Najczęstsze grzechy? Podawanie nieprawdy lub niepełnych informacji. Nierzetelne podawanie informacji w formularzach informacyjnych i umowach stwierdzono u 15 przedsiębiorców. Zaniżanie wysokości rzeczywistego oprocentowania - również u 15, pobieranie wygórowanych opłat za obsługę w domu, nieodpowiadających faktycznie podjętym czynnościom - u 12. A to tylko niektóre uchybienia wyliczone parabankom przez UOKiK.
Mnożenie opłat
Opłata za odbiór rat w domu, prowizja przygotowawcza, z tytułu zabezpieczenia, administracyjna, za wydłużenie czasu spłaty, za czynności detektywistyczne - parabanki potrafią przy jednej pożyczce naliczyć po kilka, a nawet kilkanaście opłat. To właśnie te dodatkowe opłaty są dla nich zazwyczaj głównym źródłem dochodów. Zgodnie bowiem z ustawą o kredycie konsumenckim oprocentowanie pożyczki nie powinno przekraczać czterokrotności stopy kredytu lombardowego NBP. Obecnie jest to 16 proc. rocznie. To dla nich za mało.
Tymczasem parabanki nie zawsze rzetelnie informują o dodatkowych opłatach. - Zgodnie z prawem każdy konsument musi otrzymać na specjalnym formularzu informacje dotyczące m.in. wszystkich kosztów kredytu, oprocentowania, RRSO, czasu spłaty - wyjaśnia Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. Taki formularz powinien dostać jeszcze przed podpisaniem umowy.
Jak ustalił UOKiK, parabanki nie przekazywały formularzy informacyjnych (5 firm), nie umieszczały informacji o dodatkowych kosztach kredytu (12 firm), nie podawały kosztów obsługi pożyczki w domu (6 firm).
RRSO: 23 tys. proc.!
Kolejny zarzut to nieprawdziwe informacje o wysokości rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO). Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim firmy udzielające pożyczek są zobowiązane do podawania informacji o wysokości RRSO, by konsument mógł w łatwy sposób porównać koszty w różnych firmach. - Wskaźnik RRSO musi uwzględniać nie tylko oprocentowanie pożyczanych pieniędzy, lecz także pozostałe koszty kredytu, np. opłatę za odbiór rat w domu, ubezpieczenie - mówi Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.
Tymczasem banki nagminnie zaniżają ów wskaźnik, nie wliczają wszystkich opłat. Przykładowo firma Optima informowała klienta, że oprocentowanie rzeczywiste pożyczki w wysokości 800 zł wynosi 34,91 proc. Według ustaleń UOKiK prawdziwe RRSO to 310,65 proc. Z kolei Capital Service deklarowało RRSO w wysokości 2637,03 proc., według UOKiK - 5953,49 proc.
Bywają odsetki jeszcze wyższe, np. przy pożyczkach na kilka tygodni. - W grupie chwilówek faktyczna RRSO wynosi zwykle kilka tysięcy procent, lecz może sięgać nawet do 23 053 proc. - napisał UOKiK w raporcie.
Nieuczciwe opłaty
Urząd wytknął też firmom stosowanie opłat nieadekwatnych do faktycznych kosztów wykonywanych czynności. Na przykład 12 parabanków pobiera opłaty za odbiór rat w domu klienta. "Ustalane są one jako procent od kwoty pożyczki, tym samym nie odpowiadają kosztom faktycznie podjętych czynności" - czytamy w raporcie. Np. pożyczając w Tempo Finance 500 zł na 57 tygodni, konsument musiałby zapłacić 417,24 zł za obsługę pożyczki w domu, a pożyczając 2700 zł - już 2252,64 zł.
Zmorą klientów bywają też opłaty karne. Niektóre UOKiK uznał za rażąco wygórowane. Na przykład jedna z firm za podanie nieprawdziwych danych ustanowiła karę w wysokości… czterokrotności udzielonej pożyczki. Firma Pszczółka za czynności detektywistyczne związane z określeniem nowego adresu pożyczkobiorcy ustaliła kary w wysokości 500 i 1000 zł - podał UOKiK.
UOKiK uważa, że w przypadku dwóch parabanków - PKF Skarbiec (który od czerwca zmienił nazwę na Pomocna Pożyczka) oraz Baltic Money - głównym źródłem przychodów stało się nie udzielanie pożyczek, ale... zatrzymywanie opłat. Firmy wymagają wysokiego zabezpieczenia, ale zwykle po podpisaniu umowy i wpłacie opłaty wstępnej okazuje się, że konsument nie może spełnić żądania. A parabanki zatrzymują opłaty. - W I półroczu 2012 roku na kilka tysięcy zawartych z konsumentami umów przedwstępnych pożyczki wypłacono w zaledwie ok. 1,75 proc. z nich - mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK.
