Ekshumacja Macieja Płażyńskiego w Bazylice Mariackiej w Gdańsku
Mimo prób uzyskania komentarza od przedstawicieli Prokuratury Krajowej w Warszawie uzyskanie jednoznacznego stanowiska w sprawie środowych działań okazało się wręcz karkołomne.
- Wszystkie czynności są prowadzone tak, jak zapowiadała prokuratura. Żadnego innego komentarza w tej sprawie nie udzielamy - przekazała tylko w środę wieczorem prokurator Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Zobacz: Karawan z trumną z ciałem Macieja Płażyńskiego na ulicach Gdańska (zdjęcia i wideo)
W czwartek ponownie bezskutecznie próbowaliśmy potwierdzić informację u warszawskich prokuratorów. Śledczy w krótkiej wiadomości swoje stanowisko podtrzymali, przekazując tylko, że „nie będzie komentarza w sprawie ekshumacji”. Wiadomo natomiast, że „działania innych służb” zabezpieczali gdańscy funkcjonariusze. Przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku w środę wieczorem pojawiła się Żandarmeria Wojskowa, policja, karetka i karawan. Funkcjonariusze pilnowali wejścia do kościoła. Co kilka metrów dookoła bazyliki stali mundurowi.
- Mówiłem o tym już od dawna: o tym, czy ekshumacje coś wniosą do wyjaśnienia sprawy katastrofy smoleńskiej, czy nie, zadecydują wyniki badań, a nie politycy, którzy się wypowiadają w tych kwestiach. A o tym, że ekshumacje trzeba przeprowadzić, stanowi prawo, którego nie przestrzegano w 2010 roku. Dlatego teraz jesteśmy w takiej sytuacji - mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej.
Podkreśla, że fakt, iż prokuratura nie ujawnia zbyt wielu informacji na temat ekshumacji, jest dla niego „jak najbardziej zrozumiały”. - Sprawa dotyczy bardzo delikatnych i bolesnych kwestii, naturalne jest więc dla mnie, że prokuratura nie upublicznia tego typu informacji - mówi. - Natomiast jestem święcie przekonany, że rodziny, których to dotyczy, zostają uprzedzone i poinformowane, że w danym momencie będą toczyły się czynności ekshumacyjne związane z ich najbliższą osobą.
Przypomnijmy, w 2016 roku zespół śledczy Prokuratury Krajowej podjął decyzję, że wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej będą ekshumowane.
Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej podzieliły rodziny
Wzbudziło to kontrowersje i podzieliło opinię publiczną.
Małgorzata Rybicka: nie zgadzam się, żeby ciało mojego męża było ekshumowane [LIST OTWARTY]
Widać to było w ostatnich dniach, gdy media obiegła wieść o ekshumacji Sebastiana Karpiniuka, najmłodszego parlamentarzysty wśród ofiar katastrofy smoleńskiej.
W poniedziałek tuż po godz. 4 rano prokuratorzy, Żandarmeria Wojskowa i policja w kilkunastu samochodach wjechali na kołobrzeski cmentarz, który aż do około godziny 9 mógł uchodzić za najpilniej strzeżone miejsce w mieście. W tym czasie przed bramą wjazdową gromadzili się już koledzy partyjni i przyjaciele Sebastiana Karpiniuka.
- Jesteśmy tu wypełniając ostatnią wolę nieżyjącego ojca Sebastiana, Marka Karpiniuka - mówił kołobrzeski poseł PO Marek Hok. - Mówimy „nie” tej ekshumacji, ale nikt się nie liczy z naszym głosem. To niepojęte. Nie powinno tak być.
Zobacz też: Kołobrzeg: Ekshumacja Sebastiana Karpiniuka. Protest przed cmentarzem
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zajmie się ekshumacjami ofiar katastrofy smoleńskiej