Niemcy niszczą baśniowy las Reinhardswald w imię ochrony przyrody. Wiatraki bardziej ekologiczne

Joanna Grabarczyk
Joanna Grabarczyk
Las Reinhardswald w północnej Hesji zwany był "baśniowym lasem", gdyż to w nim toczyć się miała akcja baśni, spisanych przez pochodzących z tego regionu braci Grimm. Dziś las idzie pod topór. Na jego miejscu wyrośnie farma wiatrowa.
Las Reinhardswald w północnej Hesji zwany był "baśniowym lasem", gdyż to w nim toczyć się miała akcja baśni, spisanych przez pochodzących z tego regionu braci Grimm. Dziś las idzie pod topór. Na jego miejscu wyrośnie farma wiatrowa. Fot. Pixabay
Aby możliwe było wzniesienie gigantycznych, wysokich na 241 metrów turbin wiatrowych, konieczne stało się przetrzebienie lasu Reinhardswald w północnej Hesji. Na miejsce wjechały harwestery, które kosztem drzewostanów karczują drogi budowlane o szerokości autostrady. O nieuniknionej śmierci baśniowego lasu, znanego z opowieści braci Grimm, w imię polityki energetycznej, donosi niemiecki "Bild".

Jak donosi "Bild", maszyny, które wjechały do baśniowego lasu, nie oszczędzają nawet drzew, które liczą sobie 200 lat. Harwestery orzą gęstwinę i oczyszczają ścieżki. Jak donosi niemiecki periodyk, "sąd administracyjny dopuścił to po wielomiesięcznym zamrożeniu budowy. Od tego czasu z lasu uciekają zwierzęta, w tym rzadkie i ściśle chronione rysie".

Upiorny koniec baśni

Siedemdziesięciodziewięcioletni działacz na rzecz ochrony przyrody, odznaczony Federalnym Krzyżem Zasługi Hermann-Josef Rapp długo walczył o swój las.

- To skarbnica europejskich lasów. Specjalny zespół klasowy. Nie można tego poświęcić dla chciwej branży energetyki wiatrowej

- powiedział "Bildowi" wiekowy aktywista.

Gdzie są aktywiści ekologiczni?

W nieodległym lesie Dannenröder tysiące działaczy klimatycznych protestowało przeciwko rozbudowie autostrady o trzy kilometry. Zajmowali dęby i buki oraz czepiali się drzew. Przez dwa miesiące setki policjantów musiało opróżniać z nich las. Donoszono o rannych i poszkodowanych po obu stronach konfliktu. Usunięcie z terenu budowy aktywistów protestujących przeciwko autostradzie kosztowała 31 milionów euro. Tymczasem w Reinhardswaldzie ani jeden działacz klimatyczny nie demonstruje przeciwko trwającemu wylesianiu na dużą skalę.

Protesty lub ich brak: kto pociąga za sznurki?

Podczas gdy wszystkie gminy w lesie Dannenröder opowiadały się za budową autostrady, dziewięciu z jedenastu burmistrzów w Reinhardswaldzie jest przeciwnych wiatrakom. Tak jak Cornelius Turrey, burmistrz Wesertal:

- Decydował o tym land Hesja, a Habeck zachęcał. Zieloni w rządzie federalnym chcą turbin wiatrowych w lesie. I to bez sensu i bez powodu. Martwimy się ochroną przeciwpożarową, zanieczyszczeniem wody pitnej i hałasem dla obywateli

- powiedział "Bildowi" samorządowiec.

Broni nie składa również Fred Dettmar, burmistrz Reinhardshagen:

- Fakty już są ustalone, drzewa są wycinane i karczowane. Ale nadal mamy szansę, dopóki żadna droga nie będzie utwardzona i żadna wieża nie stanie

- zapowiedział Dettmar.

Mieszkańcy baśniowego lasu nie chcą turbin wiatrowych

Prawie wszyscy mieszkańcy lasu o powierzchni 200 kilometrów kwadratowych odrzucają turbiny wiatrowe i postrzegają je jako potworność dla ich lasu. Oliver Penner, mieszkaniec tego rejonu, skomentował sprawę kategorycznie:

- To nie ma już nic wspólnego z zielenią, niszczony jest ogromny las. Reinhardswald jest obecnie największym kompleksem leśnym w kraju. A to dopiero początek. Wielu mieszkańców Niemiec zobaczy, że ich lasy również wkrótce zostaną zniszczone

- przewidywał pan Penner.

Turbiny wiatrowe wynikiem fatalnego kompromisu

Land Hesja zaplanował, że 86 procent obszarów pod swoje turbiny wiatrowe umieści w lasach, będących w większości własnością państwa. To wynik obaw o to, że mieszkańcy będą skarżyć się na sąsiedztwo wiatraków. Za decyzję tę odpowiedzialna jest obecna minister środowiska, Priska Hinz (Partia Zielonych).

Minister środowiska tak uzasadnia projekt turbiny wiatrowej:

- Energia wiatrowa w decydujący sposób przyczynia się do transformacji energetycznej i ochrony przyrody. Tylko w ten sposób można zachować lasy i ważne ekosystemy

- wyjaśniała "Bildowi" polityk.

Tymczasem Reinhardswald to jeden z najsłabiej zaludnionych obszarów w Niemczech, zamieszkany tylko przez dwóch mieszkańców, a burmistrzem jest tam nadleśniczy. Ottmar Barke, niegdyś sędzia przewodniczący Heskiemu Sądowi Administracyjnemu w Kassel, walczy po stronie przeciwników turbin wiatrowych. Jak wyjaśnił:

- Rząd federalny w ustawie o OZE z początku 2023 roku zapisał, że turbiny wiatrowe służą nadrzędnemu interesowi publicznemu i służą bezpieczeństwu publicznemu państwa. Ważne dobra chronione, takie jak krajobraz, ochrona zabytków, ochrona przyrody i zwierząt straciły znaczenie

- powiedział "Bildowi".

Turbiny wiatrowe będą miały 241 metrów wysokości i będą tak duże jak wieża targowa we Frankfurcie. Same łopaty wirnika mają średnicę 150 metrów. Farmy wiatrowe stanowią rdzeń transformacji energetycznej postulowanej przez Partię Zielonych, na której czele stoi minister gospodarki i wicekanclerz Robert Habeck. A ten chce pełnych dostaw energii elektrycznej pochodzących z energii wiatrowej i słonecznej do 2035 roku.

Oznacza to, że bajkowego lasu raczej nie da się uratować.

Źródło: Bild.de

emisja bez ograniczeń wiekowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na i.pl Portal i.pl