Marta Wcisło nie zamierza przepraszać Zbigniewa Ziobry za smsy z OSP. "Nie ma absolutnie z mojej strony czegoś, co nie jest zgodne z prawdą"

OPRAC.:
Maciej Białobrzeski
Maciej Białobrzeski
Smsy, które dostałam z Elbląga oczywiście sprawdziłam i skontaktowałam się z osobą, która mi je przesłała, aby uwiarygodnić treść wiadomości. Przekazano mi, że są autentyczne, rozsyłane między strażakami OSP i ich znajomymi - powiedziała portalowi wPolityce Wcisło.
Smsy, które dostałam z Elbląga oczywiście sprawdziłam i skontaktowałam się z osobą, która mi je przesłała, aby uwiarygodnić treść wiadomości. Przekazano mi, że są autentyczne, rozsyłane między strażakami OSP i ich znajomymi - powiedziała portalowi wPolityce Wcisło. Fot. Łukasz Kaczanowski/Polska Press
Udostępnij:
Posłanka Platformy Obywatelskiej Marta Wcisło skomentowała dla portalu wPolityce.pl sytuację związaną z wiadomościami, z których miało wynikać, iż Zbigniew Ziobro płacił druhom OSP za spotkania z nimi. Padła nawet kwota 1000 zł. Po szybkim zdementowaniu tej informacji, która jak podaje wPolityce była żartem, posłanka powiedziała "Nie ma absolutnie z mojej strony czegoś, co nie jest zgodne z prawdą".

Marta Wcisło opublikowała na Twitterze zdjęcia smsów, z których wynikało, że strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej z powiatu elbląskiego mieliby dostać 1000 złotych za pojawienie się na dwóch spotkaniach z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobro.

Portal wPolityce dotarł jednak do kolejnej wiadomości, której adresatami mieli być ochotnicy, a która nie znalazła się poście posłanki Platformy Obywatelskiej. Jak podaje portal, wiadomość miała zawierać taką treść:

- Nie będzie żadnych pieniędzy za w/w spotkanie. Ktoś rzucił hasło w formie żartu i zostało to źle odebrane.

Portal po dotarciu do trzeciej wiadomości skontaktował się z posłanką PO, która skomentowała najnowsze informacje w tej sprawie.

- Smsy, które dostałam z Elbląga oczywiście sprawdziłam i skontaktowałam się z osobą, która mi je przesłała, aby uwiarygodnić treść wiadomości. Przekazano mi, że są autentyczne, rozsyłane między strażakami OSP i ich znajomymi. Nie mogę ujawnić danych personalnych, ponieważ te osoby obawiają się, że stracą pracę, a i tak sytuacja ludzi, którzy mają inne zdanie niż partia rządząca jest bardzo trudna - powiedziała portalowi wPolityce Wcisło.

Dodała, że zanim opublikowała smsy na Twitterze długo rozmawiała z osobami, od których dostała te wiadomości. Publikacja nastąpiła o 9:30. "Po moim wpisie ukazał się sms o 10:50. Czyli po fakcie ktoś wysłał go, żeby przykryć sprawę, usprawiedliwić, obrócić ją w tzw. głupi żart czy cokolwiek, pisze, że to były rzekomo żarty" - czytamy w artkule.

Posłanka miała zapewnić wPolityce, że "rozmawiała z ludźmi, którzy są bardzo wiarygodni i oburza ich taka sytuacja".

- Nawet w programie, który kręciły stacje komercyjne, na żywo przed kamerami ludzie potwierdzali, że pieniądze były obiecane. Ludzie mówili, że dojechali autokarami na spotkanie polityczne, które finansowała pani wójt - przekonywała posłanka Platformy Obywatelskiej.

Wcisło nie ma jednak sobie nic do zarzucenia. Jak przekonuje:

- Nie ma absolutnie z mojej strony czegoś, co nie jest zgodne z prawdą. Gdybym ten temat po sprawdzeniu informacji zignorowała, to ktoś mógłby mi zarzucić, że nie upubliczniłam sytuacji nagannej - powiedziała. - Żadna partia, klub, poseł (bez względu na to, kto by rządził) nie ma prawa finansować swoich spotkań politycznych z pieniędzy publicznych - tłumaczyła.

Wcisło dodała, że nie ma nic przeciwko strażakom, powiedziała, że jest w "sejmowym zespole Ochotniczych Straży Pożarnych, spotyka się ze strażakami. Absolutnie powinno się ich wspierać, ale z pieniędzy do tego przeznaczonych".

- Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, gdyby rządziła obecna opozycja też absolutnie interweniowałabym. Takie sprawy trzeba piętnować, pokazywać, aby nie miały miejsca w życiu publicznym - zaznaczyła posłanka.

Przekonywała również, że wydarzenia, o których mowa w smsach, faktycznie się odbyły.

Później zaznaczyła, że "o smsie, w którym mówi się, że to był żart, dowiedziała się dużo, dużo później". - Nie miałam takich informacji i tak jak mówiłam, to jest reakcja na mojego Tweeta, żeby próbować się wybielić i przykryć sprawę. Dla mnie cała ta sytuacja jest "skandaliczna" - dodała.

- Niech pan minister (Zbigniew Ziobro) spotyka się z kim chce i kiedy chce. Ma do tego prawo, ale nie za pieniądze podatników - zakończyła rozmowę z portalem.

Źródło: wPolityce

lena

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zenon Kliszczak
oczywiście,że nie przepraszaj PiSokomuszego drania,zresztą przyszłościa tego anty Polskiego bydlaka jest więzienie
Więcej informacji na stronie głównej Portal i.pl