Represje dotknęły osób powszechnie znanych i zwykłych, lojalnych obywateli, ludzi kultury i nauki, posiadaczy ziemskich i przedsiębiorców, urzędników i nauczycieli. Nie znamy dokładnej liczby ofiar Intelligenzaktion Schlesien, bo taki kryptonim nosiła operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa przeciwko polskiej elicie. Prokurator Ewa Koj z IPN w Katowicach mówi, że tych ofiar mogło być około trzech tysięcy. Wystawa ocaliła pamięć choć o niektórych. Poznajemy ich na pięknych, rodzinnych fotografiach, nim trafili do piekła.
Masowe aresztowania, w ramach Intelligenzaktion Schle-sien, trwały od 5 kwietnia do 5 maja 1940 roku. Z obozów przejściowych w Sosnowcu i Cieszynie wysyłano więźniów głównie do KL Dachau.
Tadeusz Tomaszowski nie krył łez, gdy stanął obok fotografii swojego ojca, prezentowanej na tej wystawie. Wspominał z żalem, że Alojzy Tomaszewski był urzędnikiem w Chorzowie, że bił się w powstaniach śląskich, a w obozie Mauthausen-Gusen został pisarzem i chronił chorych współwięźniów przed wysyłką do „sanatorium w Dachau”. Został za to zamordowany.
Lekarz Władysław Dziedzic pochodził z Kresów. Gdy zbliżała się wojna, nie opuścił Katowic. Leczył ludzi, aż do aresztowania. Szczęśliwie wrócił z obozu. Niemcy zwalniali lekarzy, bo byli im potrzebni na miejscu. Innym los tak nie sprzyjał.
Władysława Wierzbickiego, urzędnika w sosnowieckim magistracie Niemcy zabrali z pracy. – Pisał do nas z Dachau, a w 1943 roku przyszła wiadomość, że nie żyje. Wyczerpany pracą w kamieniołomie dostał się do izby chorych i tam został uśmiercony – przypomina córka Barbara.
Organizatorem wystawy jest Fundacja Ślązacy.pl, a sfinansował ją głównie przedsiębiorca z Pomorza. Wcześniej była w Sejmie RP. Autorami scenariusza są : Łukasz Kobiela i dr Andrzej Krzystyniak.
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:
TYDZIEŃ Magazyn informacyjny reporterów Dziennika Zachodniego
