Gospodarze, grając bez dwóch kluczowych zawodników: Przemysława Żołnierewicza i Sebastiana Kowalczyka, świetnie zaczęli. Po trzech minutach było już 8:3, a po czterech – 13:4. Zastal, dzięki skutecznej grze Dušana Kutlešicia (11 pkt. do przerwy) powiększał przewagę. Gdy w 9. minucie trafił Michał Pluta, zielonogórzanie prowadzili 20:8, kończąc pierwszą kwartę pewnym prowadzeniem – 20:11. Wrocławianie fatalnie prezentowali się w ataku (tylko 2 celne próby na 10 oddanych).
Sytuacja odmieniła się diametralnie w drugiej kwarcie. Wrocławianie po pierwsze zaczęli trafiać, a po drugie – opanowali tablicę. Może nie było to wyraźna dominacja, ale wystarczyła na tyle, by szybko odrobić straty. W 15. minucie za trzy punkty trafił Daniel Gołębiowski i przyjezdni po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (28:26). Świetną partię rozgrywał Łukasz Kolenda. To głównie dzięki jego postawie wrocławianie wyszli na najwyższe, pięciopunktowe prowadzenie (34:29). Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem mistrzów Polski 36:31
Początek trzeciej kwarty to wymiana ciosów z obu stron. Śląsk prowadził, ale Zastal był blisko. Za trzy punkty trafiali Kutlešić i Bryce Alford oraz świetny tego dnia Kolenda. Jeszcze w 23. minucie Zastal przegrywał tylko 41:43. Kolejne minuty to już jednak dominacja gości, którzy konsekwentnie powiększali przewagę. Po efektownym wsadzie Jakuba Nizioła w 27. minucie wrocławianie odskoczyli na dziewięć „oczek”. Było wówczas 54:45 dla lidera tabeli. Po 30 minutach Zastal, mimo ambitnej postawy, przegrywał 53:60. W czwartej kwarcie, tuż po jej rozpoczęciu, goście po raz pierwszy za sprawą Jakuba Karolaka osiągnęli dziesięciopunktową przewagę (65:55). Jasnym było, że podopiecznym Olivera Vidina trudno będzie odrobić straty i wygrać z równo i konsekwentnie grającym rywalem. Rozstrzelał się Aleksander Dziewa i przewaga Śląska rosła. W 34. minucie było już 71:55 (punkty Ivana Ramljaka). Tej straty Zastal już nie był w stanie odrobić. W końcówce wrocławianie wręcz zdemolowali zielonogórzan, wychodząc na ponad dwudziestopunktowe prowadzenie (82:61). Ostatecznie Śląsk wygrał wysoko, różnicą 18 punktów.
Śląsk, wygrywając w Zielonej Górze, zapewnił sobie pierwsze miejsce w tabeli Energa Basket Ligi na zakończenie rundy zasadniczej.
