Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostrzegła Włochy przed konsekwencjami odejścia od "zasad demokratycznych", wypowiadając przed niedzielnymi wyborami w tym kraju słabo zawoalowaną groźbę - co może się stać, gdy wygra prawicowy blok kierowany przez Giorgię Meloni.
Szefowa KE straszy Włochów przykładem Polski i Węgier
Media w ostatnich daniach sugerowały, że stosunki między Brukselą a Rzymem mogą stać się burzliwe, jeśli Meloni i jej partnerzy odniosą zwycięstwo.
– Moje podejście jest takie, że bez względu na to, jaki demokratyczny rząd chce z nami współpracować, pracujemy razem – powiedziała w czwartek von der Leyen na Uniwersytecie Princeton w Stanach Zjednoczonych, odpowiadając na pytanie, czy istnieją jakiekolwiek obawy dotyczące nadchodzących wyborów we Włoszech.
– Zobaczymy wynik głosowania we Włoszech. Były też wybory w Szwecji. Jeśli sprawy pójdą w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier – dodała. – A zatem zobaczymy, jak pójdą te wybory. Także osoby, którym rządy muszą odpowiedzieć, odgrywają ważną rolę – oświadczyła von der Leyen.
Ostra reakcja Salviniego
Jej słowa na temat "narzędzi" skomentował lider prawicowej Ligi Matteo Salvini, którego ugrupowanie wchodzi w skład centroprawicowej koalicji prowadzącej we wszystkich sondażach przed wyborami. "Co to jest, groźba?" - skomentował na Twitterze.
"To nędzna groźba, nieproszona ingerencja. Ta pani reprezentuje wszystkich Europejczyków, jej pensja płacona jest przez nas wszystkich. To obrzydliwa i arogancka pogróżka" - dodał przywódca Ligi zapowiadając, że grupa parlamentarna Ligi złoży w Parlamencie Europejskim wniosek o wotum nieufności wobec przewodniczącej Komisji.
"W niedzielę głosują Włosi, a nie biurokraci z Brukseli" - zaznaczył.
"Gdybym ja był przewodniczącym Komisji, zająłbym się rachunkami za energię" - podkreślił w wywiadzie dla stacji telewizyjnej Canale 5.
Źródło:
