O podróży Pompeo do Pjongjangu, która miała mieć miejsce w Wielkanoc, po raz pierwszy poinformował we wtorek dziennik "Washington Post". Później napisała o tym również agencja Reuters. Doniesień o tej utrzymanej w tajemnicy wizycie szefa CIA, który niedługo stanie na czele Departamentu Stanu, nie potwierdziły na razie ani CIA, ani Biały Dom. Jeśli jednak Mike Pompeo faktycznie spotkał się z Kim Dzong Unem, to jest to najwyższy rangą amerykański polityk od czasu sekretarz stanu Madeline Albright w 2000 r., który rozmawiał w cztery oczy z przywódcą Korei Północnej.
Jak pisze "Washington Post", spotkanie było preludium przed planowanym na maj szczytem z udziałem Donalda Trumpa i Kim Dzong Una - pierwszym takim w historii. Ma być one poświęcone programowi nuklearnemu reżimu. Dziennik podkreśla, że wysłanie do Pjongjangu z taką misją właśnie Pompeo oznacza, że stanie on na czele amerykańskiej delegacji w Korei Północnej. Mimo że Waszyngton nie potwierdził informacji o niecodziennym spotkaniu to we wtorek Donald Trump powiedział mediom, że "władze Korei Północnej coraz bardziej angażują się w organizację szczytu i odbywa się to na coraz wyższym szczeblu".
Donald Trump i Kim Dzong Un zgodzili się na spotkanie w marcu. Nastąpiło to po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu w Korei Południowej, na których gośćmi byli delegaci z Korei Północnej. Obecnie reżim zaprzestał prób nuklearnych i ma coraz lepsze stosunki z południem. W kwietniu Kim spotka się z prezydentem Korei Południowej Moon Dze Inem.
POLECAMY: