"Krzycz, jeśli żyjesz". Rozmawiamy z Cyrylem Sone, autorem poczytnego kryminału, który pracuje jako prokurator

Anna Szałkowska
Anna Szałkowska
Cyryl Sone – od przeszło ośmiu lat czynny zawodowo śledczy publikujący pod pseudonimem. Sone nie stosuje uproszczeń, unika zakrzywiania rzeczywistości. Jako jedyny autor kryminałów opisuje kulisy prokuratorskiej pracy z wiernością bliską reportażu
Cyryl Sone – od przeszło ośmiu lat czynny zawodowo śledczy publikujący pod pseudonimem. Sone nie stosuje uproszczeń, unika zakrzywiania rzeczywistości. Jako jedyny autor kryminałów opisuje kulisy prokuratorskiej pracy z wiernością bliską reportażu mat. prasowe
"Krzycz, jeśli żyjesz" to debiut literacki Cyryla Sone, od przeszło ośmiu lat czynnego zawodowo śledczego, który publikuje pod pseudonimem. To kryminał z samego serca Gdańska, który na dodatek opowiada o zbrodni z punktu widzenia kogoś, kto obcuje z nią na co dzień. Rozmawiamy z autorem debiutanckiego, ale już bardzo poczytnego kryminału.

„Krzycz, jeśli żyjesz” to Pana pierwsza książka. Debiut literacki, wydany nakładem jednego z najbardziej znanych polskich wydawnictw. Czy było trudno? I w którym momencie debiutant czuje, że jest już prawdziwym pisarzem?
Moja historia przypomina jakiś szalony amerykański film. I faktycznie jest trochę jak ze snu. Amerykańskiego snu. Kończę pisać debiutancką powieść, niecały tydzień po tym otrzymuję pierwszą propozycję wydawniczą, kilkanaście dni później negocjuję z największym wydawnictwem w kraju. Podpisujemy umowę. Następnej jesieni wybija dzień premiery...

Zło ma młodą twarz... Zobacz recenzję kryminału "Krzycz, jeśli żyjesz"

...a książka ląduje na liście najchętniej czytanych pozycji w Polsce. I wyprzedaje się w niecały tydzień.
No właśnie. Nawet nie miałem okazji zobaczyć jej na półce Empiku, bo pierwszy nakład zniknął w mgnieniu oka. A ja dalej zadaję sobie pytanie: kiedy poczuję, że jestem już prawdziwym pisarzem? Co jeszcze się musi do cholery wydarzyć? <śmiech>

Książka reklamowana jest jako kryminał. Czy czyta lub ogląda Pan kryminały?
Od wielu lat oglądam seriale poświęcone tej tematyce. I zawsze uderza mnie jedna rzecz: nawet jeśli przedstawiana historia jest ciekawa, to zazwyczaj nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Twórcy fantazjują na temat pracy policji i prokuratury, czasem totalnie odlatując w kosmos.

No właśnie. Zawodowo pracuje Pan jako prokurator. Czy historia z książki ma wiele wspólnego z Pana zawodową pracą?
Ma bardzo dużo wspólnego. „Krzycz, jeśli żyjesz” opowiada o zbrodni z punktu widzenia kogoś, kto obcuje z nią na co dzień. Uchylam kulisy prowadzenia prawdziwych śledztw, zabierając czytelników na backstage prokuratorskiej pracy. Bez koloryzowania. I bez odlatywania w kosmos.

W Pana książce zło ma bardzo młodą twarz i psychopatyczne ciągoty do bawienia się w Pana Życia i Śmierci. Skąd akurat wybór takiej grupy wiekowej? Z życia?
Książka obraca się wokół zbrodni. Ale tłem do jej przedstawienia są losy pewnej ciekawej grupy społecznej: znudzonych życiem dwudziestolatków z dobrych, porządnych domów. Młodych ludzi, którzy eksperymentują z alkoholem, seksem i narkotykami. Którzy po kolei przekraczają kolejne granice. To przyszła elita naszego społeczeństwa. Z wierzchu piękna i patynowa. Wewnątrz dość pokrzywiona.

Mnie najbardziej ujęło w tym kryminale, że za jego tło służy Trójmiasto, a przede wszystkim Gdańsk. Jego współczesne zaułki, sporo historii, dużo kultury. Wydaje się, że to właśnie Gdańsk to Pana prawdziwa pasja. Słusznie?
Uwielbiam to miasto. Tu się urodziłem, wychowałem, wykształciłem. Tu mieszkam i pracuję. Miasto jest tworem dynamicznym: Gdańsk, do którego po wojnie przyjechali moi dziadkowie, wyglądał inaczej niż Gdańsk moich rodziców. Gdańsk z ich i mojej młodości to dwa różne miejsca. Gdańsk współczesnych dwudziestolatków też nie jest tym, jaki pamiętam z czasów swoich studiów. Nie mamy sposobności, by zatrzymać czas. Możemy jedynie próbować utrwalić to, co widzimy. I to też chciałem zrobić w swojej książce: sportretować miasto widziane oczami młodych ludzi. Takie, jakim jest ono obecnie. Zanim zniknie i znów się zmieni.

Krzycz, jeśli żyjesz” to intrygujący, niejednoznaczny tytuł. Z życia wzięty czy może błysk weny podczas układania książki?
To powiedzonko, które stanowi motto szalonych, grzesznych wakacji moich bohaterów. W przypływie emocji przyjaciele tatuują je sobie na przedramionach. Braterstwo krwi. Kilka miesięcy później okazuje się, że taki sam napis pozostawiono na ciele młodej dziewczyny, której ciało znaleziono w Strzyży. Zupełnie dla nich obcej. Czy ktoś zainspirował się tym hasłem? A może któryś ze znudzonych życiem dwudziestolatków pokusił się na przekroczenie granicy ludzkiego życia?

Z okładki można przeczytać, że to dopiero początek przygód prokuratora Kroona. Kim się Pan inspirował przy budowaniu postaci? Może trochę... sobą?
Chyba trudno uciec przed takim pytaniem. Prokurator z ośmioletnim stażem pisze książkę o prokuratorze. Wstyd się przyznać, ale ja w ogóle przy tworzeniu tej opowieści bardzo dużo kradłem. Ludzkich przywar, powiedzonek, cech charakteru. Myślę, że to nadaje jej autentyczności. I pieprzu.

Kryminał zaczyna cykl. Odkryje Pan rąbka tajemnicy, czy już Pan pracuje nad dalszym ciągiem?
Prokurator Kroon to trudny gość, niełatwo się od niego odkleić. Tom drugi jest już napisany, premiery będzie się można spodziewać w połowie przyszłego roku. Aktualnie pracuję nad częścią trzecią. Każda opowieść będzie zupełnie inna, ale każdą połączy wspólny mianownik w postaci dociekliwego prokuratora Konrada Kroona.

Czyli kolejne morderstwo do rozwikłania.
Nie do końca. Większość kryminałów opowiada właśnie o zabójstwach. Wyłącznie o zabójstwach. Zabójstwo w tomie pierwszym, drugim, trzecim, szesnastym. Tymczasem zawodowy świat polskich prokuratorów nie kręci się wyłącznie wokół seryjnych morderców. Jest o wiele ciekawszy. Czas go w końcu pokazać.

Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: "Krzycz, jeśli żyjesz". Rozmawiamy z Cyrylem Sone, autorem poczytnego kryminału, który pracuje jako prokurator - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl