Od godziny 6 do 22 we wtorek 8 lipca polskie drogi patrolowało 5,5 tys. funkcjonariuszy. Przy pomocy 1,5 tysiąca ręcznych rejestratorów prędkości ("suszarek") oraz 330 wideorejestratorów mobilnych, policjanci skontrolowali ponad 24 600 pojazdów, z czego w przypadku 15 270 z nich doszło do wykroczeń.
Wszystko odbywało się w ramach akcji kaskadowego pomiaru prędkości, która polega na tym, że kontrole prowadzone są na tej samej drodze, w tym samym czasie, ale w różnych miejscach przez patrole ustawione kolejno po sobie na określonym, często krótkim odcinku drogi.
Policja informowała w styczniu, że w 2019 roku będzie prowadziła takie pomiary w Polsce. "Zaplanowane działania mają m.in. charakter prewencyjny. Jednak kierujący, którzy nie będą stosować się do ograniczeń prędkości, a szczególnie ci, którzy będą tę prędkość rażąco przekraczać, muszą liczyć się z konsekwencjami" - pisano wtedy w oświadczeniu.
W sumie, jak podaje RMF FM, jednego dnia 235 straciło prawo jazdy, ponieważ przekroczyli prędkość o co najmniej 50 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym. Dodatkowo 69 osób prowadziło pojazdy po spożyciu alkoholu, a 24 osoby spośród skontrolowanych okazały się być poszukiwanymi przestępcami.
