono znacznie wcześniej. Być może przyczyny takiego traktowania trzeba szukać w środowisku organizatorów i wykonawców targów, które głęboko przekonane, że, co jak co, ale w Polsce wszyscy od pokoleń wiedzą, jak ważne dla gospodarki narodowej są targi, zapomniało, co to promocja sektora.

Inne branże, walcząc o swoje, okazały większą determinację? Być może wizja wściekłych restauratorów i rozżalonych fryzjerek przemawiała do wyobraźni bardziej niż ponad dwadzieścia tysięcy osób, którym dają pracę polskie targi. Być może urzędnicy mający pod powieką obraz eleganckich panów i roześmianych pań, oprowadzających ich po targach, nie myśleli o przemyśle targowym dostatecznie serio.

Można mieć wrażenie, że pandemia i spowodowany nią lock down, tak na prawdę rozpoczęły edukacje w społeczeństwie, czym są targi. W środowisku targowym krążą np. anegdoty o tym, że niektóre media w marcu myliły targi z targowiskami. Czym właściwie jest branża targowa? Rzecz w tym, ze w Polsce targi i konferencje to poważny przemysł . Żyją z nich nie tylko organizatorzy targów, ale i setki firm projektujących i budujących stoiska, właściciele obiektów targowych i konferencyjnych, agencje wynajmujące personel targowy, serwisy sprzątające, setki techników i rzemieślników. Od lat polskie firmy projektujące i budujące stoiska to światowa czołówka, solidni eksporterzy (swoich usług i produktów), na zlecenie zagranicznych klientów obsługujący targi od Szanghaju po Barcelonę.

Czy o znaczeniu tej branży ma świadczyć ilość firm i osób, jakie w Polsce zaangażowane są w różnych segmentach w organizacje i budowanie targów?
Potęgi polskiego przemysłu targowego nie można mierzyć jedynie ilością firm i pracowników. Rzecz w tym, że polska gospodarka jest zorientowana na targi jak żadna inna w Europie, poza niemiecką. W Polsce liczba kontaktów handlowych, które mają początek na imprezach gospodarczych, jest znacznie większa niż w większości krajów europejskich. Przyczyny takiego stanu wynikają nie tylko z tradycji, ale przede wszystkim ze struktury polskiej gospodarki, w której tak istotną rolę odgrywają firmy średnie - główny wystawca i gość targów.

Jak można wytłumaczyć biznesowe znaczenie branżowych imprez targowych dla przedsiębiorców? W podtrzymywaniu kontaktów z dotychczasowymi klientami targi zdecydowanie przodują, w pozyskiwaniu nowych klientów także. Targi w Polsce albo wyraźnie są najważniejsze, albo znajdują się w czołówce instrumentów marketingowych używanych do realizacji większości celów, jakie stawiają sobie firmy. Więcej, jeżeli popatrzymy na rozmaite etapy życia produktów lub usług, w pierwszych dwóch z nich, czyli przy wprowadzaniu na rynek i osiąganiu dojrzałości, targi znowu są liderem. A więc jeżeli chodzi o doskonalenie wizerunku firmy, wzrost znajomości produktu, zademonstrowanie obecności firmy na rynku, zawieranie umów sprzedaży targi są jednym z najskuteczniejszych instrumentów, pobudzających gospodarkę. Takie są fakty.

Czy widzi Pan dla jakąś szczególną rolę targów w wychodzeniu gospodarki na prostą?
Trudno będzie przecenić rolę targów i konferencji specjalistycznych dziś jako instrumentu wyprowadzania gospodarki z kryzysu. Polskie środowiska gospodarcze po kilku miesiącach uśpienia potrzebuje kontaktów, choćby na razie z partnerami krajowymi. Organizatorzy targów są tu ważnym sojusznikiem rządu, któremu powinno zależeć, by w Polsce zaczęto jak najszybciej handlować i produkować.

Co powinna dla targów uczynić władza?
Właśnie dlatego rząd powinien bez dalszej zwłoki zezwolić na organizację imprez business to business (B2B), czyli przeznaczonych dla ściśle określonej publiczności profesjonalnej. Trudno wątpić, że łatwiej jest zastosować rygory dystansu społecznego wobec kilkuset biznesmenów niż np. dla 150 weselników.

Czy to załatwi całą sprawę? Ale na tym problemy polskiego przemysłu targowego się nie kończą. Poza kilkoma wielkimi organizatorami targów, będącymi własnością samorządów, większość tego przemysłu to firmy małe i średnie, żyjące od projektu do projektu, bez poduszki finansowej. Nie ma wątpliwości - bez pomocy publicznej nie dotrwają one do odpalenia sezonu targowego.

Czym może to grozić? Jeśli nie dotrwają, to w ich miejsce z przyjemnością wejdą wykonawcy zza zachodniej granicy od dawna łakomie spoglądający na nasz rynek targowy, a tysiące polskich pracowników straci warsztat pracy. Oznacza to konieczność stworzenia sytemu finansowania pomostowego. Po to, by znowu miał kto organizować targi i konferencje w Polsce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl