Rozejm na Bliskim Wschodzie jedynie chwilowy. Izrael szykuje się na długą wojnę z Hamasem

OPRAC.:
Damian Kelman
Damian Kelman
Wideo
od 16 lat
Minister obrony Izraela Joaw Galant powiedział w czwartek żołnierzom, że gdy zakończy się "krótki", tymczasowy rozejm w wojnie z Hamasem w Strefie Gazy, armia izraelska wróci do intensywnych walk na co najmniej dwa miesiące - podał portal Times of Israel. Do dalszych starć szykuje się również Hamas. Izrael ponadto cały czas musi mierzyć się również z Hezbollahem.

Rozejm Izrael - Hamas tylko na chwilę

Minister obrony Izraela miał zapewnić żołnierzy, że trwająca pauza w gorących starciach Izrael - Hamas będzie tylko chwilowa.

"W najbliższych dniach dojdzie do pierwszego uwolnienia jeńców. Będzie to krótka pauza" - powiedział minister, zwracając się do żołnierzy 13. Flotylli (Szajetet 13), elitarnej jednostki izraelskiej marynarki wojennej.

Jak dodał, podczas tej przerwy żołnierze mają się zorganizować, przygotować i uzupełnić zapasy, a następnie być w gotowości do dalszych walk.

Gdy zaś pauza się zakończy, "będą trwać intensywne walki, co stworzy presję, która pozwoli na powrót kolejnych zakładników" - powiedział minister obrony, cytowany przez CNN.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Portal i.pl codziennie. Obserwuj i.pl!

Również rzecznik armii izraelskiej Daniel Hagari na briefingu w czwartek powiedział, że po wymianie zakładników wojsko będzie kontynuować działania zbrojne. Podkreślił, że przejęcie kontroli nad północną częścią Strefy Gazy jest "pierwszym krokiem w długiej wojnie" i że armia przygotowuje się do dalszych etapów tej wojny.

Również izraelski minister ds. diaspory Amichai Chikli powiedział w czwartek BBC, że piątkowy rozejm będzie tylko przerwą w walkach z Hamasem.

"Nie mamy zamiaru zakończyć wojny przeciwko Hamasowi" - podkreślił minister należący do partii premiera Benjamina Netanjahu - Likudu.

Pytany o to, czy można wziąć pod uwagę przedłużenie rozejmu w celu dalszej wymiany zakładników, Chikli podkreślił, że Izrael nie ma przekonania, że Hamas dotrzyma swoich zobowiązań. Minister dopuścił nawet, że rozejm, który pierwotnie miał rozpocząć się w czwartek, znów zostanie odroczony, co jego zdaniem wynika z faktu, że na Hamasie nie można polegać.

"Mamy nadzieję, że zobaczymy jutro naszych 13 mężczyzn, kobiet i dzieci. Jednak dopóki tak się nie stanie, trzeba zachować sceptycyzm" - powiedział izraelski minister.

Hamas szykuje się na wojnę

Druga strona konfliktu również zdaje się szykować do krwawych starć. Wypowiadając się w telewizji Al Jazeera, Abu Ubajda, rzecznik zbrojnego skrzydła Hamasu, Brygad al-Kassam wezwał "do nasilenia konfrontacji przeciwko okupacji na Zachodnim Brzegu i na wszystkich frontach oporu".

Wypowiedź ta nastąpiła przed zapowiadanym na piątek rozejmem, podczas którego - w zamian za pierwszą grupę zakładników porwanych przez Hamas 7 października - Izrael ma uwolnić pewną liczbę więźniów palestyńskich. Według wcześniejszych doniesień będzie to część z łącznie 300 więźniów skazanych za ataki na izraelskie siły bezpieczeństwa na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej.

MSZ Kataru ogłosiło w czwartek, że w piątek o godz. 7 rano (godz. 6 rano w Polsce) wejdzie w życie wynegocjowany w ostatnich dniach rozejm w Strefie Gazy. Później, o godz. 16 (godz. 15 w Polsce), uwolniona zostanie pierwsza grupa zakładników Hamasu - 13 cywilów izraelskich porwanych podczas ataku Hamasu na Izrael 7 października. Przedstawiciele Hamasu potwierdzili ze swojej strony, że rozejm rozpocznie się w piątek rano. Poinformowali, że będzie trwał cztery dni i w tym czasie na wolność wyjdzie 50 zakładników.

Hezbollah nie odpuszcza Izraelowi

Gorąco jest również na linii Hezbollah - Izrael.

Hezbollah w czwartek przyznał się do 20 ataków na izraelskie pozycje wojskowe - wystrzelił m.in. 48 rakiet Katiusza w bazę wojskową w pobliżu miasta Safed w północnym Izraelu. To największy od 7 października ostrzał Izraela dokonany przez libańską organizację.

"W odpowiedzi na ogień skierowany w stronę Izraela (…) helikoptery i myśliwce IDF (Siły Obronne Izraela-PAP) uderzyły w infrastrukturę terrorystyczną Hezbollahu i miejsca wyrzutni rakiet w Libanie" – oznajmiła izraelska armia.

Według izraelskich mediów Izrael intensywnie bombardował także przygraniczne wioski w południowym Libanie.

W nocy ze środy na czwartek w wyniku izraelskiego ataku powietrznego na wioskę Beit Yahoun w południowym Libanie zginęło pięciu bojowników al-Radwan, elitarnej jednostki Hezbollahu. Wśród zabitych jest Abbas Raad, syn Mohameda Raada, jednej z kluczowych postaci Hezbollahu i przedstawiciela tego ugrupowania w libańskim parlamencie.

Według danych, które podaje agencja AFP, w starciach transgranicznych po stronie libańskiej od 7 października do tej pory zginęło 109 osób, w tym 77 bojowników Hezbollahu i co najmniej 14 cywilów. Po stronie izraelskiej zginęło sześciu żołnierzy i trzech cywilów.

W środę Hezbollah poinformował, że choć nie brał udziału w negocjacjach między Izraelem a Hamasem dotyczących porozumienia o zawieszeniu broni, to zamierza respektować rozejm, jeśli wojska izraelskie także będą go przestrzegać.

Źródło:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl