
Fiskus marzy, by prawie 80 tys. osób zarejestrowanych jako przedsiębiorcy płaciło „normalny”, czyli progresywny, podatek i ZUS. Przeciętny menedżer i specjalista wykonujący dziś zlecenie dla pojedynczego pracodawcy miałby oddać państwu dodatkowo ok. 16 tys. zł rocznie.

Planowane zwolnienie z podatku dochodowego płac ludzi młodych, do 26 roku życia, może nieoczekiwanie... uderzyć w przedsiębiorczość.
Młodzi, potencjalni przedsiębiorcy zastanowią się, czy warto ryzykować z własnym biznesem, czy nie lepiej jednak znaleźć wygodny nieopodatkowany etat.

Należy się spodziewać prób oskładkowania wszystkiego - zwłaszcza usług rozliczanych dziś w ramach umów o dzieło oraz nie rozliczanych wcale (urzędnicy już nawiedzają wesela, teraz mają ścigać m.in. nianie i korepetytorów). Umowy zlecenia miałyby co do zasady podlegać składkom.

Tym, którzy zapłacą składki bez limitu, ZUS będzie musiał kiedyś wypłacić gigantyczne świadczenia. Jest to jednak problem któregoś z kolejnych rządów. A obecny potrzebuje pieniędzy już dziś...