Siedem panien bez posagu

Krzysztof Jóźwiak
Panny bez posagu, bohater książki polskiego noblisty, czołgi i traktory - te pozornie niepasujące do siebie elementy są częścią jednej opowieści - historii dzielnicy Ursus. Swoją nazwę otrzymała ona od wybudowanej tam fabryki.

Podobno założyciele zakładu poświęcili w tym celu posagi swoich córek. Władze Ursusa razem z dziennikiem "Polska" postanowiły poznać losy ich potomków. Wyniki poszukiwań zostaną wykorzystane m.in. do stworzenia ścieżek edukacyjnych w dzielnicy.

- Historia fabryki Ursus, a więc pośrednio i naszej dzielnicy, jest na tyle ciekawa, że postanowiliśmy ją bliżej zbadać. Sporo wiemy o osobach, które założyły spółkę, ale losy ich dzieci i wnuków są słabo znane - tłumaczy Jolanta Dąbek, zastępczyni burmistrza Ursusa. To ona wpadła na pomysł odtworzenia historii tych rodzin i odnalezienia ich członków.

Historia Ursusa zaczęła się w 1893 r. w kamienicy przy ul. Siennej 15 w Warszawie (dziś placyk przed Pałacem Kultury i Nauki). W tym miejscu siedmiu znajomych - trzech inżynierów: Ludwik Rossman, Emil Schoenfeld i Kazimierz Matecki oraz czterech przedsiębiorców: Ludwik Fijałkowski, Stanisław Rostkowski, Aleksander Radzikowski i Karol Strassburger założyło Towarzystwo Udziałowe Specyalnej Fabryki Armatur. Najwięcej wiadomo o Ludwiku Rossmanie, projektancie cukrowni w Królestwie Polskim, zwanych od jego nazwiska "rossmanowskimi". Pochodził z ziemiańskiego rodu z Niemiec.

- Sporo informacji mamy o Kazimierzu Mateckim, Emilu Schoenfeldzie i Karolu Strassburgerze - mówi Jerzy Domżalski, historyk i autor książek dotyczących Ursusa. Schoenfeld, związany z kolejnictwem, pełnił funkcję dyrektora Warsztatu Naprawy Taboru Kolejowego. Działał społecznie. Podobnie inżynier Karol Matecki, który zakładał Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie. Z kolei Strassburger był m.in. dyrektorem kolei warszawsko-wiedeńskiej oraz Banku Handlowego . O pozostałych założycielach firmy wiadomo niewiele.

Początkowo spółka produkowała armaturę dla cukrowni, potem rozszerzono asortyment o części do centralnego ogrzewania i wodociągów, a z czasem rozpoczęto produkcję silników spalinowych. Legenda mówi, że każdy z siedmiu akcjonariuszy firmy poświęcił na rozkręcenie biznesu posag swojej córki. - Przygotowując książkę o historii Ursusa, nie znalazłem dokumentów potwierdzających, że tak było. Ale trzeba przyznać, że jest jeden mocny dowód - pierwsze logo fabryki - mówi Domżalski.

Znakiem firmowym Fabryki Armatur był przez długi czas napis P7P - powszechnie rozszyfrowywany jako posag siedmiu panien. Prawdopodobnie część opowieści jest legendą i nie każdy z założycieli firmy musiał poświęcić posag córki. - Na przykład Kazimierz Schonfeld był bezdzietny - twierdzi Domżalski. Według jego ustaleń, córki mieli tylko Ludwik Rossman - Hannę i Jadwigę, Kazimierz Matecki - Wandę, Helenę i Stanisławę oraz Karol Strasburger - Elizę i Anielę. I to chyba o ich posagi chodzi w opowieści o początkach Ursusa.

W 1907 r. zmieniło się logo spółki - znak P7P zastąpiono nazwą "Ursus". Stało się tak na fali popularności powieści Henryka Sienkiewicza "Quo vadis". Imię to nosił jeden z jej bohaterów. Właściciele fabryki mieli do starej nazwy sentyment. Symbol P7P jeszcze długo pojawiał się na elementach produkowanych tam maszyn. Firma szybko się rozrastała. W 1910 r. większość produkcji przeniesiono na Wolę, a 13 lat później do fabryki pod Warszawą na terenie dzisiejszego Ursusa.
Po co władze dzielnicy sięgają do tak odległej przeszłości.

- Myślimy o wydawaniu książek, organizacji wykładów dla mieszkańców - mówi Jolanta Dąbek. Chciałaby wykorzystać historię siedmiu panien do poprawienia wyglądu przestrzeni miejskiej. - Pomniki w Ursusie to głównie ponure głazy narzutowe. A gdyby tak postawić w reprezentacyjnych miejscach symboliczne figury siedmiu panien i poprowadzić do nich ścieżki turystyczne - marzy. Dzielnica zamierza wystąpić o unijne dotacje na ten cel.

Dzielnica czeka na informacje

Dawne logo fabryki Ursus to jedyny ślad potwierdzający opowieść o początkach zakładu. Razem z władzami dzielnicy Ursus szukamy kolejnych, a także wszelkich, informacji o potomkach siedmiu współzałożycieli firmy.

Wszelkie informacje na ten temat należy przesyłać na adres naszej redakcji: [email protected] lub władz dzielnicy [email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pra-pra-pra Ponikwickich.
Myślłam,że chodzi o 7 panien Ponikwickich.
Wróć na i.pl Portal i.pl