Wybory prezydenckie 2020. Wiele pytań i wątpliwości. Budka spotkał się z Gowinem. Prezydent Duda wznawia kampanię, mówi o "Polsce plus"

Jakub Oworuszko
Jakub Oworuszko
Adam Jankowski / Polska Press
Prawo i Sprawiedliwość wciąż forsuje wybory prezydenckie w formie korespondencyjnej 10 maja. Platforma Obywatelska proponuje, by zorganizować je dopiero za rok. Na trzy tygodnie przed wyborami jest mnóstwo pytań i wątpliwości.

Kiedy odbędą się wybory prezydenckie – 10 maja, a może dopiero za kilka miesięcy? Kto je zorganizuje? Jak będziemy głosować? To tylko niektóre z nich.

PiS chce korespondencyjnych wyborów 10 maja

Prawo i Sprawiedliwość stoi na stanowisku, że wybory muszą odbyć się w wyznaczonym i zgodnym z konstytucją terminie, czyli 10 maja. W grę wchodzi jeszcze 17 maja, ale marszałek Sejmu Elżbieta Witek, która decyduje o dacie wyborów uważa, że nie ma potrzeby zmiany. Partia rządząca chce, by wszyscy wyborcy głosowali korespondencyjnie, za pośrednictwem Poczty Polskiej. „Jako Narodowy Operator Pocztowy, największa i kluczowa spółka infrastrukturalna w kraju z szerokim dostępem do wszystkich obywateli, jesteśmy w stanie obsłużyć i umożliwić wszystkim zainteresowanym korespondencyjny udział w wyborach prezydenckich” - deklaruje spółka, na której czele na początku kwietnia stanął Tomasz Zdzikot, do niedawna wiceminister obrony narodowej.

Z organizacji wyborów wyłączono PKW. W czasie stanu epidemii PKW nie będzie choćby określać wzoru kart do głosowania czy zlecać ich druku. Przygotowania do wyborów za pośrednictwem poczty już trwają, ale póki co, przepisy ws. głosowanie korespondencyjnego utknęły w Senacie. Marszałek Tomasz Grodzki (KO) zapowiedział, że senatorowie wykorzystają maksymalny czas, czyli 30 dni, na prace nad ustawami.

Według byłego szefa PKW prowadzone już przygotowania do wyborów korespondencyjnych są "nielegalne", ponieważ nowe prawo nie weszło jeszcze w życie. - To jest niedopuszczalne - ocenił Wojciech Hermeliński w programie „Tłit”.

PiS zrzuca winę na opozycję

- To właśnie nieodpowiedzialność marszałka Grodzkiego, jego złośliwość i większości senackiej powoduje rzeczywiście, że dzisiaj, trzy tygodnie przed wyborami, Polacy nie mają pewności, jak wybory będą się odbywać. Senat postanowił złośliwie przetrzymywać ustawę, którą przyjął Sejm, która daje szansę, możliwość przeprowadzenia wyborów w konstytucyjnym terminie, a jednocześnie przeprowadzenia ich w sposób bezpieczny dla wyborców i wszystkich, którzy będą je organizować – przekonywał w radiowej Jedynce wicepremier Jacek Sasin, który jako minister aktywów państwowych, nadzoruje Pocztę.

- Wybory są niezbędne. Muszą się odbyć w konstytucyjnym terminie 10 maja. To nie jest fanaberia władzy – podkreślił Sasin.

Andrzej Duda wznawia kampanię, mówi o "Polsce plus i Polsce minus"

Na tym samym stanowisku stoi prezydent. Dlatego kampania Andrzeja Dudy ma teraz nabrać rozpędu – prezydent udzieli w tym tygodniu dwóch wywiadów w Polsacie i TVP, w trakcie poniedziałkowej konferencji pokazał nowy spot wyborczy dotyczący programów społecznych – m.in. 500 plus. - Jeżeli nadal będę piastował urząd prezydenta RP, z całą pewnością program Rodzina 500 plus nie zostanie Polakom zabrany, a wiek emerytalny nie zostanie podwyższony – zadeklarował w poniedziałek. Duda zapowiedział już udział w przedwyborczej debacie 6 maja w telewizji publicznej.

Przełożenia wyborów o rok domaga się Platforma Obywatelska. - Bezpieczne wybory to wybory 16 maja 2021 roku - stwierdził przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka. Za przygotowanie wyborów według „planu Budki” odpowiadałaby PKW, szczegóły byłyby konsultowane z lekarzami. PO chce, by obywatele mieli wybór - czy chcą głosować tradycyjnie w lokalu czy może przez internet albo korespondencyjnie.

Platforma przygotowała także projekt ustawy, która zakłada, że stan klęski żywiołowej byłby wprowadzany w Polsce obligatoryjnie po 30 dniach trwania stanu epidemii - wówczas wybory musiałby zostać przesunięte przynajmniej o kilka tygodni. Aby ustawa przeszła przez Sejm, potrzebne są głosy z obozu zjednoczonej prawicy - Budka liczy na kilku posłów Porozumienia. Gowin chciałby przesunięcia wyborów, ale aż o dwa lata (zmiana konstytucji). W poniedziałek przedstawiciele PO na czele z Borysem Budką spotkali się w Sejmie z Jarosławem Gowinem i posłami Porozumienia.

Budka pozytywnie ocenił pierwsze spotkanie. - Zaproponowałem na piśmie określone rozwiązania. Proces konsultacji się rozpoczął - powiedział po spotkaniu z Jarosławem Gowinem. - Jesteśmy dobrej myśli (...). Zgodziliśmy się, że wybory powinna przeprowadzać PKW, nie rząd czy Poczta Polska - zaznaczył.

- Są różnice - przyznał z kolei Jarosław Gowin. - Jedna z najważniejszych jest taka, że jedynym projektem, który leży na stole jest projekt Porozumienia, czyli wydłużenie kadencji o dwa lata - podkreślił. Były już wicepremier przyznał, że propozycje KO zostaną poddane analizie prawnej. - Mamy wątpliwości, czy są one zgodne z konstytucją. Mamy też dużo większe wątpliwości, co do tego, czy mają one szanse przejść w Senacie, mocno podzielonym. Już wiemy, że Lewica ten projekt wstępnie odrzuca - podsumował Gowin.

Małgorzata Kidawa-Błońska nie wycofa się

Mimo że Małgorzata Kidawa-Błońska zawiesiła kampanię i wezwała do bojkotu wyborów, Platforma Obywatelska nie wycofuje jej z wyborczego wyścigu. Deklaracje kandydatki Koalicji Obywatelskiej o bojkocie wyborów prezydenckich zostały uznane za błąd przez kierownictwo PO - ustalił Onet.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Węgry w końcu na TAK, Szwecja wstąpi do NATO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl