- Patologia, która wychodzi na światło dzienne, to nie tyle skutek braku nadzoru nad działalnością WORD, tylko świadome działanie, które miało doprowadzić do upolitycznienia i upartyjnienia instytucji samorządowej – w taki sposób radny Marek Surmacz skwitował informacje, które przedstawiliśmy we wczorajszej „GL”. Wiemy już, że afera w gorzowskim WORD będzie omawiana na sesji sejmiku lubuskiego w najbliższy poniedziałek.
Opublikowaliśmy wczoraj kolejny tekst, w którym opisujemy patologiczne związki między decydentami, a kadrą zarządzającą Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Z upublicznionych informacji wyłania się mroczny obraz instytucji, którą śmiało można określić swoistym obozem pracy. Miejscem, gdzie prawo pracy i regulaminy są jedynie martwym zapisem, ale gdy zachodzi potrzeba, stosowanie twardych reguł odbywa się w stosunku do pracownika z pełną bezwzględnością.
Radny Marek Surmacz (PiS) zauważył, że przyczyną problemów dotykających gorzowski WORD stało się wprowadzenie pewnych osób do jego kierownictwa. Zdaniem Surmacza, sytuacja zaczęła się zmieniać siedem lat temu, a powodem była zmiana układu politycznego.
- Tak to jest, gdy osoby bliskie lokalnym politykom zostają mianowane na stanowisko urzędnicze wysokiego szczebla, a nie mają do tego żadnych kompetencji – powiedział Marek Surmacz, radny sejmiku lubuskiego. - Minęło już siedem lat od momentu, w którym zaczęło się źle dziać w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Moim zdaniem nie może być mowy o żadnym braku nadzoru. To było działanie z pełną premedytacją. A za to, co teraz się tam dzieje odpowiadają politycy Platformy, SLD i PSL, którzy razem głosują choćby za absolutorium dla marszałka. Osoba opisywana w artykule była szeregowym pracownikiem banku i nagle za skutek znajomości trafiła na stanowisko wicedyrektora WORD.
W poniedziałek odbyło się spotkanie zarządu województwa lubuskiego z przedstawicielami klubów sejmikowych i prezydium sejmiku. Jak poinformowała nas radna Samorządowego Lubuskiego Aleksandra Mrozek, wśród rządzących nie widać chęci otwartości na te sprawę, a przedstawiciele zarządu nie potrafią odpowiedzieć na pytania pojawiające się po upublicznianych przez media informacjach.
- Zadałam wprost pytania, w którym punkcie gazeta opisała nieprawdę i czy w innych jednostkach marszałkowskich nie dochodziło do podobnych sytuacji – powiedziała radna Mrozek. - Niestety nie otrzymałam na żadne z tych pytań jednoznacznej odpowiedzi, chociaż powtórzyłam je trzykrotnie. Odesłano mnie do newslettera i wtorkowej konferencji prasowej. Uważam, że to jest niepoważne i tworzy jakiś nowy standard, gdy zamiast odpowiadać radnym na pytania odsyła się ich na konferencje prasowe.
Radny Sławomir Kowal z Bezpartyjnych Samorządowców podkreślił, że jego ugrupowanie będzie się domagać pełnych wyjaśnień w sprawie WORD.
- Chcemy wyjaśnień, bo jak dotąd mieliśmy tylko zdawkowe informacje na ten temat. Jeśli jest tak jak opisują media i nie jest to polityczna sprawa, to jest to bardzo nieprzyjemna sytuacja. Marszałkiem województwa jest przecież kobieta i ta sytuacja nie jest zbyt komfortowa dla kobiet również w Platformie. My nie będziemy jednak sami tego oceniać. Chcemy po prostu wyjaśnień. Poszczególni członkowie zarządu są za to odpowiedzialni i jeśli okaże się to prawdą, to Platforma musi wyciągnąć konsekwencje. Z drugiej strony pokazanie się pani, która uważa się za poszkodowaną, z imienia i nazwiska, daje dużo do myślenia.
W poniedziałek radni wojewódzcy będą obradować podczas kolejnej sesji sejmiku lubuskiego.
