Zaczęło się dość zwyczajnie - tłumaczy Teresa Drapińska z Diecezji Warszawsko - Praskiej, jeden z organizatorów akcji "Brońmy dzieci i młodzież przed zaplanowaną demoralizacją". - Na początku listopada 2013 roku, grupa kilkunastu znajomych rozsyłała między sobą, drogą mailową różne interesujące informacje. I tak w pole widzenia, dostał się link do materiału ks. Sławomira Kostrzewy zamieszczonego w internecie, na portalu You Tube. Wszyscy byli głęboko poruszeni.
Rodzice zapragnęli, by materiał dotarł do jak najszerszego grona odbiorców. Tak narodził się pomysł wydania książeczki pt. "Brońmy dzieci i młodzież przed demoralizacją". O zagrożeniach czyhających na najmłodszych organizatorzy akcji informują w parafiach i szkołach.
Z publikacji dowiadujemy się m.in. że dziecko nie powinno oglądać takich bajek jak "Włatcy Móch", bawić się zabawkami Hello Kitty i kucykami Pony czy czytać magazyn "Witch" ("Wiedźma"). Dlaczego? Zabawki i filmy wpływają na psychikę dziecka. Pod ich wpływem staje się nadpobudliwe i agresywne. Bezpośrednim skutkiem nieodpowiednich bajek i gier może być też bezsenność i nocne koszmary. Poza tym, wraz z rozwojem kultury rozrywkowej dziecko staje się małym "gadżeciarzem".
- Jesteśmy ludźmi ery obrazów i gadżetów - mówi ks. Sławomir Kostrzewa z parafii pw. św. Józefa Opiekuna Kościoła Świętego w Wolsztynie, autor prezentacji "Odebrać dzieciom niewinność".
- Atrakcyjnie prezentowane bodźce wizualne kształtują nasze myślenie i psychikę. Wiele z tych treści nie wpływa korzystnie na nasze zachowania. Ich twórcy, zamiast pytać się: czy produkowany przeze mnie gadżet, treści służą prawidłowemu rozwojowi człowieka, zadają sobie w zamian pytanie: ile na tym zarobię? Czy to się sprzeda?
Prezentacja została już przetłumaczona na język rosyjski. Trwają prace nad kolejnymi wersjami językowymi, np. rumuńskim. Ksiądz Kostrzewa pracuje też nad wersją książkową prezentacji.
- Dzięki internetowi prezentacja dociera dosłownie na krańce świata. Ufam, że w jakimś stopniu uda nam się przekonać ludzi na całym świecie, że w dobie globalizacji potrzeba szczególnej uwagi na to, jakimi treściami popkultura karmi dzieci i młodzież - mówi Ks. Sławomir Kostrzewa.
Bardziej sceptycznie nastawieni do tematu są socjologowie.
- Nadmiar bodźców i informacji, jakim poddany zostaje młody człowiek to dziś duży problem. Może on wywołać reakcje, podobne do zażycia narkotyków. Z czasem, człowiek staje się od tych bodźców uzależniony. Skutkuje to różnymi zaburzeniami, problemami z koncentracją czy nauką - mówi prof. Witold Wrzesień, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. - Nie doszukiwałbym się jednak na siłę zła w treści bajek i filmów, o ile rzeczywiście nie mamy do czynienia z wyjątkowo drastycznymi scenami. Kościół realizuje swoja politykę, chcąc zapewnić sobie współwyznawców.
Sprawa demonicznych zabawek powraca nie pierwszy raz. W maju 2013 r. informowaliśmy o nagonce na kotka Hello Kitty. Dyskusje na ten temat rozpoczął egzorcysta ksiądz Paweł Popielnicki z Białegostoku. Ksiądz zorganizował konferencję pt. „Piekielne zabawy”. Przytoczył na niej legendę, według której wizerunek Hello Kitty został wymyślony przez rodzica dziecka chorego na nowotwór jamy ustnej (dlatego Hello Kitty nie posiada pyszczka). Rodzic poprosił złego ducha o uzdrowienie, w zamian obiecał rozpowszechnić wizerunek demona. O sprawie było głośno także w Wielkopolsce. Kilka miesięcy później zakaz przynoszenia do szkoły przyborów z wizerunkiem demonicznych bohaterów (Hello Kitty, Monster High i kucyk Pony) wprowadziła też dyrekcja poznańskiej Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 (prowadzonej przez Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców).