Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. "Auto dosięgnęło prędkość 226 km/h". Łukasz Ż. usłyszał zarzut. Przyznał się do winy

Alicja Glinianowicz
Nowe fakty w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie.
Nowe fakty w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. PAP/Marcin Obara
W piątek Łukasz Ż. w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej usłyszał zarzuty i przyznał się do winy. Mężczyzna dzień wcześniej wrócił do Polski i trafił do aresztu. 26-latek z Bielan we wrześniu spowodował śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej, w którym zginął 36-letni mężczyzna, a kilka osób zostało poważnie rannych. Zdaniem śledczych, auto kierowane przez Łukasza Ż., poruszało się z prędkością ponad 200 km/h. Oskarżony po wypadku uciekł do Niemiec, gdzie został zatrzymany w Lubece.

Spis treści

Zarzuty dla Łukasza Ż.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał w piątek, że Łukasz Ż. usłyszał zarzuty spowodowania wypadku samochodowego ze skutkiem śmiertelnym i ciężkimi obrażeniami u części pasażerów, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia.

Dodał, że Łukasz Ż. przyznał się do zarzucanego czynu, ale odmówił składania wyjaśnień.

Łukasz Ż. jest podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku w Warszawie w połowie września. Jak pisaliśmy, na wysokości Torwar, Volkswagen Arteon, za którego kierownicą siedział najprawdopodobniej Łukasz Ż., najechał na tył forda, który następnie uderzył w barierki energochłonne.

Jechał ponad 200 km/h

Prokurator przekazał, że śledczy dysponują dwiema z trzech opinii dotyczących zabezpieczonych danych informatycznych dwóch aut uczestniczących w wypadku. Chodzi o dane z samochodu volkswagen arteon, a także ford focus, którym podróżowała pokrzywdzona rodzina. Prokuratura nie otrzymała natomiast opinii dotyczącej zapisu czarnej skrzynki z samochodu cupra, którym z miejsca zdarzenia miał uciekać sprawca wypadku.

- Z opinii wynika, że kierowany przez Łukasza Ż. volkswagen poruszał się w ciągu pięciu sekund poprzedzających zderzenie z prędkością zwiększającą się od prędkości 205 km do prędkości 226 km na godzinę w terenie, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi do 80 km na godzinę - mówił Skiba.

Dodał, że z opinii biegłego wynika również, że pomiędzy piątą a pierwszą sekundą przed zdarzeniem pedał gazu został wciśnięty do końca, co - jak mówił Skiba - spowodowało bardzo szybkie przyśpieszenie. Prokurator podkreślił, że biegły nie stwierdził, by następowały jakiekolwiek ślady hamowania.

Dodał, że w oparciu o uzyskane dowody, wiadomo, że Łukasz. Ż. na chwilę przed zdarzeniem, trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją jazdę.

Fordem podróżowała czteroosobowa rodzina. W zderzeniu na miejscu zginął 37-letni pasażer tego auta, do szpitala trafiły też trzy osoby podróżujące fordem: kierująca 37-letnia kobieta i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala przewieziono także 21-letnią kobietę z volkswagena, która w chwili zdarzenia, była w związku z Łukaszem Ż.

Wszyscy byli pijani

Jadący VW trzej mężczyźni byli pijani. 22-latek miał we krwi ponad 2 promile alkoholu, 27-latek i 28-latek po ponad promilu. Czwarty mężczyzna, który miał kierować samochodem, to właśnie Łukasz Ż, który uciekł z miejsca zdarzenia.

Mężczyzna został zatrzymany w Lubece w Niemczech. Pozostali mężczyźni: Mikołaj N., Damian J. i Maciej O. zostali zatrzymani na miejscu wypadku. Jak zaznawali świadkowie, podróżujący VW mieli niemal odganiać od samochodu osoby, chcące udzielić pierwszej pomocy poszkodowanej kobiecie.

Wielokrotnie karany

Łukasz Ż. był wielokrotnie karany za jazdę pod wpływem alkoholu, kilkakrotnie za jazdę bez uprawnień, za oszustwa i posiadanie narkotyków. W ubiegłym roku sąd zakazał mu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Źródło: Warszawa Nasze Miasto / PAP

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Uroczystości w Gnieźnie. Hołd dla pierwszych królów Polski

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Dane z sieci telefonii,GPS ,czy aplikacji dla kierowców bez problemu określają kto,gdzie i ile,tyle że jest jakieś lobby, które ma w tym interes, żeby to blokować.To samo lobby o dziwo szczuje na kierowców z poza układów, którzy jeżdżą na kacu ale powoli, gdzies na prowincjonalnych drogach, gdzie NIE ma żadnej alternatywy transportowej i pozbawiając takich ludzi możliwości przemieszczania się jest jak obcięcie bocianowi lotek przed zima,bo zjadł żabę pod ochroną .
Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl