Krytyczny czas Ukrainy. Rosja naciera, amunicji brakuje, mobilizacja ograniczona

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Ukraińcy zmagają się z liczebną i artyleryjską przewagą Rosjan
Ukraińcy zmagają się z liczebną i artyleryjską przewagą Rosjan Facebook/Sztab Generalny SZ Ukrainy
Tak źle nie było od początkowych tygodni pełnoskalowej inwazji Rosji, walk w obronie Kijowa i Charkowa. A przecież jeszcze latem ub.r. wielka kontrofensywa Ukrainy miała zepchnąć Rosjan do Morza Azowskiego. Dziś to Rosja naciera, a Ukraina znalazła się w krytycznej sytuacji. Powód? Deficyt. Deficyt amunicji i żołnierzy na froncie, deficyt amunicji i wyrzutni w obronie powietrznej całego kraju.

Spis treści

Pewien zachodni urzędnik cytowany przez Bloomberga mówi, że istnieje ryzyko załamania się ukraińskiej obrony, co dałoby Kremlowi możliwość dokonania przełomu na froncie po raz pierwszy od wiosny 2022 r. Inny urzędnik twierdzi, że tak niskiego morale w ukraińskim wojsku nie było od początku wojny.

Prognoza? Więcej czerni niż różu

Najbliższe miesiące będą dla Ukrainy najtrudniejszym sprawdzianem. Także dla jej społeczeństwa, które chyba przyzwyczaiło się (jeśli w ogóle można użyć takiego sformułowania) do wojny, zakładało długo, że wszystko idzie w dobrą stronę, a dziś musi pogodzić się z mobilizacją i wysłaniem na front wielu tysięcy mężczyzn, bo perspektywy na najbliższe miesiące są mroczne.

Spadający z nieba grad pocisków rakietowych pozbawia setek tysięcy Ukraińców prądu, wody, gazu, ogrzewania. W Donbasie Rosjanie prą uparcie naprzód, kosztem ogromnych strat (któż się tym w Rosji przejmuje?) zdobywając kolejne niewielkie, zrównane z ziemią miejscowości. Strach padł też na Charków, drugie po Kijowie miasto Ukrainy, pod względem liczby mieszkańców niewiele ustępujące Warszawie. Podobno Putin żąda od swych generałów zdobycia tej byłej stolicy bolszewickiej, a potem sowieckiej Ukrainy do 1934 roku. Zełenski alarmuje Zachód, że Rosjanie planują wielką bitwę o Charków.

To wszystko musi wpływać na Ukraińców. Po raz pierwszy od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji, mniej niż połowa z nich (45 proc.) wierzy, że kraj może odzyskać całe terytorium zajęte przez Rosję od 2014 roku, wynika z lutowego sondażu przeprowadzonego przez Rating Group. Choć wciąż zdecydowana większość (ok. 80 proc.) patrzy optymistycznie na ostateczny wynik wojny i przyszłość Ukrainy, to jednak od jesieni ub.r. wyraźnie rośnie grupa pesymistów.

Bez Ameryki się nie uda

Najcięższe walki toczą się wciąż w Donbasie. W ostatnich dniach Rosjanie kończą zajmowanie terytorium na zachód od Awdijiwki, docierając do naturalnej linii obrony, którą Ukraińcy oparli w dużej mierze na kanałach wodnych, niewielkich rzekach i sztucznych zbiornikach. Jednak Kijów ostatnio dużo mówi o groźbie rosyjskiej ofensywy lądowej wymierzonej w Charków. Zełenski powiedział też niedawno CBS, że siły ukraińskie budują fortyfikacje w pobliżu miasta Sumy w odpowiedzi na doniesienia o znacznym nagromadzeniu sił rosyjskich w sąsiednim obwodzie briańskim. Groźba rosyjskiej operacji ofensywnej wymierzonej w Charków lub Sumy rozprasza potencjał obronny Ukrainy. I zapewne tylko o to chodzi Moskwie. Wszak wielka ofensywa na Charków wymagałaby jakichś 300 tys. ludzi. Nierealne. Ale trzeba przyznać, że Zełenski stara się to wykorzystać politycznie. Częste mówienie o takiej ofensywie rosyjskiej ma wywrzeć presję na amerykańskich kongresmenów decydujących o losie pomocy wojskowej dla Ukrainy.

"Jeśli nie otrzymamy amerykańskiej pomocy wojskowej, będziemy wycofywać się krok po kroku, małymi krokami" - ostrzegł Zełenski w wywiadzie dla „The Washington Post”. Bloomberg twierdzi, że USA nie mają „planu B”, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie. Albo pakiet 60 mld dolarów leżący w Kongresie, albo nic. Republikanie blokują projekt ustawy od października 2023 roku. 13 lutego Senat USA poparł ustawę, która przewiduje 95 mld USD pomocy dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu, z czego 60 mld USD dla Kijowa. No ale w Senacie przewagę mają demokraci. Jednak w Izbie Reprezentantów pomoc dla Ukrainy wciąż jest zamrożona. Większość mają republikanie, a kluczową rolę w odwlekaniu głosowania odgrywa spiker Izby Mike Johnson z GOP.

Brakuje amunicji i ludzi

Skoro mowa o Kongresie USA. W czwartek naczelny dowódca wojsk NATO w Europie gen. Christopher Cavoli wystąpił przed komisją ds. sił zbrojnych Senatu. Zapewnił, że Ukraina jest w stanie wygrać wojnę, lecz nie będzie to możliwe bez amerykańskiego wsparcia. Podkreślał, że z uwagi na rosyjską przewagę artyleryjską i niedostatek amunicji po stronie ukraińskiej obecnie sytuacja jest "krytyczna". Generał Cavoli powiedział, że siły rosyjskie mają obecnie przewagę artyleryjską 5 do 1 wzdłuż linii frontu, ale może ona wzrosnąć do 10 do 1 "w ciągu kilku tygodni". Źle się dzieje nie tylko na froncie.

Dziennikarz „Bilda” Julian Röpcke napisał w czwartek, po zmasowanym ataku powietrznym Rosji (ataku udanym, bo zniszczono m.in. dużą elektrociepłownię w obwodzie kijowskim), że Ukraińcom skończyły się pociski do systemów obrony powietrznej Patriot i IRIS-T. Zareagował na to rzecznik sił powietrznych Ukrainy. Nie potwierdził, ani nie zaprzeczył twierdzeniu Niemca. Zauważył, że partnerzy na Zachodzie wiedzą o potrzebach Ukrainy w kwestii rakiet i o tym, ile ich jeszcze pozostało. Wiadomo, że Ukraina potrzebuje przede wszystkim kolejnych baterii Patriot. To jedyna broń zdolna niszczyć wszelkie typy pocisków, jakie posiada Rosja. Inne systemy mają bardzo niską skuteczność w eliminacji bardziej zaawansowanych pocisków manewrujących, jak np. Kindżał czy Ch-69, czy balistycznych Iskander.

Wojny wygrywają jednak ludzie, nie technika. Tymczasem na linii frontu siły rosyjskie przewyższają Ukraińców liczebnie 7-10 razy – alarmował generał Jurij Sodol, dowódca Zgrupowania Chortyca. W parlamencie, przed czwartkowym głosowaniem nad projektem ustawy o mobilizacji. Nowe prawo uchwalono po miesiącach zwłoki. Ustawa określa nowe zasady rekrutacji poborowych. Zwiększa potencjalne zasoby ludzkie (obniżenie wieku mobilizacji z 27 do 25 lat) dla wojska, jak też ułatwia powołanie do służby. Jeszcze w grudniu Zełenski mówił, że wojskowi dowódcy chcą 400-500 tys. ludzi. W styczniu oznajmił, że nie widzi konieczności mobilizacji pół miliona Ukraińców. 29 marca nowy głównodowodzący Siłami Zbrojnymi gen. Ołeksandr Syrski oznajmił, że raz jeszcze przyjrzano się postulatowi mobilizacji i uznano, że tak wysoka liczba nie jest konieczna. Ale ani politycy, ani Syrski, nie podają innej, niższej liczby. Wygląda to na świadomą taktykę mającą osłabić negatywne reakcje społeczne na mobilizację.

Rosja ma czas. I Chiny

Niedawna wizyta Siergieja Ławrowa w Pekinie tylko wzmacnia pesymistyczny obraz sytuacji. Chiny coraz mniej ukrywają, że od początku wojny stoją po stronie Moskwy. Rosja może prowadzić wojnę i utrzymywać gospodarkę w niezłej kondycji – mimo strat na froncie i mimo sankcji zachodnich – głównie dzięki ChRL. Jeden wskaźnik ekonomiczny mówi wszystko na ten temat: chińsko-rosyjska wymiana handlowa wzrosła ze 108 mld dolarów w 2020 roku do 240 mld dolarów w 2023 roku! W dobie wojny i sankcji. Jak wyliczyli eksperci Atlantic Council, Chiny eksportują obecnie więcej do Rosji niż Unia Europejska przed pandemią COVID-19. Dostarczając zarówno towary konsumpcyjne, jak i produkty przemysłowe, Pekin pomaga utrzymać rosyjską gospodarkę na powierzchni. Chińskie dostawy produktów podwójnego zastosowania są też kluczowe dla rosyjskiej zbrojeniówki, która w iście stachanowskim tempie próbuje nadążyć z produkcją amunicji, broni i sprzętu dla wojska wojującego na Ukrainie. Zresztą Putin na tym polu wyprzedził znacznie Zachód – wspomniany gen. Christopher Cavoli uświadomił senatorom amerykańskim, że Rosja produkuje dziś trzy razy więcej amunicji niż całe NATO…

Najbardziej krytyczny dla losów Ukrainy (i nie tylko) czas może przypaść na lipcowy szczyt NATO w Waszyngtonie z okazji 75. rocznicy powstania Sojuszu. Właśnie w stolicy USA, dopiero co, podczas spotkania na Georgetown University, były brytyjski premier Boris Johnson ostrzegł, że ewentualna rosyjska okupacja Kijowa byłaby dla przywództwa USA na arenie światowej większą katastrofą niż wojna w Wietnamie. Johnson sięgnął nawet na bliższej historii, jego zdaniem chaotyczny odwrót Amerykanów z Afganistanu latem 2021 roku będzie niczym w porównaniu z możliwym zwycięstwem Rosji na Ukrainie.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Portal i.pl codziennie. Obserwuj i.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dzień Matki. Jak kobiety radzą sobie na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl