Jerzy Połomski - zawsze elegancki, ulubieniec publiczności i kompozytorów

Mariusz Grabowski
Jerzy Połomski zmarł 14 listopada 2022 r. w Warszawie, w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA. Przyczyną śmierci artysty była ciężka infekcja, która wdarła się w jego organizm.
Jerzy Połomski zmarł 14 listopada 2022 r. w Warszawie, w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA. Przyczyną śmierci artysty była ciężka infekcja, która wdarła się w jego organizm. Anna Kaczmarz
Takie hity, jak: „Bo z dziewczynami”, „Cała sala śpiewa z nami”, „Kiedy znów zakwitną białe bzy” czy „Nie zapomnisz nigdy” królowały w radiu, na dancingach i wczasach pracowniczych od Bałtyku po Krupówki. Jerzy Połomski wyróżniał się tym, że potrafił śpiewać - za co cenili go kompozytorzy - a także elegancją. Jego kariera mówi wiele o minionej Polsce.

Połomski zamiast Pająka

We wspomnieniach z tamtej epoki przewija się konstatacja, że zostać artystą estradowym w czasach gomułkowskiej siermięgi nie było łatwo. Przede wszystkim trzeba było umieć śpiewać, poza tym umieć nagiąć do „wymogów” estetyki socjalistycznej. Jerzy Połomski śpiewać umiał doskonale, a co do „nagięcia” - zostało mu to przez los oszczędzone.

Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Radomiu, gdzie ukończył Technikum Budowlane. Po maturze wyjechał na studia do Warszawy i zdał egzamin wstępny na wymarzoną architekturę, jednak nie został przyjęty. Ponoć decydujący okazał się brak punktów za pochodzenie. Został jednak przyjęty do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej na Wydział Estradowy.

Legenda podaje, że to wtedy jego wykładowca i mentor Ludwik Sempoliński zaproponował mu zmianę nazwiska na bardziej sceniczne (wcześniej Połomski nazywał się mało chwytliwie - Pająk). Sam Połomski wielokrotnie zaprzeczał tej wersji. „Jeszce w czasach studenckich jeden z kolegów muzyków tak mnie zapisał na plakacie promującym jeden z naszych występów. I tak już zostało” - opowiadał po latach.

Sempoliński doradził mu też, by poświęcił się muzyce, nie aktorstwu. Studia ukończył w 1957 r. z dyplomem aktora dramatu i estrady. Miał 24 lata. Dyplom, na który składał się skecz Stefanii Grodzieńskiej „Rękawiczka” i role w komediach muzycznych: „Porwanie Sabinek” Franza i Paula Schonthana i „Słomkowy kapelusz” według Eugéne’a Labiche’a, zapowiadał jego przyszłą ścieżkę kariery.

Zdecydował Szpilman

W annałach stoi, że Jerzy Połomski jako aktor zadebiutował w 1957 r. na deskach warszawskiego Teatru Buffo, a później występował w Teatrze Syrena. Grał role dramatyczne z prawdziwie grubej rury, m.in. Poetę w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego, króla Jana Kazimierza w „Mazepie” Juliusza Słowackiego czy tytułową rolę w sztuce Maksyma Gorkiego „Jegor Bułyczow i inni”.

W tomie „Druga połowa życia” Sempoliński napisał, że tzw. decydenci artystyczni nie potrafili należycie docenić talentu Połomskiego: „Zniechęcony dwoma nieudanymi sezonami w Buffo, gdzie nie umiano go wykorzystać, obsadzając w banalnych piosenkach jak „Lody, lody…” i podobnych numerach, nie załamał się i nie zaniedbywał, śpiewając i opracowując piosenki w Polskim Radiu”.

Na efekty nie trzeba było długo czekać: już w 1958 r. zajął drugie miejsce w plebiscycie Polskiego Radia na najpopularniejszego polskiego piosenkarza. Podobno słuchacze oddali na niego najwięcej głosów, ale wszechwładny dyrektor Władysław Szpilman zdecydował, że nie wypada, by taki młkos wyprzedził sławnego Mieczysława Fogga, i to jemu przypadło zwycięstwo. Sporo to mówi o realiach socjalistycznej kultury, hierarchii dziobania i pozycji tych, którzy stawali w artystyczne szranki.

„Jerzy Połomski - Idol młodzieży”

Utwór „Woziwoda” przyniósł Połomskiemu II nagrodę na I Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1961 r. Można powiedzieć, że to wtedy Jerzy Połomski stał się gwiazdą. „Mój wózek ma pięć kół, a beczka nie ma piątej klepki” - słowa być może nie porywają filozoficzną głębią, ale zaśpiewane zostały z taką dozą optymistycznej radości, że musiały się spodobać publice.

„Na przełomie lat 50. i 60. Połomski stał się jednym z najpopularniejszych artystów estradowych w Polsce”. To zdanie z oficjalnej biografii zamyka spory okres w życiu Połomskiego i choć brzmi jak z wypracowania szkolnego, mówi prawdę. Artysta naprawdę był w tamtym czasie na szczycie sławy. Nazywano go nawet polskim Frankiem Sinatrą i Charles’em Aznavourem, ale autorzy podobnych porównań chyba nie zdawali sobie sprawy, jak bardzo się mylą.

Co jest wyznacznikiem talentu i sławy, prócz oczywiście pieniędzy i pozycji społecznej? Ilość plotek i zmyśleń, które zaczynają żyć swoim życiem. W Polsce Ludowej też tak było. Wszyscy mówili o słynnej peruce Połomskiego, zamówionej ponoć w Nowym Jorku, jego butach na wysokim obcasie, którymi maskował niski wzrost i brak żony. Ukuto nawet prześmiewcze powiedzonko: „Połomski Jerzy - idol młodzieży”.

Burza wokół włosów Połomskiego

Z tego wszystkiego kwestia włosów jest najciekawsza. Na zdjęciach z lat 50. artysta faktycznie ma dość mizerne owłosienie na głowie, które dekadę później zamieniło się w piękną kruczoczarną fryzurę, budzącą zawiść łysoli. W krótkim wywiadzie z 2016 r. dla „Super Expressu” Połomski skwitował tamte czasy krótko: „Nosiłem perukę, żeby być amantem”.

„Miałem kolorowe życie, więc nie zgłaszam pretensji do PRL, choć mnie ten ustrój bardzo uwierał. Wtedy polityczne sprawy nie były możliwe do podnoszenia. Jacek Kaczmarski musiał latami czekać ze swoimi protest songami. Za naszych czasów tworzyło się utwory liryczno-dramatyczne, które były po prostu potrzebne publiczności” - mówił w wywiadzie w latach 90.

W 1959 r. Połomski zadebiutował jako solista, nagrywając album „Podwieczorek z piosenką”. Kolejne płyty z kolejnych lat, m.in. „Nie zapomnisz nigdy” (1972), „Warszawa moja miłość” (1974), „Z tobą świat nie ma wad” (1976) - potwierdzały jego pozycję jako jednego z czołowych piosenkarzy w kraju.

Był lubiany przez kompozytorów. Zapewne dlatego, że po prostu umiał śpiewać (pobierał lekcje śpiewu u mezzosopranistki Wandy Wermińskiej), miał nienaganną dykcję, piękną barwę głosu, elegancję w stroju i zachowaniu, a także tzw. wysoką kulturę interpretacyjną. Teksty piosenek pisali dla niego Wojciech Młynarski, Ireneusz Iredyński, Adam Kreczmar, Agnieszka Osiecka, Jacek Korczakowski i Zbigniew Stawecki.

Miał status gwiazdy, nic więc dziwnego, że koncertował zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, m.in. Wielkiej Brytanii, Danii, Czechosłowacji, ZSRR, Jugosławii, Rumunii i na Węgrzech, ale też na bratniej socjalistycznej Kubie. Wielokrotnie w ośrodkach Polonusów w USA, Kanadzie i Australii. Spędził sporo czasu w USA, dokąd wyjechał w grudniu roku 1981 r., tuż przez stanem wojennym. Ale gdy tylko poluzowano restrykcje - natychmiast wrócił.

W III RP, Połomski wydawał płyty z przedwojennymi piosenkami - „Przedwojenne przeboje” (1994) - a także z kolędami i piosenkami świątecznymi - „Kolędy i pastorałki śpiewa Jerzy Połomski” (1998). Owe przedwojenne polskie piosenki były wielką namiętnością Połomskiego. Chętnie po nie sięgał i ciekawie interpretował. „To ostatnia niedziela”, „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Każdemu wolno kochać”, „Młodym być”, „Szkoda twoich łez” można było usłyszeć na każdym jego koncercie.

Cała sala śpiewa

Można nie lubić PRL-owskiej estetyki, ale koło przebojów Jerzego Połomskiego nie da się przejść obojętnie. Weźmy takie skoczne cacko jak „Cała sala śpiewa z nami” - hit duetu Urszula Rzeczkowska / Jan Tadeusz Stanisławski z płyty „Daj” (1967). Słowa „Gdzieś Hiszpania za górami. A tu zima, karnawał jest z nami” to przecież nieformalny hymn milionów uczestników turnusów FWP i wieczorków zapoznawczych. Połomski zaśpiewał „Całą salę...” na 5. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu i od tamtej chwili stała się elementem polskiej historii. Nie tylko artystycznej, ale też obyczajowej.

Podobnie „Bo z dziewczynami” z 1973 r. Utwór został po raz pierwszy wykonany na 11. Krajowym Festiwalu Piosenki w Opolu. Po latach, w 2006 r., Połomski nagrał nową wersję utworu wraz z zespołem Big Cyc, co - może nie dla wszystkich - ale jednak dowodzi niesłabnącej popularności tej piosenki. „Całe życie robiłem to, co lubiłem i to największa nagroda. Żałuję tylko, że w dużej części odeszli ci, których kochałem, którzy pisali mi teksty i komponowali. Teraz tworzy się już inną muzykę, która tak naprawę nie bardzo mnie wyraża” - mówił w jednym z wywiadów.

W 2018 r. u Jerzego Połomskiego pojawiły się problemy ze słuchem. Po ponad 60 latach koncertowania postanowił zawiesić działalność artystyczną. Latem 2021 r. ze swego mieszkania na Mokotowie trafił do Domu Artysty Weterana w podwarszawskim Skolimowie.

Zmarł 14 listopada 2022 r. w Warszawie, w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA na Wołoskiej. Przyczyną śmierci artysty była ciężka infekcja, która wdarła się w jego organizm.

I jeszcze ciekawostka - Jerzy Połomski sam zaplanował swój pogrzeb na Cmentarzu Powązkowskim. Elegancko i żeby nie absorbować innych. W jego stylu.

lena

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ab
Zmarł Jerzy Połomski. I od razu tony schizofrenicznego bełkotu w ścierwsościeku. „Lekarze do końca o niego walczyli” i tak dalej. Podano bowiem „przyczynę” i się okazuje że zmarcie, zmarznięcie, zmarłwście, umarłnięcie Jerzego… nastąpiło z powodu „zakażenia, które dostało się do jego organizmu”.

https://www.pudelek.pl/menadzerka-jerzego-polomskiego-ujawnia-przyczyne-smierci-muzyka-lekarze-do-konca-o-niego-walczyli-6834004476271264a

Poszukałem więc trochę tajemniczych i niedobrych „zakażeń”, jakie mogły się dostać do jego organizmu i spowodować zmarłnięcie i znalazłem info z lutego, że Jerzy Połomski „jest w pełni bezpieczny”, bo w domu opieki, w którym przebywał odkryto ognisko koronawirusa ale na szczęście wszyscy tam zostali w 100 procentach wyszczepieni. Wszyscy tam „byli spokojni, że nikt nie przywlecze zarazy z zewnątrz”… i tym podobny bełkot.

Reszta mieszkańców Domu Artysty Weterana raczej nie ma zbyt wielkich szans u bukmacherów – bo po pół roku od zaszprycowania żaden z królików doświadczalnych nie ma już w ogóle odporności i zabić ich może pyłek z kwiatka lub ukąszenie komara. A jako że jedynym „zakażeniem z zewnątrz” są konowały i pielęgniarki gotowe wstrzyknąć staruszkom dla 60 złotych kolejny, przypominający eutanazol, nie trzeba proroka żeby ich smętny los przewidzieć.
J
Jan Borowy
Lat temu wiele, ok pół wieku krążył dowcip:

- Cześć! Słyszałeś, że Połomski nie żyje?

- Jak to? (tu okrzyki zdumienia, zaskoczenia)

- z Waldorffem!

Połomski był - jak się to wówczas nazywało - "nieśmiały do kobiet". Wszyscy o tym wiedzieli co nie zmniejszało tłumu fanek a nawet przeciwnie. Panie niosły w sobie misję terapeutyczną wierząc, że ONA i tylko ONA zdoła pana Jurka z jego "przypadłości" uleczyć. Jego (i nie tylko jego) orientacja stawała się modna w "modku" działając na zasadzie zamiany skutkowo-przyczynowej. Jakiś tandeciarz, gwiazda małomiasteczkowej knajpy wbijał się w aksamitne, obcisłe portki, obwieszał się złotem i zaczynał mówić na przydechu. Sugerował otoczeniu, że wielkim artystą jest bo jest piosenkarzem i homo a przecież taki ....(tu nazwisko) też jest homo i piosenkarzem a przecież jest wielkim artystą. Próbowano też z epilepsją, "modną" w świecie literatów i poetów.
Wróć na i.pl Portal i.pl