Świerczok uratuje swoją nową ekipę przed widmem spadku?
Omiya Ardija to japoński drugoligowiec, który rozpaczliwie broni się przed spadkiem z zaplecza japońskiej ekstraklasy. Po 24 kolejkach ma na swoim koncie zaledwie 17 punktów. Klub zamyka ligową tabelę i jeśli nie zacznie szybko punktować, to grozi mu spadek z J2 League. Do bezpiecznego miejsca traci aż siedem oczek.
Przed polskim napastnikiem nie lada wyzwanie - zagwarantować japońskiej ekipie bramki, które przełożą się na zwycięstwa, których klub potrzebuje jak tlenu. Jeszcze czasu a czasu: do końca sezonu pozostało 18 kolejek.
Były napastnik Zagłębia Lubin już wcześniej w swojej karierze występował w Kraju Kwitnącej Wiśni, a konkretnie w grającym w J1 League Nagoya Grampus. Jego pobyt w tym zespole zakończył się zawieszeniem za rzekome branie środków niedozwolonych 10 grudnia 2021 roku.
Pierwotnie miał być zawieszony do 9 grudnia 2025 roku, ale kara została skrócona i w lutym tego roku anulowana przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu.
Japońscy kibice dobrze wspominają polskiego napastnika
W Japonii 30-latek został dobrze zapamiętany. W 14 spotkaniach w japońskiej ekstraklasie zdobył siedem bramek oraz dołożył trzy bramki w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.
W swoim CV Świerczok ma sporo zagranicznych, jak i polskich klubów. Bronił barw Zagłębia Lubin (dwukrotnie), Piasta Gliwice, Kaiserslautern czy Łudogorca Razgrad. Z tym ostatnim nawet grał w Lidze Mistrzów.
W reprezentacji Polski z kolei wystąpił w 6 meczach. Pojechał z kadrą na Euro 2020; otrzymał blisko 30 minut w meczu ze Szwecją (2:3).
TRANSFERY w GOL24
