Spis treści
Odmowa uczestnictwa w badaniu to stawanie po stronie Rosji
Antoni Macierewicz na początku rozmowy został spytany o postawę opozycji, która zgodnie oznajmiła, że nie będzie brała udziału w pracach komisji ds. badania wpływów rosyjskich. Zdaniem marszałka seniora, w taki sposób pokazują, że przemawia przez nich strach.
"To wygląda na strach, to wygląda na przerażenie co do tego, że zostanie ujawniona ich współpraca z Rosją i w związku z tym jest próba delegalizacji tej komisji, co jest absolutnym bezprawiem i, co więcej, bardzo dużym i negatywnym działaniem na bezpieczeństwo polskie [...] Polska jest zagrożona wpływami rosyjskimi. W związku z imperializmem, w związku z wojną, jaką Rosja prowadzi, nie tylko przeciwko Ukrainie, ale całej Europie, wpływy rosyjskie są częścią operacji wojskowych i ich ujawnienie, ograniczenie albo likwidacja jest sprawą kluczową dla naszego bezpieczeństwa" - powiedział Macierewicz.
Dodał, że "jeżeli jakaś partia odmawia uczestnictwa w tym badaniu, znaczy, że deklaruje się po stronie rosyjskiej".
Były szef MON uznał obecne działania opozycji oraz przeszłą współpracę za "działanie prorosyjskie, antypolskie, mające sprawić, żeby Polska ciągle znajdowała się w sytuacji coraz większego zagrożenia ze strony rosyjskiej, jeśli chodzi o działania wewnętrzne".
Większe możliwości niż w latach 90.
Macierewicz zwrócił również uwagę, że obecna sytuacja i możliwości komisji będą większe niż jego działania podejmowane w latach 90., a nawet na początku XXI wieku.
"Dziś jesteśmy w sytuacji lepszej. Jesteśmy przygotowani do tego badania i działań niż było to w latach 90., kiedy zajmowałem się ujawnianiem działalności rosyjskiej, dlatego że jest dobrze rozbudowany IPN, który ma dobrą wiedzę na temat agentury rosyjskiej i służby, które tę wiedzę również mają" - ocenił.
Marszałek senior podsumował, że "trzeba ją (wiedzę o wpływach - przyp. red.) zebrać, trzeba ją usystematyzować".
Jak zaznaczył, rozmowy na temat współpracy polsko-rosyjskiej rozpoczęły się w maju 2010 roku, a działania polskich służb, zamiast skupić się na interesach obronności państwa po śmierci prezydenta, polegały na zacieśnianiu więzi z Rosją.
"Rozmowy dotyczące współpracy z rosyjskimi służbami zostały rozpoczęte przez służby kontrwywiadu w maju 2010 roku i zamiast zajmować się ochroną polskich ekspertów badających zbrodnię smoleńską, zajmowano się negocjacjami o współpracy ze stroną rosyjską. W 2013 roku doszło do podpisania umowy między służbą kontrwywiadu wojskowego i służbami rosyjskimi o współpracy na szkodę polski m.in. dotyczyła ona działań przeciwko Czeczenom, ale umożliwiło Rosji penetracji sytuacji Polski, żeby likwidować wszystkie zagrożenia, które Rosjanie identyfikowali jako zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Polska służba miała wspierać Rosję w ochronie Rosji" - powiedział Antoni Macierewicz.
Jego zdaniem, wiedza ówczesnych władz, w tym premiera czy szefa MON, na temat tych działań była "bardzo duża".
"Ta wiedza została przeze mnie przekazana do prokuratury [...] prokuratura zbadała ją i przekazała do sądu, który zajmuje się tą sprawą od kilku lat, ale do dziś nie podjął decyzji" - oznajmił.
Polska miała wspierać rosyjską armię
Antoni Macierewicz zwrócił również uwagę na podjęcie decyzji o współpracy militarnej z rosyjskim wojskiem, które ćwiczyło w tamtym czasie m.in. atak nuklearny na Warszawę.
"To jedna z najbardziej wstrząsających rzeczy, która została przez nas ujawniona. W marcu 2010 roku został podpisany projekt współpracy między polską armią a armią rosyjską, która miała na celu współdziałanie wojska polskiego w działaniach rosyjskich w interwencjach pokojowych - jak Rosjanie to nazywali. Polska armia miała z Rosjanami współdziałać. Nie tylko w ćwiczeniach, ale także działać przeciwko innym państwom razem z Rosjanami" - powiedział polityk.
Finalnie jednak nie doszło do podpisania umowy, jednak jej projekt był gotowy.
"Była to decyzja, która miała zmierzać do sojuszu polsko-rosyjskiego. Tylko tak można to zinterpretować. Na szczęście, ostatecznie ta umowa nie została podpisana, ale projekt został zaakceptowany i każdy z państwa może przeczytać, dlatego że jest on w załączniku do raportu smoleńskiego dostępny na stronie Ministerstwa Obrony Narodowej" - dodał Macierewicz.
Donald Tusk chciał wyeliminować USA z Europy
Były szef MON odniósł się również do decyzji, by Polska nie godziła się na współpracę i tarczę antyrakietową ze strony Stanów Zjednoczonych, a wszystko zmieniło się w momencie dojścia do władzy Prawa i Sprawiedliwości.
"To była decyzja pana Donalda Tuska i Sikorskiego (Radosława - przyp. red.). To są dwaj ludzie, którzy podjęli decyzję, że Polska nie będzie akceptowała tego kierunku i dopiero, kiedy władzę objął PiS, gdy ja objąłem MON, rozpoczęliśmy budowę bazy amerykańskiej po to, żeby zagwarantować bezpieczeństwo Polski. To był rok 2016. Przedtem premier i Minister MON byli przeciwni wsparciu i obrony Polski" - powiedział.
Zdaniem Macierewicza, wpływ na taką decyzję miała strona rosyjska.
"To były wszystko preteksty, żeby tej obrony nie było. Dlaczego? Jest pełna dokumentacja ze strony rosyjskiej mówiąca, że Rosjanie się na to nie zgadzają. To był jeden z elementów będący warunkiem współpracy i sojuszu z Polską, i pan Donald Tusk, i Sikorski realizowali te żądania rosyjskie" - dodał.
Były premier i szef Rady Europejskiej miał również mieć wpływ na zakaz badania katastrofy smoleńskiej, działając na korzyść i w celu ochrony Władimira Putina - uważa Macierewicz, dodając, że kierunkiem politycznym podjętym wówczas przez Polskę było wyeliminowanie Stanów Zjednoczonych z Europy i włączenie się we wpływy niemiecko-rosyjskie.
Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Portal i.pl codziennie. Obserwuj i.pl!