Wypowiedź Wołodymyra Bilotkacza ma związek z nieoczekiwanym efektem nałożonych na Rosję sankcji. Na ich podstawie firmy leasingowe musiały wypowiedzieć umowy rosyjskim liniom lotniczym na dzierżawę samolotów. Mimo że tak się stało, ponad 400 maszyn wciąż pozostaje na terytorium Federacji Rosyjskiej. Problem dotyczy takich firm, jak Aercap czy Avolon.
Jak podkreśla cytowany przez agencję Reutera dyrektor generalny ds. transportu w Komisji Europejskiej Henrik Hololei, samoloty zostały skradzione prawowitym właścicielom.
Przypomnijmy, że w reakcji na zachodnie sankcje, Moskwa zmieniła prawo. Nowe przepisy uniemożliwiły wycofanie dzierżawionych samolotów z eksploatacji. W celu zachowania certyfikatów bezpieczeństwa zostały one przerejestrowane w Rosji, co jest praktyką niedozwoloną w świetle przepisów międzynarodowych.
Szanse na odzyskanie skradzionych maszyn na razie opierają się na możliwości, że wylądują one poza Federacją Rosyjską. Wówczas zostaną skonfiskowane.
dw.com
