Program polskiej energetyki jądrowej jest bezpieczny, ale za nami tydzień zamieszania i kontrowersji

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Czy rząd zmieni decyzję w sprawie lokalizacji pierwszej w Polsce elektrowni atomowej?
Czy rząd zmieni decyzję w sprawie lokalizacji pierwszej w Polsce elektrowni atomowej? Przemyslaw Swiderski
Decyzja lokalizacyjna dla elektrowni jądrowej w Lubiatowie ma już status finalnej i jest nieodwoływalna. Trwający wiele lat proces wyłonienia odpowiedniego miejsca dla pomorskiej „jądrówki” był transparentny i zgodny z procedurami. Wybrana technologia jest nowoczesna, sprawdzona i bezpieczna - tłumaczą eksperci, których pytaliśmy o potencjalną zmianę miejsca budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu. Sprawa wzbudziła w minionym tygodniu wielkie kontrowersje.

Spis treści

Nie da się już zmienić lokalizacji elektrowni jądrowej, wskazanej na Pomorzu, bez wyrzucenia do kosza wszystkich badań, umów i administracyjnych decyzji. A to wiązałoby się z wieloletnim odłożeniem w czasie polskiego jądrowego programu energetycznego, mającego już i tak poważne opóźnienie - wynika ze słów m.in. dr. inż. Marcina Jaskólskiego, pełnomocnika rektora Politechniki Gdańskiej ds. energetyki jądrowej.

- Po prostu musielibyśmy zrezygnować z budowy elektrowni jądrowej w obecnie wybranej lokalizacji i zaplanować taką inwestycję w lokalizacji zupełnie innej. Oznaczałoby to przesunięcie terminu uruchomienia pierwszej polskiej elektrowni jądrowej na początek lat 40. - tłumaczy Marcin Jaskólski.

Co dalej z elektrownią atomową na Pomorzu?

Jakub Wiech, ekspert i komentator, redaktor naczelny portalu Energetyka24.pl, podkreślał, że zmiana lokalizacji elektrowni, na obecnym etapie zaawansowania, oznaczałaby również poważne problemy energetyczne.

- Byłaby to absolutna katastrofa. Już w latach 30. Polska może mieć poważne problemy z luką energetyczną (będzie to czas, w których nastąpi technologiczny kres elektrowni węglowych zbudowanych w latach 70. XX w.) - wskazywał Wiech w swoim komentarzu w programie Elektryfikacja (dostępny na youtube). Ekspert zaznaczał, że luka, przy jednoczesnym braku rozwoju energetyki atomowej, doprowadziłaby w Polsce do ograniczania dostępu energii, np. dla przemysłu (tzw. stopnie zasilania).

Marcin Jaskólski dodaje, że nie istnieje możliwość wymiany inwestora i technologii, na której bazować ma elektrownia jądrowa, w lokalizacji Lubiatowo. Kolokwialnie mówiąc, wszystkie badania środowiskowe, cały opracowany przedwstępny projekt, są „powiązane” ze wskazaną wcześniej technologią bazującą na reaktorach AP 1000 amerykańskiej firmy Westinghouse. Nie da się zatem „przeszczepić” do lokalizacji w Lubiatowie technologii koreańskich lub francuskich firm.

- Decyzja lokalizacyjna dla elektrowni jądrowej w Lubiatowie uzyskała już status finalnej i jest nieodwoływalna. Trwający wiele lat proces wyłonienia odpowiedniego miejsca dla pomorskiej „jądrówki” był transparentny i zgodny z procedurami. Wybrana technologia jest nowoczesna, sprawdzona i bezpieczna - zaznacza dr inż. Marcin Jaskólski.

Burza po publikacji "Dziennika Bałtyckiego". Rząd swoje, a wojewoda i marszałek swoje?

Kontrowersje związane z obecną lokalizacją elektrowni jądrowej pojawiły się w ubiegłym tygodniu po spotkaniu wicemarszałka pomorskiego Leszka Bonny i wojewody pomorskiej Beaty Rutkiewicz w Chojnicach. Bonna wskazywał wówczas, że inwestycja w obecnie ustalonej lokalizacji będzie miała znaczny wpływ na środowisko naturalne, cenne przyrodniczo i turystycznie. Wicemarszałek podkreślił, że opracowany przez samorząd województwa dokument-memorandum zawierający wątpliwości związane z obecną decyzją środowiskową i lokalizacją elektrowni w Lubiatowie - został przekazany rządowi.

To w czasie tego wystąpienia pomorski wicemarszałek sugerował rozpatrzenie lokalizacji dla „pomorskiej jądrówki” nad Jeziorem Żarnowieckim, czyli w miejscu dawnej inwestycji atomowej, z czasów PRL. Na słowa te oburzeniem zareagowali parlamentarzyści PiS.

Zarówno Bonna, jak i Rutkiewicz w oświadczeniach wystosowanych w kolejnych dniach podkreślili, że sama konieczność budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu „nie podlega dyskusji” i, że „decyzje w sprawie zmiany lokalizacji nie zapadły”, choć cała kwestia będzie tematem „intensywnych prac rządu”.

Przypomnijmy, wątpliwości m.in. dotyczące wpływu na środowisko inwestycji w Lubiatowie czy sprzeciwu dla niej części mieszkańców gminy Choczewo, pomorski Urząd Marszałkowski formułował od jakiegoś czasu, m.in. w czasie konferencji, która odbyła się w Gdańsku jesienią zeszłego roku. Dodajmy również, że jeszcze przed zeszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, Donald Tusk, obecny premier RP, w tamtym czasie będący w opozycji, zapowiadał audyt energetycznego programu jądrowego realizowanego przez rząd PiS.

- Obecny rząd ma prawo do takiego audytu, zapoznania się z tym, co zrobili poprzednicy, m.in. przeglądu umów, sprawdzenia zasadności wydatkowania środków przez spółkę (Polskie Elektrownie Jądrowe, która odpowiada za budowę zaplanowaną w Lubiatowie - red.), ma prawo ocenić negocjacje prowadzone ze stroną amerykańską. Ale sama lokalizacja nie jest materią, która takiemu audytowi podlegać powinna. Z prostej przyczyny - proces był w pełni transparentny, jawny, wszelkie dokumenty są dostępne - tłumaczył w swoim komentarzu Jakub Wiech i dodawał, że „powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by zrealizować budowę elektrowni jądrowej we wskazanej już lokalizacji”.

Długi, żmudny proces, który w końcu trzeba doprowadzić do końca. Przyszłością Polski jest atom

W grudniu 2021 r. zapadła decyzja o lokalizowaniu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w okolicach Lubiatowa, niemal nad samym morzem. Wybierano spośród trzech miejsc - obok ostatecznie wskazanego w grę wchodziły jeszcze tereny w okolicach Mielna (Gąski) w Zachodniopomorskiem oraz miejscu dawnej budowy starej „atomówki” w Żarnowcu. O ile Gąski szybko odrzucono, o tyle Lubiatowo i Żarnowiec miały swoje atuty. Za tym drugim miejscem przemawiały m.in. przygotowane pod dawny projekt linie przesyłowe, linia kolejowa czy drogi. Takie w lokalizacji Lubiatowo trzeba będzie dopiero budować. Natomiast Żarnowiec ma poważny mankament. Lokalizacja nad brzegiem morza zapewnia bezproblemowy dostęp do ważnego dla reaktorów jądrowych zasobu - wody chłodzącej. Jezioro Żarnowieckie nie zapewniłoby jej w odpowiednich ilościach, dlatego w tej lokalizacji trzeba byłoby budować albo kanał dostarczający wodę morską do elektrowni, albo wysokie na ok. 120 m, zaburzające krajobraz i kosztowne, chłodnie kominowe.

Finalna decyzja lokalizacyjna została ogłoszona w październiku zeszłego roku przez byłego wojewodę pomorskiego Dariusza Drelicha po przeprowadzeniu serii kosztownych badań i analiz, ale też konsultacji społecznych i transgranicznych. Tym samym zakończył się trwający niemal dekadę proces lokalizacji pierwszej, polskiej „jądrówki”. Zarówno Marcin Jaskólski, jak i Jakub Wiech wskazują, że „wyrzucenie do kosza” tych badań spowodowałoby straty finansowe rzędu kilkunastu milionów złotych, a także spowolnienie programu energetyki jądrowej w Polsce o co najmniej pięć lat.

Przypomnijmy, zgodnie z planem rządu Mateusza Morawieckiego z PiS, rozpoczęcie prac przy pierwszej, polskiej elektrowni jądrowej zakładano w 2026 roku i pierwsze dostawy do polskiego systemu energetycznego energii w roku 2033. Siedem lat później obiekt miałby osiągnąć pełną, zakładaną moc.

Dementi. "Nierzetelność przekazu" wojewody pomorskiej i wicemarszałka województwa pomorskiego?

O kwestię „audytu” i „zmiany” lokalizacji pytaliśmy w spółce Polskie Elektrownie Jądrowe. Jej zespół prasowy odesłał nas do nadzorującego ją pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej. Ponowiliśmy pytania, ale biuro pełnomocnika odpowiedziało, że „do czasu obsadzenia ww. stanowiska pełnomocnika, biuro nie komentuje i nie odpowiada na pytania dotyczące strategicznych aspektów prowadzonego przez PEJ projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce” (wybór nowego pełnomocnika trwa, poprzednim był Adam Guibourgé-Czetwertyński).

Co istotne, dzień po spotkaniu w Chojnicach, na którym padły kontrowersyjne tezy, do sprawy odniosła się minister Paulina Henning-Kloska, która stwierdziła w rozmowie z Polskim Radiem, że „nie ma podstaw do zmiany obecnej lokalizacji elektrowni jądrowej”, oraz że „inwestycja elektrowni atomowej jest kontynuowana”.

Premier Tusk, pytany przez reportera TV Republika o słowa Leszka Bonny i Beaty Rutkiewicz, odpowiedział, że doszło do „nierzetelności przekazu”, a „energetyka jądrowa w Polsce jest bezpieczna”. Wreszcie, o poparciu dla jądrowej inwestycji napisał także w wydanym przed weekendem oświadczeniu marszałek pomorski Mieczysław Struk.

Dlaczego zatem akurat teraz, przedstawiciele pomorskich władz mówią o wątpliwościach dotyczących lokalizacji elektrowni na Pomorzu?

Dr inż. Marcin Jaskólski przyznał, że trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie z poziomu eksperckiego i niewykluczone, że sprawa ma polityczne tło. Część komentatorów wskazywała, że może ona mieć związek ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, być np. próbą uzyskania dodatkowych inwestycji na Pomorzu w okolicach planowanej budowy elektrowni jądrowej.

Elektrownia atomowa w Polsce zagrożona?

Tezę taką potwierdzać może fragment oświadczenia marszałka pomorskiego, który stwierdził, że w stanowisku pomorskiego samorządu „nie było mowy o zmianie lokalizacji elektrowni”, że samorząd od lat „konsekwentnie akceptuje plany budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu”, i przypomina „jedynie o potrzebie zapewnienia mieszkańcom i samorządom Pomorza odpowiedniego programu osłonowego” towarzyszącego inwestycji.

Elektrownia jądrowa w Choczewie ma być podobna do elektrowni jądrowej w Olkiluoto w Finlandii, wybudowanej nad Morzem Bałtyckim. Podobnie jak fińska, ma być pozbawiona chłodni kominowych.

Sonda "Dziennika Bałtyckiego". Czy popierasz budowę elektrowni jądrowej w Polsce?

Trwa głosowanie...

Czy popierasz budowę elektrowni jądrowej w Polsce?

Dziennik Bałtycki

Czytaj więcej w serwisie dziennikbaltycki.pl:

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Program polskiej energetyki jądrowej jest bezpieczny, ale za nami tydzień zamieszania i kontrowersji - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl