Obóz żeglarski organizowany przez Społeczną Szkołę Podstawową im. Lady Sue Ryder odbył się w czerwcu 2021 r. „Podczas trwania obozu Dyrektor dopuścił się wobec mojej córki niegodnego zachowania, naruszając nietykalność cielesną mojego dziecka i poniżając jego godność osobistą (…) Od tego czasu moja córka zmaga się z traumą z którą nie może sobie porazić” – czytamy w uzasadnieniu doniesienie do prokuratury.
Kuratorium przeprowadza kontrolę
Kuratorium Oświaty o zajściu, do którego miało dojść podczas obozu powiadomił ojciec ósmoklasistki. Podkreślił on, że kiedy o sprawie zrobiło się głośno w szkole, jego córka została ukarana cząstkową oceną z zachowania w stopniu nieodpowiednim, co miało rzutować na trudności z uzyskaniem świadectwa z wyróżnieniem.
Ten wątek badali pracownicy kuratorium, którzy w czerwcu 2022 r. przeprowadzili kontrolę w szkole. O jej wynikach mówi Barbara Nowak, Małopolska Kurator Oświaty.
Zamieszanie z ocenami z zachowania
- Nastolatka i jej koleżanka dostały oceny z zachowania na koniec klasy 8 dobre, co jest bardzo niską oceną. Na tę ocenę złożyła się cząstkowa ocena nieodpowiednia dana przez dyrektora jako ich nauczyciela. Tę ocenę poprawił dyrektor na dobrą w czasie kontroli Kuratorium. Zrobił to potajemnie bez poinformowania o tym fakcie kogokolwiek. Poprawa w tym czasie została ujawniona podczas sprawdzania dziennika elektronicznego. Czyli dyrektor nie miał żadnych argumentów na obronę oceny nieodpowiedniej - twierdzi Barbara Nowak.
"Wyizolowana, stygmatyzowana i zastraszana"
Z kolei szef szkoły zapewnia, że nie przywrócił nikomu wyższej oceny.
- To nie jest prawda. Nie miałem takiej możliwości, podobnie jak żaden inny dyrektor szkoły takiej możliwości nie ma, jeśli działa w zgodzie z przepisami prawa – mówi dyrektor.
Z kolei ojciec 13-latki w skardze wysłanej do Kuratorium podnosił, że „Dziecko od momentu wyjścia sprawy na jaw zostało odsunięte od wszelkich aktywności w szkole, były podejmowane przez Grono Pedagogiczne próby nastawienia uczniów z klasy i innych dzieci ze szkoły przeciwko naszemu dziecku. Córka została wyizolowana, stygmatyzowana i zastraszana”.
„Zastraszane były również dzieci z najbliższego otoczenia naszego dziecka. Były brane na indywidualne rozmowy, na których zadawano im pytanie: Czy chcą narażać swoja przyszłość broniąc takiej osoby jak (tutaj imię ósmoklasistki)” - czytamy dalej w skardze.
Dziewięć miesięcy milczenia
Ósmoklasistka o całej sprawie powiedziała pielęgniarce szkolnej dopiero dziewięć miesięcy po zdarzeniu na obozie. Później poinformowano psychologa szkolnego i wychowawczynie nastolatki.
Dyrektor zwraca uwagę na to, że spraw została zgłoszona dość późno.
- Pragnę podkreślić, iż rodzice byłej już uczennicy po obozie żeglarskim nie zgłaszali nikomu niczego niepokojącego, a ponadto już w dniu 6 września zapisali córkę na kolejny rejs (poprzedni miał miejsce w czerwcu). Uważam, że zostałem przez tę uczennicę pomówiony – twierdzi dyrektor.
Ojciec nastolatki przyznaje, że razem z żoną, o tym do czego miało dojść na obozie dowiedział się od pracowników szkoły.
- Dziś wiemy, że sprawa wyszła na jaw tak późno, ponieważ córka obwiniała się o zajście na obozie i miała duży problem, żeby o tym komukolwiek powiedzieć – mówi rodzic
.
Dwa spotkania – dwie różne wersje
Po tym jak nastolatka zwierzyła się pielęgniarce i nauczycielom. odbyły się dwa spotkania pracowników szkoły z rodzicami dziewczynki.
- W spotkaniach tych oprócz rodziców uczestniczyli również: wychowawczyni, pani pedagog i wicedyrektor, a w ich efekcie ustalono, że dziewczynka odwoła swoje pomówienia i przeprosi dyrektora. Odbyło się to na jednej z godzin wychowawczych. Była to inicjatywa ojca tej uczennicy, na którą ja przystałem i przyjąłem wówczas również przeprosiny dziecka – tak opisuje to, co działo się podczas spotkań dyrektor.
Ojciec dziewczynki zapewnia jednak, że jego córka nie przepraszała dyrektora.
- Doszliśmy z władzami szkoły do porozumienia, ze córka wyda oświadczenie na lekcji wychowawczej o użyciu niewłaściwego sformułowania w stosunku do zdarzenia, do którego doszło na obozie. Tym niewłaściwym sformułowaniem miało być „molestowanie seksualne”. Tak też się stało. Po tym moja córka była jednak dalej gnębiona i zastraszana przez dyrektora dlatego, dla dobra dziecka zdecydowałem się napisać skargę do Małopolskiego Kuratorium Oświaty.
Sprawa trafiła do prokuratury
W związku z tą sprawą dyrektor i dwie nauczycielki zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków. Wyjaśnieniem tego, do czego doszło na Mazurach zajmuje się prokuratura w Wieliczce. Postępowanie jest w sprawie, a nie przeciwko komuś, więc nikomu nie postawiono zarzutów.
- Prokuratura Rejonowa w Wieliczce nadzoruje dochodzenie z zawiadomienia Małopolskiego Kuratora Oświaty odnośnie ewentualnych nieprawidłowości do jakich mogło dojść na obozie żeglarskim organizowanym przez szkołę – mówi prok. Janusz Hnatko, rzecznik krakowskiej prokuratury.
Z kolei dyrektor i dwie nauczycielki uważają, że nie są winni jakimkolwiek zarzutom.
- Odwołaliśmy się od tej decyzji, ponieważ może zostać ona uchylona przez Komisję Dyscyplinarną przy Wojewodzie lub na skutek ewentualnego zażalenia - przez Komisję Odwoławczą przy Ministrze Edukacji – mówi szef szkoły.
Kto, kogo przeprosił?
Małopolski Kurator Oświaty zwraca jeszcze uwagę na zapis w jednej z notatek ze spotkań dyrektora z rodzicami uczennicy. Jest w niej zapis mówiący o tym, że dyrektor „w rozmowie z (red. nastolatką) oznajmił, że w jeśli jakikolwiek sposób poczuła się urażona, to ją za to przeprasza. Uzasadnił to mówiąc, że nie miał świadomości, że uczennica to tak odbiera i zaznaczył, aby na przyszłość informować bezpośrednio o takich odczuciach".
„Fakt przeprosin w sposób jednoznaczny sugeruje, iż (imię i nazwisko dyrektora) przyznał się do zachowań opisanych przez (imię i nazwisko nastolatki)” – czytamy w uzasadnieniu doniesienia do prokuratury.
Dyrektor uważa, że był wręcz przeciwnie.
- To uczennica przeprosiła mnie w obecności swoich rodziców, wychowawczyni, pani pedagog oraz wicedyrektora. Ja natomiast zapytałem dlaczego rozpowszechniała nieprawdziwe informacje na mój temat, na co odpowiedzieć nie potrafiła – dodaje szef niepołomickiej placówki.
Dyrektor nie widzi konfliktu interesów
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że organem prowadzącym szkołę w Niepołomicach jest Stowarzyszenie im. Lady Sue Ryder w Niepołomicach, które ma siedzibę w szkole im. Sue Ryder. Co ciekawe, członkiem zarządu jest dyrektor szkoły, który uważa, że nie widzi żadnego konfliktu interesów w tym, że łączy funkcję szefa szkoły i członka zarządu instytucji, która jest organem prowadzącym szkołę.
Odmiennego zdania jest Małopolska Kurator Oświaty.
- Pan dyrektor skrzywdził uczennice, karząc je za mówienie prawdy, która stawiała go w złym świetle. Wykorzystał swoją władzę dyrektora szkoły, upokarzając uczennice, co jest czynem hańbiącym zawód nauczyciela. Zawieszony w czynnościach dyrektora, nadal przychodzi do szkoły, brylował na balu ósmoklasistów, kpiąc z prawa. Pokazuje cały mechanizm układu w tej szkole, który chroni osobę dorosłą, a dzieciom nie daje rękojmi bezpieczeństwa mówi Barbara Nowak.
Szkoła od początku budzi emocje
Szkoła w Niepołomicach od samego początku wzbudza duże emocje. Historyczna, wiekopomna - tak nazywano inwestycję oświatową, podczas inauguracji roku szkolnego 2017/2018. Jedna z największych, a ponadto najnowocześniejsza oraz architektonicznie najoryginalniejsza szkoła podstawowa w regionie, powstała w ciągu czternastu miesięcy. Cztery lata później okazało się, że ok. 500 uczniów szkoły podstawowej w Niepołomicach nie pójdzie na lekcje, ponieważ burmistrz zamknął placówkę. To efekt ekspertyzy, która wykazała, że strop oddanej do użytkowania w 2017 r. szkoły może grozić zawaleniem. Rzeczoznawcy wskazują, że błąd popełniono na etapie projektowania placówki wybudowanej za ok. 22 mln zł. Pikanterii sprawie dodawało to, że burmistrz miasta i jego zastępca zostali w styczniu 2021 r. oskarżeni o przekroczenie uprawnień głównie na etapie wyboru autora koncepcji tej właśnie szkoły. Proces w tej sprawie trwa.
Sprostowanie
W artykule w wersji papierowej pojawił się błąd mówiący o tym, że "Dyrektor społecznej szkoły w Niepołomicach oskarżony o molestowanie". Postępowanie prokuratorskie jest na etapie "w sprawie", co oznacza, że nikomu nie przedstawiono zarzutów, a tym bardziej nikt nie został oskarżony. Błąd wynika z trybu pracy wydawniczej, gdzie przy tworzeniu gazety na różnych etapach pracuje kilka osób. Za błąd przepraszamy.
- Ta dzielnica Krakowa przeszła ogromną metamorfozę! Dawniej były tu... pola
- Tu zakupów już nie zrobimy. Te sklepy zniknęły na dobre z krakowskich galerii
- TOP 10 miejsc na zimową wycieczkę w okolicach Krakowa!
- Oto 10 powodów, przez które życie w Krakowie bywa nieznośne
- Zobacz najpiękniejsze kreacje z małopolskich studniówek 2023 cz. II
