Według orzeczenia wydanego we wtorek przez TSUE, korupcja oraz nadużycia finansowe na szkodę Unii Europejskiej nie podlegają jurysdykcji krajowego trybunału konstytucyjnego. Co więcej, w ocenie Trybunału, za niestosowanie się do orzeczeń TK w tych sprawach, sędziowie nie mogą być karani dyscyplinarnie. Wydane dziś orzeczenie dotyczy Rumunii, której dwa sądy zwróciły się do europejskiego trybunału o wykładnię unijnego prawa.
Wtorkowy wyrok TSUE jest szeroko komentowany także w Polsce. Zdaniem wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety, ma on „fundamentalny, historyczny i niebezpieczny kształt”. „TSUE pozwala każdemu sędziemu w UE kwestionować wyroki sądów konstytucyjnych. Wyroki TK w ten sposób mogą być dowolnie kwestionowane, stają się bezwartościowe” – wskazał polityk.
Kaleta podkreślił, że Trybunał bezpośrednio ocenił konstytucję Rumunii i nazwał traktaty "kartą konstytucyjną". „Tym samym postawił siebie jako nadsąd konstytucyjny. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że pogląd ten i sformułowanie oznaczają, że TSUE orzekł dziś, że UE jest państwe federalnym” – napisał na Twitterze wiceminister.
Głos w sprawie zabrał także europoseł Patryk Jaki, który całą sprawę określił jako „skandal”. Zwrócił przy tym uwagę, że teraz tak naprawdę każdy sędzia będzie mógł odmówić przestrzegania polskiego prawda, jeśli uzna że ma ono źródło „tylko” w polskiej konstytucji. „Politycy w togach, konsekwentnie niszczący Polskę swoimi wyrokami” – ocenił.
Wyrok skomentował również sędzia Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz.
dw.com, twitter
