O zdarzeniu poinformował portal „Onet”. Wcześniej dostaliśmy informację od anonimowego czytelnika.
– 17 czerwca przebywałem w restauracji „Whiskey in the Jar” w Starym Browarze. Jednym z gości restauracji był również radny, który zachowywał się w sposób niedopuszczalny. Mężczyzna wraz z pewną kobietą przybyli już bardzo pijani, gdy jedna z kelnerek odmówiła im sprzedaży alkoholu, wywiązała się kłótnia
– napisał czytelnik.
Strajk w poznańskim Amazonie

Radny miał być agresywny wobec obsługi restauracji
Według wersji czytelnika towarzysząca radnemu Sroczyńskiemu kobieta była agresywna wobec kelnerek. Z kolei radny miał się rzucić na jedną z pracownic i zacząć ją dusić. Mężczyzna musiał być odciągany przez interweniującą grupę.
– Wtedy rzuciła się na nią również jego partnerka. Zachowywali się bardzo dziwnie. Kiedy przyjechała policja nie mogła zapanować nad panem radnym, został zakłuty w kajdanki, a jego partnerka ugryzła jednego z ochroniarzy
– opisywał czytelnik.
Opisane zdarzenie w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” potwierdziła sierż. sztab. Marta Mróz.
– Policjanci byli na miejscu. Otrzymaliśmy takie zgłoszenia. Była interwencja, w wyniku której dwie osoby zostały zatrzymane. Mężczyzna się awanturował, był agresywny i naruszał nietykalność cielesną pracujących tam osób
– tłumaczy.
Policja nie przebadała mężczyzny na obecność alkoholu. –
Powodem była odmowa ze strony zatrzymanego
– dodaje sierż. sztab. Marta Mróz.
Pracownicy restauracji dostali skierowanie na badanie w zakładzie medycyny sądowej. Dopiero po otrzymaniu opinii biegłych, możliwe będzie postawienie ewentualnych zarzutów.
Radny Sroczyński twierdzi, że było inaczej
W rozmowie z dziennikarzem „Onetu” radny Sroczyński przedstawia inną wersję zdarzenia.
- Byliśmy spokojni i trzeźwi, wypiliśmy jedynie po kieliszku tequili do steków. Chcieliśmy potem uzupełnić zamówienie, już nie pamiętam o co. Moja dziewczyna poszła do kelnerki, by zapytać, kiedy dostaniemy kolejne zamówienie. Wiem, że doszło między nimi do sprzeczki. Z powodu zachowania kelnerki, która była niekulturalna i twierdziła, że ona tu rządzi. Moja dziewczyna w nerwach faktycznie zerwała jej plakietkę, by wiedzieć, z kim rozmawiała. Chciała poskarżyć się przełożonym kelnerki. Po chwili wróciła do stolika. Wtedy przybiegli ochroniarze. Rzucili się na mnie, skuli kajdankami, a wszystko działo się na oczach wielu ludzi
– wyjaśnia.
Sroczyński w rozmowie twierdzi, że poniósł obrażenia – ma pęknięte kości twarzoczaszki i wstrząśnienie mózgu. Niebawem ma przejść operację.