W lipcu w sparingowym meczu GKSTychy strzelił Skrze Częstochowa cztery gole. Wniedzielę w walce o ligowe punkty dołożył o jedno trafienie więcej, w dodatku sam zachował czyste konto po stronie strat. Dla gości to już czwarta porażka z rzędu i poważny sygnał do niepokoju.
Jakub Dziółka szuka sposobu na przerwanie zapaści i w porównaniu z poprzednim spotkaniem dokonał w jedenastce aż trzech zmian. Do składu wszedł między innymi Piotr Nocoń, który wrócił po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej leczeniem kontuzji i od razu założył opaskę kapitana.
Częstochowianie próbowali odzyskać styl, który do niedawna przynosił im regularne zdobycze punktowe i miano drużyny z trudną do przełamania defensywą. W Tychach próbowali długo rozgrywać piłkę i paraliżować akcje ofensywne rywali. GKS nie potrafił na to znaleźć sposobu niemal do końca pierwszej połowy. Wtedy jednak Skra została złamana już na dobre. Najpierw w 42 minucie po rzucie rożnym Jan Biegański główkował z linii pola karnego i piłka po słupku wpadła za plecy Jakuba Bursztyna.
Dla bramkarza gości to był dopiero początek nieszczęść. W doliczonym czasie gry padł gol z gatunku niezwykłych.
Częstochowianie wykonywali rzut rożny, ale Biegański zabrał piłkę Janowi Flakowi i ruszył z kontrą. Zanim dobiegł do linii środkowej podniósł głowę i bez wahania... oddał strzał, który przeleciał nad głową Bursztyna i trafił do siatki!
To zdarzenie częstochowianie przeżywali zapewne jeszcze w szatni, bo na drugą połowę wyszli wyraźnie zdekoncentrowani. 48 sekund później było już 3:0. Mateusz Czyżycki w polu bramkowym spokojnie wykorzystał podanie Patryka Mikity. Po siedmiu kolejnych minutach Czyżycki ustrzelił dublet - tym razem uderzeniem „szczupakiem”, ale ponownie przy asyście Mikity, który rozgrywał świetne spotkanie.
W nagrodę dwukrotny asystent doczekał się swojego gola. W 85 minucie dośrodkowaniem wprost na głowę zrewanżował mu się Czyżycki.
Tak się złożyło, że każdy gol różnicy dawał tyszanom awans o jedno miejsce w tabeli. Gospodarze ten fakt wykorzystali do maksimum. Wynik 5:0 oznaczał siódmą lokatę, tuż za strefą barażową.
GKS Tychy - Skra Częstochowa 5:0 (2:0)
1:0 Jan Biegański (42), 2:0 Jan Biegański (45+4), 3:0 Mateusz Czyżycki (46), 4:0 Mateusz Czyżycki (53), 5:0 Patryk Mikita (85)
Tychy Jałocha -Machowski, Buchta (85. Mańka), Nedić, Szymura, Wołkowicz (31. Kozina) - Domínguez (72. Rumin), Biegański, Żytek, Czyżycki (86. Jaroch) - Mikita (86. Malec). Trener: Dominik Nowak.
Skra Bursztyn - Flak (46. Niedbała), Szymański, Mesjasz, Czajka, Gołębiowski - Nocoń (84. Łukasiak), Babiarz, Olejnik (46. Baranowicz), Pyrdoł (63. Hilbrycht) - Ropski (63. Kozłowski). Trener:Jakub Dziółka
Żółte kartki Kozina, Biegański - Szymański, Pyrdoł.
Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)
Widzów 2.549
Nie przeocz
Zobacz także
Musisz to wiedzieć
- Schroniska górskie w Beskidach – TOP 10. To świetne miejsca na jesienne spacery
- Jerzy Brzęczek odchodzi z Wisły, a internauci się śmieją. Zobaczcie najlepsze memy
- Silesia Marathon 2022: Biegacze w niedzielę znów pobiegli przez cztery miasta ZDJĘCIA
- Ponad 11.000 kibiców zobaczyło niezwykły mecz. Górnik Zabrze przegrał z Zagłębiem 2:3
Bądź na bieżąco i obserwuj
