Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli mieli we wtorek (20 grudnia) tuż przed północą brutalnie pobić 34-letniego mężczyznę. Taką informację w mediach społecznościowych zamieścił Zbigniew Stonoga, do którego napisał szwagier "poszkodowanego" z prośbą o interwencję.
-Wracając wczoraj z imprezy firmowej (wigilii) został przypadkowo zatrzymany przez policję, a następnie wylegitymowany po czym przewieziony na komendę w celu przesłuchania w związku z sprawą, która zupełnie nie dotyczyła jego osoby a jedynie był świadkiem sytuacji jaka zaszła. Godzina 00:15 żona otrzymuje telefon od męża w telefonie słysząc jęki i błagalny głos o pomoc ponieważ jest bity przez funkcjonariuszy policji - napisał mężczyzna.
Tymczasem. We wtorek po godzinie 23 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli otrzymał zgłoszenie o grupie mężczyzn, którzy w Zduńskiej Woli pod blokiem przy ulicy Dąbrowskiego piją alkohol i zachowują się bardzo głośno. Na miejsce został wysłany patrol policji. Funkcjonariusze na miejscu zastali czterech mężczyzn.
Dwóch z nich, którzy byli bardziej agresywni a dodatkowo znaleziono przy nich dilerki z amfetaminą, zostali wsadzeni do radiowozów. 34-latek początkowo nie chciał w ogóle podąć swoich danych ani okazać dokumentów. Policjanci chcieli przewieźć ich na komendę.
- Od zatrzymanego 34-letniego mężczyzny była mocno wyczuwalna woń alkoholu ale nie zgodził się na badanie alkomatem. Drugi mężczyzna miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie. Obaj mieli przy sobie narkotyki. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że już w trakcie przewożenia do komendy 34-latek był agresywny i m.in. uderzał głową o wnętrze radiowozu - mówi mł. insp. Joanna Kącka, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi.
Relacja rodziny jest tutaj mocno rozbieżna z wersją policji. - Z relacji szwagra i tego co jest w stanie odtworzyć z własnej pamięci nim stracił przytomność po tym jak został rozebrany do naga i skatowany był zmuszany przyduszany, kopany po głowie, żebrach oraz rękach oraz skakano mu po głowie by przyznał się do zarzucanego mu czynu - napisał szwagier mężczyzny.
Przed osadzeniem w policyjnej izbie zatrzymań mężczyzna został przebadany przez lekarza, który nie widział przeciwwskazań do zatrzymania 34-latka w policyjnym areszcie.
W środę (21 grudnia) 34-latek zgłosił policjantom, że boli go bardzo głowa i potrzebuje pomocy medycznej. Został przewieziony do szpitala w Zduńskiej Woli na diagnostykę. Tutaj udzielana jest mu niezbędna pomoc medyczna.
- Dotychczas nie wpłynęła jakakolwiek skarga na działanie policjantów, czy doniesienie o przekroczeniu przez nich uprawnień. Jednak na podstawie doniesień medialnych Komendant Powiatowy Policji w Zduńskiej Woli z własnej inicjatywy wszczął czynności kontrolne, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Sprawę dla zachowania pełnego obiektywizmu przekazujemy do prokuratury - mówi Joanna Kącka.
34-latek usłyszy prawdopodobnie zarzuty posiadania narkotyków, znieważenia funkcjonariuszy policji oraz próbę zaniechania czynności służbowych groźbami. Obecnie wydano już postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Nie udało się ich przedstawić, bo zaraz po wytrzeźwieniu mężczyzna został przewieziony do szpitala.
Drugi z mężczyzn usłyszał zarzuty w środę, po tym jak wytrzeźwiał i można było go przesłuchać (zarzuty identyczne jak dla 34-latka). Mężczyzna został zwolniony z izby zatrzymań i będzie oczekiwał w domu na sprawę w sądzie.
Obu mężczyznom grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
ZOBACZ |Wydarzenia minionego tygodnia w Łódzkiem