Podobne wydarzenia odbyły się również w ponad siedemdziesięciu polskich miastach oraz kilku zagranicznych. Skala tych wydarzeń nie przypominała jednak ubiegłorocznych manifestacji - była znacznie mniejsza.
Kielecki czarny wtorek rozpoczął się od krótkiej przemowy Moniki Szafraniec, przewodniczącej Komitetu Obrony Demokracji w Świętokrzyskiem, jednego z organizatorów manifestacji. Przybliżyła ona uczestnikom ideę protestu.
- W ubiegłym roku protestujących było aż 250 tysięcy. Zebrali się oni w ponad 150 polskich i 60 zagranicznych miastach, by wspólnie walczyć o prawa kobiet. Dziś jesteśmy już zmęczeni po kolejnym roku tej walki, ale nie zamierzamy się poddawać. Nie składamy parasolek! - mówiła Monika Szafraniec, odwołując się do symbolu czarnego protestu, którym jest właśnie parasolka.
Po niej głos zabrała Marzena Marczewska, językoznawczyni, która podniosła problem braku równouprawnienia w strukturach władzy na różnych szczeblach.
- Kobiety stanowią ponad 50 procent polskiego społeczeństwa, ale w sejmie jest ich tylko 27 procent. Z kolei w sejmiku wojewódzkim, w którym działa 30 radnych, są tylko 4 kobiety - mówiła Marczewska, a na zakończenie, cytując Eleanor Roosevelt, powiedziała: - Nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorsza, bez twojego pozwolenia.
Następnie uczestnicy czarnego wtorku odczytali z kartek cytaty znanych osób, które przeczyły głoszonym przez protestujących poglądom, by później wrzucić kartki do worka, który trafił do Silnicy. Tę część wydarzenia nazwano "topieniem ciemnoty". Z kolei na zakończenie zorganizowano tupot czarnych parasolek. Przez cały czas trwania protestu zbierano też podpisy pod projektem Ratujmy Kobiety liberalizującym przepisy aborcyjne oraz poszerzającym zakres edukacji seksualnej w szkołach.
Czarny wtorek w Kielcach był wspólnym przedsięwzięciem Świętokrzyskiego Komitetu Obrony Demokracji, Inicjatywy Polskiej, Partii Razem, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Platformy Obywatelskiej oraz Inicjatywy Feministycznej.
W Starachowicach protest odbył się na rynku, gdzie zebrało się około 30 osób, które również agitowały za projektem Ratujmy Kobiety. Z kolei na manifestacji w Ostrowcu pojawili się posłowie Platformy Obywatelskiej - Joanna Mucha i Artur Gierada.
Wydarzenia w ramach czarnego wtorku w naszym województwie zorganizowano także w Sandomierzu i Jędrzejowie.