Jak Władysław Gomułka cisnął kapciem w telewizor Belweder

Sławomir Koper, pisarz
Wanda Wasilewska, Julia Brystygierowa, Zofia Gomułkowa, Stanisława Gierek czy Nina Andrycz - we wszechogarniającej siermiędze niektórym paniom żyło się całkiem nieźle
Wanda Wasilewska, Julia Brystygierowa, Zofia Gomułkowa, Stanisława Gierek czy Nina Andrycz - we wszechogarniającej siermiędze niektórym paniom żyło się całkiem nieźle Bogusław Nieznalski/Archiwum Dziennika Bałtyckiego
Wpływowe działaczki, żony sekretarzy i niezależne artystki - PRL-owskie kobiety w obiektywie Sławomira Kopra

Towarzyszka Zofia mogła dyskretnie załatwiać różne sprawy, ale nigdy oficjalnie nie sprzeciwiała się mężowi. Wiesław był uparty, szybko też tracił cierpliwość. Zresztą w wielu codziennych sprawach mieli podobne zdanie.

Należały do nich kwestie programu telewizyjnego (pamiętajmy, że był wówczas tylko jeden) i osób pojawiających się na szklanym ekranie. Do legend należy jednak zaliczyć informację, iż to ona zażądała od Andrzeja Wajdy wycięcia z "Ziemi obiecanej" sceny erotycznej w powozie. Film wszedł na ekrany w 1974 r., kiedy nie mieli już z mężem żadnych wpływów.

Kalina Jędrusik, telewizor i kapeć

Nie zmienia to jednak faktu, że pani Gomułkowa szczerze nie znosiła Kaliny Jędrusik. Podobno nabrała do niej niechęci podczas transmisji koncertu dla robotników, gdy aktorka występowała w sukni z ogromnym dekoltem, a na piersiach widoczny był krzyżyk. Zofia interweniowała i dyrekcja telewizji poprosiła aktorkę, aby w przyszłości pokazywała się na wizji "przyzwoicie" ubrana. Faktycznie, następnym razem pojawiła się zapięta pod szyję, ale w pewnej chwili odwróciła się do kamery tyłem, zdjęła szal i pokazała dekolt do pośladków.

Gomułkowie z niechęcią odnosili się do kabaretów, ze szczególnym uwzględnieniem Kabaretu Starszych Panów. Inteligencka rozrywka była dla nich raczej niezrozumiała, zresztą irytowały ich stroje i tytuły. Opowiadano, że gdy na wizji pojawiała się Jędrusik (zadebiutowała w jednym z pierwszych odcinków kabaretu), I sekretarz rzucał w telewizor kapciem. Inni dodawali bardziej drastyczne szczegóły, zamiast kapcia towarzysz Wiesław miał używać kałamarza czy popielniczki. Eleonora Syzdek, biografka wielu prominentnych postaci z czasów PRL, uważała to jednak za plotki:

"Nie mógł rzucać kapciami w telewizor (ani tym bardziej popielniczką czy kałamarzem), bo był człowiekiem oszczędnym. Jego oszczędność była wręcz legendarna. Niszczenie czegokolwiek, a zwłaszcza rzeczy cennej, jaką w tamtych czasach był telewizor, nie mieściło mu się w głowie. Zresztą on nie miał czasu na telewizję. To był wybitny człowiek, najbardziej pracowity spośród I sekretarzy. Czytał wszystkie dokumenty. Wystarczy prześledzić jego dzień pracy".

Zdecydowanie protestował również Strzelecki. Podawał bardziej logiczny powód, jego ojciec był po prostu kaleką i w ogóle nie nosił kapci. W domu posługiwał się specjalnym obuwiem ortopedycznym.

Inna sprawa, że tryb życia polityka raczej wykluczał oglądanie Kabaretu Starszych Panów. W domu pojawiał się o dziewiętnastej trzydzieści na "Dziennik telewizyjny", który oglądał z żoną podczas kolacji. Nie interesował się późniejszym programem, z wyjątkiem czwartków, kiedy oglądał Teatr Sensacji "Kobra". A następnie kładł się spać.
"I tu mamy problem - zauważył Jerzy Eisler - bo »Starszych Panów« nadawano późno, dopiero po dwudziestej drugiej trzydzieści. A Gomułka dość wcześnie chodził spać, wiemy to z licznych relacji. Denerwowało to na przykład Nikitę Chruszczowa. Kiedy po polowaniu w ośrodku rządowym w Łańsku Chruszczow chciał posiedzieć do nocy przy wódce, Gomułka się zmywał. »Towarzyszu Wiesławie, napijcie się jeszcze«. »Dziękuję, ale dokumenty muszę przeczytać, węgiel policzyć«. Jest więc możliwość, że […] nigdy do »Starszych Panów« nie dotrwał".

Podobno I sekretarz lubił po kolacji razem z żoną (oczywiście w inne dni niż czwartek) usiąść i posłuchać zachodnich stacji radiowych. Odbiór bywał jednak z reguły kiepski, więc irytował się, że audycje są zagłuszane (na jego zresztą polecenie).

Próby włączania Zofii Gomułkowej do polityki kończyły się na ogół fatalnie i raczej ich unikano. Mieczysław Rakowski wspominał, że zaproszono ją kiedyś na przedstawienie Studenckiego Teatru Satyryków, licząc na jej wstawiennictwo (scenie groziło zamknięcie). Spektaklu nie zrozumiała, ale i tak uznała go za antypaństwowy.

Agnieszka Osiecka
"Rakowski - moim zdaniem - ma trochę kobiecą konstrukcję psychiczną. Zmienne nastroje, raz w euforii, raz w depresji. Nawet jego oceny polityczne bywają dyktowane nastrojami. To zapala się do jakichś projektów, to znów rozczarowuje. Podobnie zapala się i rozczarowuje do ludzi. Najlepiej czuje się w towarzystwie kobiet, szczególnie gdy one w jakiś sposób go adorują. On otwiera się bardziej wobec kobiet niż wobec mężczyzn. Bardzo przyjaźni się z kobietami".

Podobno uwielbiał "duszny kontakt psychiczny", wobec czego unikał związków typowo fizycznych. Jego partnerki musiały posiadać "wysoką pozycję na rynku damskim", a przykładem tego miała być przygoda z Barbarą Wrzesińską. Podobno Rakowski miał również "długotrwały romans" z Jolantą Fikus (siostrą dziennikarza "Polityki" Dariusza Fikusa), bardzo piękną dziewczyną. Urban twierdził nawet, że "Rakowski uchodził za playboya i był nim na tle aparatu", ale dziwnym trafem nie wspomniał nigdy o związku szefa z Agnieszką Osiecką.

Jedna z najbarwniejszych postaci kultury PRL często gościła na stronach pierwszych tomów "Dzienników politycznych". Ich autor uważał, że jest "hożą dziewoją i ma piękne włosy", fascynowała go, wymieniali listy, ona pisała dla niego wiersze. Zwierzali się sobie z problemów, ale czy połączyło ich coś więcej? Zapisy w notatkach Rakowskiego można różnie interpretować, a szczególnie ten z lutego 1964 r.:

"W Zakopanem na nartach. Spotkałem sporo znajomych i przyjaciół, Bronka Bednarza, Agnieszkę O., Wiktora Woroszylskiego i innych. Z Agnieszką odbyłem poważną rozmowę. Co z tego wyniknie, trudno powiedzieć. Bardzo lubię Agę".
Pisarka dała mu w prezencie "Ludzie, fakty, refleksje" (antologię wspomnień działaczy PPR), dodając prywatną dedykację ("Mietkowi, z mieszanymi uczuciami"). Ważniejszy jednak wydaje się wiersz ofiarowany mu miesiąc wcześniej:

"Piękny panie,
ukłon serdeczny z dala ślę,
piękny panie, może już nie pamiętasz mnie?
Pomyśl, to wszak rok temu,
[...]".

Czy przypominała w ten sposób datę rozpoczęcia romansu? Czy tylko przelotnej sytuacji intymnej? A może było to wspomnienie chwili ważnej dla obojga?

Jeżeli jednak romans z Kępińską rozpoczął się w 1964 r., to wówczas sprawy z Osiecką należały już do przeszłości. Poetka jednak czasami przypominała o swoim istnieniu, najczęściej z właściwą sobie przewrotnością:

"Po powrocie z Krynicy [w lutym 1967 r. - S.K.] zastałem list od Agi, z jej bardzo ładnym zdjęciem. Na odwrocie wiersz, który napisała prawie dwa lata temu. Dopiero teraz mi go przesłała. Nie wiem w jakim celu. Chyba tylko dla przypomnienia.

Patrz - jaka jestem ładna -
- to przez Ciebie -
choć kłopot nowy spadł nam...
Jak to?
Nie wiesz??
[...]".

Pisarka nawiązała niebawem bliską znajomość z Danielem Passentem, a Rakowski pozostał jej powiernikiem i przyjacielem. Jeżeli rzeczywiście mieli kiedyś romans, to trzeba przyznać, że rzadko kiedy intymna znajomość kończy się w tak ładny sposób.
"List od Agnieszki, z Krakowa - zanotował MFR w lutym 1971 r. - Pisze, że ogląda zabytki, trochę pracuje, trochę podgląda Wajdę, »jak katuje Biesy«, no i myśli o sobie. Ale nie tylko, »Naturalnie o Danku myślę (zawsze serdecznie, żonatym czy nieżonatym), o Gierku myślę i o Tobie myślę«. Pisze, że jestem fajny, że ile razy mnie o coś poprosiła, o coś większego czy duperelę, to nigdy nie nawaliłem. A poza tym, ponoć mam w sobie coś takiego, że się człowiek nie krępuje mnie prosić. Miła jest ta Agusia. Teraz ma nowy problem, któremu na imię Danek P. Zakochała się w nim i zwierza mi się ze swoich sercowych kłopotów".

O Marii Dąbrowskiej: Miłość i alkohol

Gustowała w przystojnych mężczyznach, osobiście natomiast była mocno dyskusyjnej urody. Niska i drobna, nie stosowała makijażu, nie nosiła biżuterii, lubiła garnitury i praktycznie przez całe życie nie zmieniała fryzury (na pazia). A do tego miała dość poważnego zeza.

"Odnosiłem się do pani Marii z należytym szacunkiem - wspominał Czesław Miłosz - ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że można na nią spojrzeć jak na kobietę. Ten trochę zezowaty karzełek, z grzywką przyciętą na pacholę, był dla mnie ostatnią istotą, do której mógłbym zwracać erotyczne zapały".
Niektórzy mieli jeszcze gorsze zdanie. Antoni Słonimski nazwał ją skrzyżowaniem jamnika z Piastem Kołodziejem i określenie to szybko zdobyło popularność. Artystka poczuła się dotknięta i z lubością publicznie powtarzała o Słonimskim opinię Mariana Hemara: "Jaka szmata zrobiła się z literata"…

Inna sprawa, że prywatnie na temat własnej aparycji Maria miała raczej dobre zdanie. Zdarzało się jej pisać, że "dotykam swojego ciała, jeszcze tak młodego mimo wieku, i myślę głupawo: »Oto ciało jednego z ostatnich mieszkańców globu ziemskiego«". A miała wówczas już ponad sześćdziesiąt lat. Trzy lata później zanotowała, że "wciąż jeszcze jest zgrabna", dodając jednak, iż "już taka brzydka". Nie byłaby jednak kobietą, gdyby nie wtrąciła, że "ludzie wciąż mi mówią, że świetnie i młodo wyglądam".

Przez wiele lat czynnie uprawiała sport, jeździła na rowerze, dużo chodziła, zimą często gościła na lodowisku. Na kobiety dbające o wygląd patrzyła z niesmakiem, nigdy nie mogła zrozumieć zabiegów Nałkowskiej, jej upodobania do nowych fryzur i makijażu.

Zmarły w początkach 1939 r. Jerzy Czop był prawdopodobnie ostatnim mężczyzną w życiu Marii Dąbrowskiej. Zbliżająca się do pięćdziesiątego roku życia pisarka zaczęła okazywać zainteresowanie kobietami. W 1938 r. poznała we Lwowie małżeństwo Stanisławy i Izydora Blumenfeldów, u nich też zatrzymała się ze Stempowskim po ucieczce z Warszawy we wrześniu 1939 r.

Zakochała się w Stanisławie, a po powrocie do Warszawy tęskniła, martwiła się o jej losy, marząc o spotkaniu.

Sławomir Koper, "Kobiety władzy PRL", Czerwone i Czarne, Warszawa 2012

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
ssjj
Jeżeli nawet nie lubił i rzucał kapciem to raczej dobrze o nim świadczy bo jako sekretarz mógł zrobić wszystko a nie zrobił żadnych ruchów żeby ich wyeliminować z telewizji czy w inny sposób utrudnić życie, a podejrzewam że prawdą jest że po prostu tego nie oglądał, bez sensowne wyśmiewanie się z człowieka za coś czego nie zrobił
t
ttt
smiech ,ten nieudacznik ,prostak i morderca ,to palant jakich malo
M
Mięta, pisarz
Kogo to obchodzi.Ni pies ni wydra,coś na kształt świdra , towarzyszu Koper.
M
Mięta, pisarz
Kogo to obchodzi.Ni pies ni wydra,coś na kształt świdra , towarzyszu Koper.
M
Mięta, pisarz
Kogo to obchodzi.Ni pies ni wydra,coś na kształt świdra , towarzyszu Koper.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Jak Władysław Gomułka cisnął kapciem w telewizor Belweder
A
Ania
I jego ekipę.

Powinni przeprosić!

Gdy premierem był Przewodniczący Kaczyński, taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia.
Wróć na i.pl Portal i.pl