Kilkaset złotych za bilet na koncert polskiej gwiazdy. Drogie bilety na koncert. Czy wysoka cena wpływa na frekwencję na koncertach?

Małgorzata Puzyr
Małgorzata Puzyr
Ceny biletów rosną, a chętnych nie brakuje. Jaka będzie przyszłość polskich koncertów?
Ceny biletów rosną, a chętnych nie brakuje. Jaka będzie przyszłość polskich koncertów? Jaroslaw Jakubczak/Polska Press
Bilety na koncert polskiej gwiazdy potrafią kosztować nawet ponad 400 zł, a mimo to sale koncertowe pękają w szwach. Czy będziemy musieli płacić coraz więcej, żeby zobaczyć na scenie swojego idola? Czy drogie bilety na koncert zniechęcą nas do uczestniczenia w występach na żywo? Jak zmienia się rynek koncertowy? Na te i wiele innych pytań odpowiada w rozmowie z i.pl Anna Maria Żurek, co-founderka i COO bileterii Going.

Drogie bilety na koncert. Ceny idą w setki

i.pl: Ostatnio media obiegła informacja, że bilety na nową trasę koncertową piosenkarki Sanah zaczynają się od 359 zł, a kończą na 449 zł, mimo to - świetnie się sprzedały. Z czego wynika wzrost cen biletów?

Anna Maria Żurek: Wzrost cen biletów jest pochodną rosnących cen organizacji wydarzeń i to są aspekty nie do przeskoczenia. Ceny paliw czy energii są znacząco wyższe niż rok, czy dwa lata temu i to przekłada się na całościowe budżety eventów, gdzie transport czy prąd są ważnymi składowymi kosztorysów. Chcąc nie chcąc, część tych kosztów jest finalnie przerzucana na uczestników - inaczej nie da się sfinansować koncertu, wpływ z biletów jest kluczowy.

i.pl: Czy wpływa to na liczbę sprzedawanych biletów? Jak radzą sobie z tym organizatorzy i platformy sprzedające bilety?

A.M.-Ż.: Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie widzimy spadków sprzedaży w naszej bileterii - wręcz przeciwnie – wejściówki na dobre wydarzenia rozchodzą się na przysłowiowym pniu, w niektórych segmentach pokusiłabym się nawet o diagnozę "klęski urodzaju" - tak duże jest zapotrzebowanie. Widać to szczególnie w najmłodszej grupie 16-25 lat. To pokolenie wchodzących w dorosłość osób zdaje się kierować innymi niż ich rodzice priorytetami - wolą być niż mieć, przeżywać niż posiadać. A koncerty czy festiwale to dla nich coś więcej niż okazja do zobaczenia ulubionych artystów na żywo. To już styl życia, to przestrzeń do poznawania nowych ludzi, zacieśniania relacji w grupie, manifestowania własnego "ja" - gdzie social media, w których wszystko jest dokumentowane, odgrywają kluczową rolę.

Drogie bilety na koncert. Akcje, promocje, efekty

Nie znaczy to jednak, że jest super różowo, a sprzedaż biletów to samograj. W Going. prowadzimy mnóstwo akcji promocyjnych: tworzymy własny portal z unikalnymi, autorskimi treściami, gdzie prezentujemy artystów i nowości, prowadzimy kampanie w social mediach i starannie planujemy to, w jaki sposób będziemy rozmawiać z użytkownikami, by nasz język i przekaz były skrojone jak najlepiej pod odbiorcę, do którego chcemy dotrzeć. Na co dzień nad promocją wydarzeń pracuje u nas sztab ludzi. I zdaje się, że robią to dobrze, bo połączenie wszystkich tych czynników daje nam naprawdę świetne efekty.

i.pl: Jak wygląda dziś rynek koncertowy? Czy młodzi ludzie nadal chodzą na koncerty, by posłuchać gwiazd, czy chodzi już raczej o doświadczenie samego wydarzenia?

A.M.-Ż.: Tu warto rozdzielić wydarzenia na koncerty i festiwale. Bo, w mojej ocenie, choć uczestnicy nierzadko się pokrywają, adresują one inne ich potrzeby. Festiwale w Polsce to jest w ogóle niezwykle ciekawy temat. W ostatnich latach polski rynek festiwalowy bardzo dojrzał, ale też niesłychanie urósł. Latem w każdy weekend odbywa się w Polsce kilka, a czasami nawet kilkanaście bardzo różnych festiwali – może nie tak dużych jak Open’er (kiedyś absolutny hegemon, ale to już pieśń przeszłości), ale gromadzących publikę na poziomie od kilku tysięcy do nawet kilkudziesięciu tysięcy uczestników. Są to zarówno kameralne eventy na 1000-2000 uczestników, z bardzo specyficzną czy też sprecyzowaną muzyką spoza głównego nurtu, ale jest też mnóstwo świetnych wydarzeń przyciągających po 20 000 osób, mimo że ceny wejściówek nie należą do najtańszych.

Młodzież masowo jeździ na festiwale hip-hopowe, i co ciekawe, są to festiwale z polskimi gwiazdami – dla nich polskie gwiazdy są aktualnie najbardziej "hot". Dziś elektronika trafia do trochę starszych fanów, hip-hop do młodszych. Na uwagę zasługuje fenomen SBM Festiwalu - wydarzenie to od kilku lat przyspiesza z ogromnym impetem, pod koniec sierpnia na Lotnisku Bemowo bawiło się ponad 40 000 młodych fanów polskiego rapu, zrzeszonego pod banderą najprężniej działającego polskiego labelu w tym segmencie: SBM. Takie nazwiska jak Mata, Jan Rapowanie, Bedoes, White 2115 czy Żabson zapewniły, że ogromne lotnisko niemalże pękało w szwach. Warto dodać, że całe wydarzenie było wyprodukowane na najwyższym poziomie, czego gwarantem jest młoda prężnie działająca SOLD OUT Agencja: skate park, boisko do kosza, dodatkowe strefy z DJami, gdzie parkiety również były oblegane, strefy z atrakcjami, ogromny piknik foodtruckowy - było co robić.

Starsze pokolenia w młodości marzyły o wakacjach za granicą. Dziś wielu nastolatków i młodych dorosłych spędza lato, jeżdżąc z festiwalu na festiwal - nie tylko, by słuchać muzyki. Głównie, by coś przeżyć, czegoś doświadczyć. Po prostu spędzać tam czas i zbierać doświadczenia. Festiwal ma jednak to do siebie, że artystów występuje tam wielu i każdy prezentuje swój skrócony repertuar. Dla tych, którzy chcą po prostu posłuchać ulubionego wykonawcy, głębiej wejść w jego twórczość i przekaz, są dedykowane koncerty, gdzie czasu i przestrzeni, które wykonawca ma na zaprezentowanie publice siebie jest po prostu znacznie więcej.

i.pl: Jak artyści i organizatorzy walczą o widownię na koncertach i festiwalach?

A.M.-Ż.: Ten "experience", po który młodzi jeżdżą na festiwale, sprawia, że organizatorzy kładą obecnie naprawdę duży akcent na pozamuzyczne aspekty wydarzeń. Organizatorzy stawiają na pierwszym planie na miejsce - otoczenie i krajobraz, wyjątkowy zaskakujący design i animację w przestrzeni festiwalowej - to aktualnie must-have każdej modnej inicjatywy letniej. Dzięki temu właśnie uczestnicy bardziej "jadą na festiwal", by na nim być i oczywiście dalej bawić się do muzyki, którą prezentują ciekawi artyści, ale to drugie jest obok tego pierwszego, już nie jest wiodącym aspektem. Reasumując: dziś bardziej liczą się formaty, niż gwiazdy oraz to, gdzie jadę i z kim jadę, a nie "na kogo".

i.pl: Jak zmieni się branża koncertowa w najbliższych latach?

A.M.-Ż.: Pandemia pokazała, że wydarzenia nie przeniosą się do online, bo nie zapewniają takiego doświadczenia jak te stacjonarnie. Z drugiej strony, apetyty uczestników wydarzeń rosną i potrzebują oni coraz to nowych efektów WOW. Jak radzą sobie z tym organizatorzy? Radzą sobie świetnie. Ja nie wyobrażam sobie póki co sytuacji, w której popyt na wydarzenia muzyczne zacząłby spadać. Obecnie żadna technologia nie jest w stanie choć zbliżyć się do zaoferowania ludziom takich doświadczeń, jakie dają im koncert na żywo czy festiwal, gdzie pracują nam absolutnie wszystkie zmysły, a endorfiny i dopamina szybują na najwyższe rejestry.

Drogie bilety na koncert. Emocje i odcięcie od świata

Koncerty i festiwale to wydarzenia stadne, gdzie spotykają się osoby o podobnych zainteresowaniach, gustach i preferowanych sposobach na wolny czas. Ludzie uczestniczą w wydarzeniach dla emocji, po to, by odciąć się od codziennego świata, spędzić fajnie czas, przeżyć przygody z gronem przyjaciół i znaleźć nowych. Mogą przenieść się do innej, odrębnej, ale spójnej wizualnie i muzycznie rzeczywistości, gdzie teren festiwalu staje się na ten czas ich własnym odrębnym od codzienności światem. Młodzi dużo czasu spędzają dziś w sieci. Festiwale są dla nich wycieczką do realnego, fizycznego świata, gdzie mogą coś przeżyć i poczuć.

Nie mam wątpliwości, że organizatorom wydarzeń nie zabraknie kreatywnych pomysłów, by wciąż czymś nowym zaskakiwać uczestników. Działam w tej branży od ponad 20 lat, znam tych ludzi osobiście, wiem, co potrafią – co już tworzą i jakie koncepcje kiełkują w ich głowach. Myślę, że także inne, mniejsze polskie festiwale będą wkrótce miały w środkowej Europie taką renomę i rozpoznawalność, jaką udało się zdobyć swego czasu Open'erowi. Już dziś sąsiedzi ze wszystkich ościennych krajów przybywają na mniej znane wydarzenia i zachwycają się nimi, mogę to potwierdzić w oparciu o potrzebę tłumaczenia ścieżki sprzedażowej w naszej aplikacji na angielski - co zaowocowało transakcjami z zagranicy, oraz dobrą konwersję reklam kierowanych do innych krajów.

mm

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl