- Zostałem pobity przez ochroniarzy wrocławskiej dyskoteki. Prokuratura i policja umorzyły śledztwo, bo uznały, że nie ma interesu społecznego w ściganiu sprawców - opowiada pan Tomasz, nasz Czytelnik. - Powiedzieli, że sam mogę ich oskarżyć.
Rzecz w tym, że nie wiadomo kogo. Bo staromiejska policja i prokuratura nie ustaliły, kto bił. Zdaniem śledczych potężny cios w szczękę nie spowodował poważnych obrażeń, bo „naruszył czynności narządu ciała” na czas krótszy niż siedem dni.
W takiej sytuacji przestępstwo jest ścigane „z oskarżenia prywatnego”. Czyli sam pokrzywdzony wnosi sprawę do sądu. Chyba że prokuratura oceni, że jest „interes społeczny”, by to ona ścigała przestępcę. Pytanie: czy łomot w dyskotece, miejscu publicznym, tego nie uzasadnia?
Pan Tomasz bawił się 19 lutego w dyskotece XDemon przy pl. Wolności, nieopodal Narodowego Forum Muzyki. Nad ranem przysiadł i wtedy podszedł do niego jakiś zdenerwowany mężczyzna i zażądał zwolnienia miejsca. Po chwili podszedł ochroniarz i siłą wyprowadził pana Tomasza z klubu.
W pewnym momencie poczuł uderzenie w szczękę. Stracił świadomość. Jest pewien, że bił też ochroniarz. Wezwał policję. Złożył doniesienie o przestępstwie.
Jednak śledztwo umorzono po dwóch miesiącach. Policja wysłała pobitego do lekarza, który orzekł, że obrażenia były drobne. Policjanci poszli do klubu i zapytali o monitoring. Usłyszeli, że był zepsuty i nic się nie nagrało. W aktach sprawy jest notatka z tej wizyty. Ostatecznie policja oceniła, że pan Tomasz sam może ścigać tego, kto go pobił.
Nasz Czytelnik odwołał się do sądu. Nie zgadza się z oceną, że nic poważnego mu się nie stało. Pokazuje prywatną opinię lekarską. - Do dziś tak zęby bolą, że oszaleć można - twierdzi. - Mogę jeść tylko miękkie posiłki.
- W tego typu sprawach najpierw policja powinna ustalić sprawcę, a potem zapada decyzja, czy oskarżenie ma wnosić prokuratura, czy ma to zrobić sam pokrzywdzony - przyznaje rzeczniczka wrocławskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Klaus.
Zachowanie policji i prokuratury Stare Miasto krytykuje emerytowany oficer policji: - Paranoja. Trzeba przecież znaleźć sprawcę. Pokrzywdzony człowiek nie jest w stanie tego zrobić.
Pełnomocnik klubu XDemon, mecenas Jacek Bargieł, zapewnia, że ochroniarze nigdy nikogo nie pobili.
- Klub ustalił z policją, że na każde jej wezwanie będzie udostępniał nagranie z monitoringu - mówi. - Nie mam takiej informacji, żeby w sprawie incydentu z 19 lutego była policja i była podejmowana jakakolwiek interwencja. Nie zgłaszano mi, żeby był uszkodzony monitoring i żeby przez dłuższy czas niczego nie nagrywał. Nie mamy żadnej informacji, aby pracownik klubu lub pracownik ochrony uderzył mężczyznę w tym dniu. Być może ten pan został uderzony przez osobę trzecią.
Jak widać, w sprawie monitoringu co innego twierdzi policja, co innego mówi mecenas. Pozostaje wrażenie, że policja zlekceważyła pobicie bądź co bądź w miejscu publicznym. A to nie wygląda dobrze.