Mroźne sobotnie popołudnie nie było przeszkodą dla kilkudziesięciu osób, które chciały wyrazić swój sprzeciw wobec rasizmu, faszyzmu, dyskryminacji i innych niepokojących zjawisk, które zaobserwowali w ostatnim czasie w Polsce. W Marszu Wolności, który organizowany był przez Stowarzyszenie Klucz – Stop Społecznym Wykluczeniom, Partię Zieloni, Nowoczesną i Platformę Obywatelską.
- Protestujemy przeciw rasizmowi, faszyzmowi, ksenofobii. Marzymy o Polsce, w której każdy niezależnie od wiary, narodowości, wyznania, tożsamości płciowej, orientacji seksualnej, będzie mógł spokojnie chodzić ulicami i czuć się jak w domu. Chcemy wykrzyczeć, że pragniemy Polski wolnej, otwartej i solidarnej - mówiła Monika Rosa z Nowoczesnej.
- Nikt nie rodzi się z zakodowanym w DNA przykazaniem, by nienawidzić innych z powodu wiary w innego boga, mówią innym jęzukiem i mają inne pochodzenie. Do nienawiści trzeba ludzi wychowywać, trzeba im wmawiać, że obcy jest zagrożeniem. Wierzymy, że można wychowywać do miłości, jedności i szacunku - dodawał Jarosław Makowski z Platformy Obywatelskiej.
Organizatorzy podkreślali, że historia już wielokrotnie pokazała, do czego prowadzą nastroje oparte na nienawiści do ludzi innych nacji czy innego koloru skóry.
- Podobne marsze organizowane są dziś w całej Polsce. Mamy nadzieję, że nasz ogólnopolski głos spowodował, że sądy będą zwalczać organizacje, które w swojej działalności nawołują do nienawiści - tłumaczył Maciej Smykowski z Partii Zieloni.
Marsz ok. 14.00 wyruszył spod Teatru Śląskiego w Katowicach. W sumie wzięło w nim udział ponad 50 demonstrantów. Wśród nich były osoby z Katowic, ale też m.in. Tychów czy nawet Cieszyna. Manifestanci mieli ze sobą transparenty, skandowali również hasła: ,,Precz z rasizmem i faszyzmem", ,,Polska biała tylko zimą" czy ,,Nacjonalizm - to się leczy".
Specjalnie z Cieszyna na Marsz Wolności przyjechał pan Tomasz Grabowski. - Od wielu miesięcy uczestniczę w różnego rodzaju demonstracjach, ponieważ jestem przerażony kierunkiem, w jakim idzie nasz kraj. Obserwuję destrukcję demokracji, praw mniejszości, agresję wobec Unii Europejskiej. To być może ostatni moment by się jej przeciwstawić - mówił pan Tomasz, który w ręku trzymał flagę Izraela.
- Do głosu, za przyzwoleniem władz, dochodzą ukryte, choć od zawsze istniejące w polskim społeczeństwie. Protestuję codziennie wraz z grupą innych osób w Cieszynie, gdzie spotykam się zarówno z przejawami sympatii wobec tego co robimy, jak i postawami przejawiającymi najgorsze poglądy antysemickie - dodał.
Pani Danuta Skwarczyńska przyjechała z Tychów. Podczas marszu trzymała dwie flagi: Polski i Unii Europejskiej.
- Trzeba głośno mówić o tym, że nie można budować uprzedzeń, stawiać murów. Za barierą sami się zniewalamy i zamykamy przed sobą świat. Czuję się obywatelką Polski, ale i obywatelką Unii. Pamiętam, jak cieszyliśmy się z wejścia do niej, bardzo to wówczas przeżywałam. Mój syn także obraca się wśród ludzi wielu nacji, Europa jest dla niego domem. Tak powinno zostać - mówiła wzruszona.
Demonstrujący, choć pierwotnie planowali dotrzeć pod Pomnik Powstańców Śląskich, ostatecznie przeszli z katowickiego rynku na ul. Stawową, gdzie marsz się oficjalnie zakończył.
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:
TYDZIEŃ Magazyn informacyjny reporterów Dziennika Zachodniego