Gdzie zgłosić zderzenie z dzikim zwierzęciem? Co zrobić, gdy na drodze potrącimy dzika, łosia, sarnę? 24.07.2024

Dariusz Matyjaszczyk
Opracowanie:
Nie powiadomisz służb? Narażasz się na mandatJeżeli kierowca po potrąceniu zwierzęcia nie zawiadomi odpowiednich służb, naraża się na karę aresztu lub grzywny (do 5 tysięcy złotych). Jakby tego było mało, jeśli sprawa trafi do sądu, wobec kierowcy może zostać orzeczona nawiązka w wysokości do tysiąca złotych na cel związany z ochroną zwierząt.Odszkodowanie za potrącenie zwierzęciaJeśli mamy wykupione AC, zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela. Jeżeli go nie mamy, w ramach OC możemy się ubiegać o odszkodowanie od zarządcy drogi. UWAGA!Nie otrzymamy odszkodowania jeśli wypadek wydarzył się w obrębie drogi oznakowanej jako A18b, czyli "uwaga na zwierzęta leśne".krajowe - Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostradwojewódzkie - zarząd danego województwapowiatowe - zarząd danego powiatugminne - burmistrz/ prezydent miasta lub wójtZOBACZ ZNAGRANIE CZYTAJ DALEJ >>>>Uwaga na łosie na drogach..
Nie powiadomisz służb? Narażasz się na mandatJeżeli kierowca po potrąceniu zwierzęcia nie zawiadomi odpowiednich służb, naraża się na karę aresztu lub grzywny (do 5 tysięcy złotych). Jakby tego było mało, jeśli sprawa trafi do sądu, wobec kierowcy może zostać orzeczona nawiązka w wysokości do tysiąca złotych na cel związany z ochroną zwierząt.Odszkodowanie za potrącenie zwierzęciaJeśli mamy wykupione AC, zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela. Jeżeli go nie mamy, w ramach OC możemy się ubiegać o odszkodowanie od zarządcy drogi. UWAGA!Nie otrzymamy odszkodowania jeśli wypadek wydarzył się w obrębie drogi oznakowanej jako A18b, czyli "uwaga na zwierzęta leśne".krajowe - Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostradwojewódzkie - zarząd danego województwapowiatowe - zarząd danego powiatugminne - burmistrz/ prezydent miasta lub wójtZOBACZ ZNAGRANIE CZYTAJ DALEJ >>>>Uwaga na łosie na drogach.. yt/StopCham
Co robić po potrąceniu na drodze dzikiego zwierzęcia? Gdzie zgłosić zderzenie z dzikim zwierzęciem? Ważne telefony. Przepisy regulują to, jak się zachować po potrąceniu dzika lub sarny. Jadąc samochodem przez las trzeba zachować wielką ostrożność.

Gdzie zgłosić potrącenie dzikiego zwierzęcia?

Na drodze wojewódzkiej 618 kierowca BMW wykazał się dużym refleksem, gdy nagle przed maskę wbiegło mu stado jeleni wypłoszonych z lasu. Jeden z rogaczy nie zdołał jednak przeskoczyć auta. Wpadł na maskę i "stratował" samochód. Zobacz nagranie! A co zrobić, jak już potrąciłeś dzikie zwierzę na drodze? Gdzie zadzwonić i kogo powiadomić o potrąceniu?

  • O czym pamiętać po zderzeniu ze zwierzęciem?
  • Jakie są konsekwencje zderzenia ze zwierzęciem. Sprawdź, jak się zachować.
  • Do kogo zadzwonić gdy zwierzę jest ranne lub zabite na skutek wypadku.
  • Kogo powiadomić o uszkodzonym samochodzie?
  • Czy należy się odszkodowanie za uszkodzenia powstałe przez zderzenie z dzikim zwierzęciem.

Co zrobić gdy potrącisz dzikie zwierzę? Gdzie zadzwonić po zderzeniu z dzikim zwierzęciem?

Takie sytuacje jak z nagrania są częste na drogach. Szczególnie tych prowadzących bezpośrednio przez las lub przebiegających w bliskim sąsiedztwie kompleksów leśnych. Potrącenie dzikiego zwierzęcia może się przytrafić każdemu kierowcy.

Co zrobić i gdzie zadzwonić, gdy potrącisz dzikie zwierzę

Do potrąceń zwierząt dochodzi często w nocy, nad ranem i wieczorem. Widoczność dla podróżujących jest ograniczona, a dzikie zwierzęta przemieszczają się między kompleksami leśnymi lub po polach uprawnych. Często są przeganiane przez polujących myśliwych.

Zderzenie ze zwierzyną leśną bywa dramatyczne w skutkach. Zwierzęta giną, samochody są poważnie uszkodzone, niekiedy wypadki są niebezpieczne również dla zdrowia i życia podróżnych.

Potrąciłeś dzikie zwierzę na drodze? Uwaga za to grozi mandat

Artykuł 25. Ustawy o Ochronie Zwierząt mówi o obowiązkach, jakie ma kierowca, który potrącił zwierzę:

Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 zasady uśmiercania zwierząt, ust. 3.

Pamiętajmy, że za udzielenie pomocy uważa się np. zawiadomienie służb. Nikt nie wymaga, by kierowca bezpośrednio sprawdzał stan zwierzęcia, szczególnie takiego, które może być niebezpieczne jak dzik, łoś, jeleń.

Miejsce wypadku należy dobrze oznakować: włączyć światła awaryjne i wystawić trójkąt ostrzegawczy.

Gdzie zgłosić potrącenie dzikiego zwierzęcia?

Jeśli dojdzie do potrącenia zwierzęcia należy zadzwonić na Policję, Straż Miejską lub Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego nr telefonu 987. Można również zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Nie powiadomisz służb? Narażasz się na mandat

Jeżeli kierowca po potrąceniu zwierzęcia nie zawiadomi odpowiednich służb, naraża się na karę aresztu lub grzywny (do 5 tysięcy złotych). Jakby tego było mało, jeśli sprawa trafi do sądu, wobec kierowcy może zostać orzeczona nawiązka w wysokości do tysiąca złotych na cel związany z ochroną zwierząt.

Odszkodowanie za potrącenie zwierzęcia

Jeśli mamy wykupione AC, zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela. Jeżeli go nie mamy, w ramach OC możemy się ubiegać o odszkodowanie od zarządcy drogi. UWAGA!Nie otrzymamy odszkodowania jeśli wypadek wydarzył się w obrębie drogi oznakowanej jako A18b, czyli "uwaga na zwierzęta leśne".

Za poszczególne drogi odpowiadają następujące podmioty:

  • krajowe - Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad
  • wojewódzkie - zarząd danego województwa
  • powiatowe - zarząd danego powiatu
  • gminne - burmistrz/ prezydent miasta lub wójt
Pracownicy Nadleśnictwa Poddębice apelują, aby uważać na łosie. Dwie klępy (a może jeden, to wyrośnięty zeszłoroczny cielak?) widziane były ostatnio na terenie leśnictwa Szadek. Te zwierzęta widziane były niedawno również w okolicach Gostkowa koło Wartkowic.CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE

Uwaga na łosie na drogach w województwie łódzkim. Ostatnio w...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Bezpieczeństwo nad wodą. Jak zapobiegać utonięciom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiał oryginalny: Gdzie zgłosić zderzenie z dzikim zwierzęciem? Co zrobić, gdy na drodze potrącimy dzika, łosia, sarnę? 24.07.2024 - Dziennik Łódzki

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pol
20 września 2023, 16:38, A tfu i w [wulgaryzm]e:

Co za pier*dol*ony skurvvysyn za potrącenie tego gówna wymyślił że mandat można dostać, co za pie*rdo*lone skurvvysyny rządzą Polską i ten durny przepis podtrzymują.

KO oczywiście już nawet wysłało policję na drogi, oczywiście aby zapobiegać:-) a nie doić z mandatów i zapychać dziurę która się powiększa jak dawniej ozonowa. Czy ktoś jeszcze zauwarzył, że dziwnie dużo suszarek od zmiany rządu się pojawiło?

P
Pol
8 października 2021, 09:03, dawny uczestnik:

Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam

10 listopada 2023, 15:31, Nerwus:

I to jest przydatna informacja, a nie brednie pismaka !

Kolega uderzył dwa dziki, zadzwonił na numer alarmowy, panowie przyjechali i co zrobili ? Kazali [wulgaryzm] i następnie zabrali dowód rej. bo auto niesprawne ! (rozbity reflektor, uszkodzony zderzak i maska)

Dziki leżały dwa tygodnie przy drodze i nikt się nimi nie zainteresował

Info przydatne, ale radzę się nie chwalić jeśli zdarzy nam się odhechać z miejsca takiego zajścia. Kodeks jest tu nieubłagany a kary większe jak za teściową:-)

G
Gość
Ale wierszówek w tym starym tekscie
R
Rtx
Na przestrzeni ostatnich 10 lat trzykrotnie miałem przygodę z sarną. Za każdym razem po potrąceniu zwierzę uciekło a pozostał uszkodzony samochód.

Z pierwszym razem nie miałem AC więc szkodę naprawę pokryłem z własnej kieszeni.

Za drugim razem miałem AC w wariancie kosztorysowym - otrzymałem odszkodowanie w wysokości około 30% kosztorysu sporządzonego przez ASO. Kosztowało mnie to więcej nerwów niż gdybym nie miał AC w ogóle.

Za trzecim razem miałem pełne AC w wariancie warsztatowym - odstawiłem auto do ASO i nic mnie nie obchodziło.
N
Nerwus
8 października 2021, 09:03, dawny uczestnik:

Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam

I to jest przydatna informacja, a nie brednie pismaka !

Kolega uderzył dwa dziki, zadzwonił na numer alarmowy, panowie przyjechali i co zrobili ? Kazali [wulgaryzm] i następnie zabrali dowód rej. bo auto niesprawne ! (rozbity reflektor, uszkodzony zderzak i maska)

Dziki leżały dwa tygodnie przy drodze i nikt się nimi nie zainteresował

S
Stan
20 września, 16:38, A tfu i w [wulgaryzm]e:

Co za pier*dol*ony skurvvysyn za potrącenie tego gówna wymyślił że mandat można dostać, co za pie*rdo*lone skurvvysyny rządzą Polską i ten durny przepis podtrzymują.

To jedno a po drugie w kodeksie drogowym nie ma o tym ani słowa za to pół kodeksu to bzdury których kierowca nie musi wiedzieć. Reszta przepisów jest porozrzucana po innych ustawach lub rozporządzeniach.

P
Paweł
19 września 2022, 19:21, hhhuuuu:

Zawiadomic telegramem ciecia Kaczana a odbitke schowac do gaci.

No faktycznie , bo jak byś chciał do Tuska to by szło przez berlin i mogło by potrwać nim Angela podyktuje mu jego stanowisko.:-)

A
A tfu i w ryje
Co za pier*dol*ony skurvvysyn za potrącenie tego gówna wymyślił że mandat można dostać, co za pie*rdo*lone skurvvysyny rządzą Polską i ten durny przepis podtrzymują.
W
Witold Duch
8 października 2021, 9:03, dawny uczestnik:

Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam

Mądry Polak po szkodzie.

W
Witold Duch
OK.
h
hhhuuuu
Zawiadomic telegramem ciecia Kaczana a odbitke schowac do gaci.
o
osiol nad oslami
9 października, 10:03, stary zgred:

To gdzie wrocławski pismaku mam zadzwonić? Kanalia ceną wierszówki się kierował klepiąc w kółko to samo aż powstał "artykuł"

11 października, 16:05, abc:

Po pierwsze to najpierw odrób lekcje, po drugie przeczytaj jeszcze raz artykuł, tam jest wszystko napisane gdzie co szukać, a po trzecie artykuł jest w czasopisma łódzkiego a nie wrocławskiego.

mucha zrobila kupe i smierdzi - tyle z tego artykulu sie dowiedzialem .zycie uczy,ze nikt nie pomorze,a policja tylko potrafi karac

a
abc
9 października, 10:03, stary zgred:

To gdzie wrocławski pismaku mam zadzwonić? Kanalia ceną wierszówki się kierował klepiąc w kółko to samo aż powstał "artykuł"

Po pierwsze to najpierw odrób lekcje, po drugie przeczytaj jeszcze raz artykuł, tam jest wszystko napisane gdzie co szukać, a po trzecie artykuł jest w czasopisma łódzkiego a nie wrocławskiego.

G
Gość
8 października, 09:03, dawny uczestnik:

Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam

I to jest znacznie bardziej sensowne, niż wymyślony artykuł, napisany przez osobę, która nie ma pojęcia o czym pisze.

d
dawny uczestnik
Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam
Wróć na i.pl Portal i.pl