Madera - ogród dryfujący po Atlantyku. Podzwrotnikowy raj dla poszukiwaczy miejsc nieoczywistych

Marta Legieć
Położona pośrodku Atlantyku wyspa Madera jest oazą naturalnego piękna. Żywe kolory kwiatów wspaniale kontrastują z błękitnymi wodami oceanu.
Położona pośrodku Atlantyku wyspa Madera jest oazą naturalnego piękna. Żywe kolory kwiatów wspaniale kontrastują z błękitnymi wodami oceanu. Fot. Marta Legieć
Wydaje się jednocześnie egzotyczna i zdumiewająco oswojona. Ma w sobie coś z pięknej damy, którą pragnie się podziwiać z daleka, ale też dziewczyny z sąsiedztwa, z którą chce się bez przerwy spędzać czas. Madera, niewielki skrawek lądu rzucony na wody Oceanu Atlantyckiego, rozkochuje w sobie do szaleństwa. Pobyt tu jest głębokim oddechem nie tylko dla ciała, ale przede wszystkim dla duszy.

Maderę, postrzeganą przez setki lat jako przystanek dla wielkich żeglarzy i podróżników, dzieli od wybrzeży Portugalii kontynentalnej niespełna 900 km. Choć może to dziwić, do lat 40. XX w. na tę atlantycką wyspę dotrzeć można było, jak za czasów jej portugalskich odkrywców, drogą morską. Dziś wystarczy nieco ponad pięć godzin bezpośredniego lotu z Polski, by stanąć na ziemi, która urzeka zielenią i straszy surowymi, gigantycznymi klifami. Wyspa nie rozczarowuje poszukiwaczy egzotycznej roślinności, wielbicieli wszechobecnego słońca i śpiewu ptaków. To wprost wymarzone miejsce na aktywny wypoczynek, podzwrotnikowy raj dla poszukiwaczy miejsc nieoczywistych. Madera ma wszystko, czego potrzebują pełni zapału wielbiciele off roadu i żeglowania.

Cud przyrody

Adrenaliny na Maderze nikomu nie zabraknie. Już samo lądowanie tu jest dla wielu ekscytujące. Lotnisko uchodzi za jedno z największych wyzwań dla pilotów dużych samolotów pasażerskich. Lokalizacja tuż nad oceanem, w sąsiedztwie gór, sprawia, iż podejście do lądowania na Maderze wymaga nie tylko sprzyjających warunków pogodowych, ale przede wszystkim od pilota specjalnej licencji. Pas wzniesiony jest częściowo na wielkich betonowych palach.

Już podczas lądowania widać strome klify, o które z wielką mocą uderzają błękitne wody Oceanu Atlantyckiego, tworzące urzekający, charakterystyczny dla wyspy krajobraz. Cud przyrody na mapie Starego Kontynentu, jak określa się Maderę, poza bujną i zachwycającą roślinnością, posiada wulkaniczne skały okalające niemal cały jej teren. Niezwykłe sceny kreuje natura na Ponta de Sao Lourenco, czyli Przylądku Św. Wawrzyńca. Najdalej na wchód wysunięta część Madery uznawana jest za jej perełkę i trudno się z tym nie zgodzić. Wnętrze wyspy pokrywają wzniesienia i wysokie, dochodzące do 2000 m n.p.m. góry zatrzymujące wędrujące nad oceanem chmury. Łatwo więc znaleźć się tu ponad puszystymi obłokami. Najlepszym punktem na ich obserwowanie wydaje się strzelisty Pico do Arieiro, na który dotrzeć można wygodnie, asfaltową drogą. Instagramerki wiedzieć muszą, iż właśnie tu podziwiać można najpiękniejsze wschody słońca na wyspie. Dla wędrowców istotną informacją jest ta, że właśnie na Pico do Arieiro rozpoczyna się trasa Vereda do Areeiro, okrzyknięta najpiękniejszym szlakiem górskim na całym archipelagu.

Dzika i oswojona

Jeśli wierzyć statystykom, na tym skrawku lądu na Atlantyku temperatura nigdy nie spada poniżej 15 st. C! Dla zmarzluchów z Polski to ważna informacja. Już kwiecień uwodzi tu przyjemnymi temperaturami oscylującymi w okolicy 25 st. C. Powietrze jest przyjemnie ciepłe, wilgotne i słonawe. Idealne, by wybrać się na poszukiwanie bananowych gajów, pól orchidei i strelicji, tarasów porośniętych winoroślą czy upraw trzciny cukrowej. Służące od XVI wieku do transportowania wody deszczowej z północy na południe wyspy lewady, wiele lat temu turyści uznali za wielką atrakcję Madery. Wytyczono więc w ich okolicy długie kilometry tras spacerowych (łącznie powstało około 200 lewad o całkowitej długości 3000 km.), których ozdobą jest niezwykła przyroda. Biegną wzdłuż drobnych strumyków i dużych wodospadów otoczonych egzotyczną roślinnością. Ich przemierzanie jet świetnym pomysłem dla pasjonatów odpoczynku na łonie natury.

Monte Palace Tropical Garden, w porównaniu z dzikimi zakamarkami wyspy i lewadami, jest miejscem w pełni oswojonym przez człowieka. Ogród znalazł się na liście trzynastu najpiękniejszych ogrodów botanicznych świata utworzonej przez magazyn turystyczny Condé Nast Traveler. Zasadne więc wydaje się dotarcie do tego wyjątkowego miejsca, usadowionego w Monte, na górskich przedmieściach Funchal. By to zrobić, najlepiej wsiąść do kolejki jadącej niespełna 20 minut, serwującej urzekające widoki na miasto, port i obsiane willami pobliskie wzniesienia. W samym ogrodzie jest zielono i egzotycznie. Zwiedzanie sporego obszaru z pewnością ułatwia mapa. Warto o tym pamiętać. Bez specjalnego rozkładu można za to zwiedzać targ warzywno-owocowy Mecado do Lavradores. Wydaje się, że to atrakcja banalna, ale nic bardziej mylnego. To jedno z największych i najbardziej lubianych przez turystów miejsc w stolicy wyspy. Tu jest wszystko - azulejos, rajskie ptaki, kolorowe kwiaty, owoce, o jakich nie mieliście pojęcia i ryby, których nigdy wcześniej nie widzieliście na oczy. Barwne, pachnące, poruszające zmysły miejsce jest ważnym punktem w życiu i architekturze Funchal.

Szalona tradycja

Osobliwości na wyspie nie brakuje. Bo jak inaczej nazwać zjazd saniami po asfalcie? Wdrapanie się na wzgórze Monte w Funchal nie wymaga dużej kondycji. Tym bardziej, że pierwszy etap podróży pokonuje się wspomnianym już wagonikiem nowoczesnej kolejki. Wysiłek się jednak opłaca, bowiem na wzgórzu, na turystów spragnionych szalonych i oryginalnych atrakcji, czekają na dwuosobowe i trzyosobowe wiklinowe kosze na płozach. Te dziwne sanie to tobogany. Wyglądają identycznie jak wtedy, gdy pojawiły się około 1850 roku, i kiedy dla ludzi mieszkających na Monte stanowiły szybki środek transportu do Funchal. Dziś jazda toboganami jest jedną z głównych atrakcji serwowanej przez wyspę. Niech nikogo nie przeraża kolejka chcących wziąć udział w ekscytującym zjeździe. Zwykle jest bardzo długa, jednak ogonek skraca się szybko. Co chwilę podjeżdżają nowe sanie, by zabrać podróżników na przejażdżkę wąskimi, krętymi uliczkami prosto do Funchal. Tobogan popycha dwóch mężczyzn, których buty pełnią funkcję hamulców, bowiem „pojazd" rozpędza się nawet do ok. 50 km/h. Pokonanie dwukilometrowej trasy trwa około 10 minut.

Polskie ślady na wyspie

Daleką Maderę oswajać można poszukując tu polskich śladów. W jej zakamarkach jest ich całkiem sporo. Najstarsza historia, jaką można tu usłyszeć związana jest z Władysławem III, królem Polski i Węgier, synem Władysława II Jagiełły. Miał on zginąć w 1444 r. w bitwie z Turkami pod Warną, jednak nigdy nie odnaleziono jego ciała i zbroi. Sporo jest głosów mówiących, iż Warneńczyk przeżył i i po latach wędrówek osiadł na na kolonizowanej właśnie atlantyckiej wyspie. Znany tu jako Henrique Alemão (Henryk Niemiec), spędzić miał 20 lat nieopodal Funchal w posiadłości Madalena do Mar. Nieco krócej, bo zaledwie trzy miesiące, na przełomie 1930 i 1931 roku przebywał na portugalskiej wyspie Józef Piłsudski. Marszałek na słoneczną wyspę przypłynął podreperować zdrowie. Sprawa była na tyle poważna, że pobyt na Maderze stał się najdłuższym jego pobytem poza krajem po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W willi Quinta Bettencourt spędzał czas leniwie, często w towarzystwie niemal 30 lat młodszej lekarki Eugenii Lewickiej, z którą zamieszkali pod jednym dachem. Kobieta powróciła jednak z Madery miesiąc wcześniej niż Piłsudski, a jej wyjazd oznaczał definitywny koniec ich związku. Romantyczna, a zarazem tragiczna historia pobytu Piłsudskiego na wyspie znana jest jej mieszkańcom. Marszałek do tego stopnia jest tu ważny, że w ścisłym centrum Funchal postanowiono postawić jego popiersie. Bez problemu znaleźć też można dom, w którym przebywał.

Ronaldo nie tylko w muzeum

Trudno mówić o Maderze bez wspominania jednego z jej największych ówczesnych symboli - Cristiano Ronaldo. Najlepszy piłkarz w historii Portugalii, i jeden z najlepszych piłkarzy świata, jest autentycznie związany z wyspą, na której wciąż mieszka jego rodzina, a on sam postanowił wybudować dla bliskich i dla siebie kilka okazałych rezydencji. Władze Madery natomiast starają się wykorzystać potencjał Cristiano Ronaldo chociażby ustanawiając go w 2017 roku patronem tutejszego portu lotniczego. Fani futbolu swe kroki kierują do Museu CR7 działającym przy hotelu sieci CR7, należącej do piłkarza. Dziesięć lat temu muzeum poświęcone swojej osobie otworzył sam Cristiano. Wnętrze kryje ponad 120 eksponatów z nim związanych. Są tutaj m.in piłki, którymi Cristiano zdobył hat-tricki, trofea z czterema złotymi butami i trzema złotymi piłkami na czele oraz koszulki. W porcie w Funchal, tuż przed wejściem do muzeum od 2014 roku stoi brązowa statua przedstawiająca Cristiano. Wielbicielom mającym swojego idola na wyciągnięcie ręki zupełnie nie przeszkadza, że postać na pomniku niewiele przypomina piłkarza. Zawsze spotkać tu można wielbiących go fanów.

Warto wiedzieć

  • Lot Polska-Madera zajmuje ok. 5 godz. 15 min.
  • Bezpośrednie połączenie z Polski do Funchal zapewnia Wizz Air. Loty odbywają się z Warszawy i Katowic.
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny egzotycznych wycieczek mocno w dół?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl