- Chłopak nie żyje. Ustalamy okoliczności zdarzenia. Nie wiemy na razie o której dokładnie godzinie do niego doszło oraz dlaczego chłopak wyskoczył - wyjaśniał nam po godz. 12 dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Po godz. 14.00 policja poinformowała o nowych faktach. - Najprawdopodobniej było to samobójstwo. 23-letni student wyskoczył z 10 piętra akademika, w którym mieszkał. Wiemy, że wcześniej był u znajomych w innym pokoju, młodzi ludzie spożywali alkohol, ale nie wiemy czy on też. Później wyszedł na klatkę schodową i z jej okna wyskoczył - relacjonuje oficer dyżurny KWP.
- Jesteśmy wstrząśnięci. Nie możemy uwierzyć, że do takiej tragedii mogło dojść w kampusie naszej uczelni - mówi Iwona Czajkowska-Deneka, rzeczniczka Politechniki Lubelskiej. - Wiemy, że 23-latek był studentem studiów niestacjonarnych na Wydziale Mechanicznym. Do akademika przyjechał w piątek po południu i miał mieć zajęcia przez cały weekend.
Tuż po tragedii bardzo szybko zareagowali pracownicy ochrony akademika, którzy natychmiast wezwali policję i pogotowie. Niestety, mimo szybko przeprowadzonej akcji reanimacyjnej, chłopak zmarł.
- Sprawę bada teraz lubelska policja i prokuratura. Muszą wyjaśnić, w jaki sposób doszło do tego zdarzenia - wyjaśnia Iwona Czajkowska-Deneka. Trwa przesłuchiwanie świadków sobotniej tragedii.
Studenci, których udało nam się spotkać w niedzielę w kampusie Politechniki Lubelskiej nie znali 23-latka. Są jednak zdruzgotani tym, co się stało. - Kilka osób przychodziło już do nas i pytało o to zdarzenie. Nie miałam nocnej zmiany i nie byłam w pracy w chwili, gdy ten chłopak wyskoczył. To straszne, że do tego doszło - przyznawała jedna z pracownic DS nr 2.