Bardzo się cieszę, że jest nas tak dużo. I w zasadzie to jest jedyna radość tego dnia - przemawiała Dorota Zerbst do zebranych na ul. Skłodowskiej. Tłoczyli się oni nie tylko na chodniku, ale też na jezdni, jak i przy Centralu.
- Jeśli ta ustawa przygotowywana przez PiS wejdzie w życie to nie tylko knebluje sędziów, ale może doprowadzić do sytuacji, w której w sądach będą obsadzeni tylko aparatczycy. Zamiast sędziów będziemy mieć urzędników
– mówiła przed rozpoczęciem manifestacji mecenas Dorota Ławrowska.
Projekt zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym zakłada, że sędziowie nie będą mogli np.kwestionować statusu innych sędziów. Takie postępowanie będzie traktowane jako wykroczenie przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Sędziom będzie groziło przeniesienie do innego miejsca pracy usunięcie z zawodu.
Przeciwko temu projektowi, który został nazwany kagańcem na sędziów, demonstrowali w środę wieczorem białostoczanie przed budynkiem Sądu Okręgowego przy ul. Skłodowskiej
Dorota Zerbst poprosiła białostoczan, by włączyli latarki w telefonach lub zapalniczki:
- Podnieśmy je do góry i pokażmy, ile jest osób, które solidaryzują się z sędziami.
Potem chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłego w zeszłym tygodniu Rafała Linczuka, który od samego początku uczestniczył w manifestacjach KOD na Podlasiu.
- Był człowiekiem o czułym sercu, ale nie miał cierpliwości - podobnie jak wielu z nas - do obecnej władzy - mówiła Dorota Zerbst.
Minuta ciszy przeciągnęła się, bo organizatorzy mieli kłopoty z nagłośnieniem. Nie udało się odtworzyć utworu „Kocham wolność”. By przerwać ciszę ktoś z tłumu zaczął skandować: „Wolne sądy”. Dopiero dzięki ręcznemu megafonowi przywrócono nagłośnienie.
Czytaj teżBiałystok o kagańcu na sędziów wypowie się 10 stycznia
Dorota Ławrowska odczytała list solidarnościowy skierowany do białostoczan przez prokuratora Krzysztofa Parchimowicza, a także krytyczne stanowisko białostockiej Okręgowej Izby Adwokackiej wobec ustawy kagańcowej. Podziękowała też dziekanom wydziałów prawa polskich uczelni za wspólne stanowisko wobec zmian forsowanych przez PiS.
- Ale nie dziekanowi białostockiego wydziału prawa, gdyż on się nie podpisał - mówiła Dorota Ławrowska.
W tym momencie rozległy się gwizdy oraz okrzyki „Hańba”. Emocje próbowała skierować pod inny adres Dorota Zerbst.
- Zanim zaczniemy obrzucać hańbą, to może zastanówmy się kogo - apelowała liderka KOD. - Posłanka z Białegostoku pani Szczudło nie musiała podpisywać się pod projektem ustawy kagańcowej. To jest haniebne, co zrobiła.
I ostrzegła podlaskich polityków: - Którykolwiek z nich tak się zachowa, jego nazwisko będzie głośno powiedziane. Bo my tutaj musimy wiedzieć, kto do tego rękę przykłada. Wstyd, wstyd, pani Szczudło.
Protest przed Sądem Okręgowym w Białymstoku: "Wielki szacunek niezawisłym sędziom" [ZDJĘCIA]
