WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"
Jeszcze niedawno wydawało się, że będzie to starcie dwóch drużyn z dużymi aspiracjami na awans do ekstraklasy. O ile jednak Wisła dość szybko poradziła sobie ze swoimi problemami, które miała na pewnym etapie sezonu i dzisiaj jest w pierwszej szóstce, mając tylko dwa punkty straty do drugiego w tabeli Górnika Łęczna, o tyle Podbeskidzie mocno pracuje na miano największego rozczarowania sezonu. „Górale”, którzy byli przed startem rozgrywek wymieniani w gronie kandydatów do awansu, osiedli na dnie tabeli. Zajmują w niej przedostatnie miejsce z dorobkiem zaledwie dziewięciu punktów, czyli tyle samo, co ostatni Chrobry Głogów.
W Wiśle świetnie jednak zdają sobie sprawę z tego, że rywali lekceważyć nie można. Już dwa razy w tym sezonie „Biała Gwiazda” grała z zespołami - wydawało się - pogrążonymi w głębokim kryzysie i nie potrafiła tych meczów wygrać. Mowa o domowych meczach ze Stalą Rzeszów i Chrobrym Głogów, które krakowianie zremisowali. Dlatego nie dziwi, że trener Radosław Sobolewski stawia sprawę jasno i podkreśla, że o luźnym podejściu do piątkowego meczu mowy być nie może.
- Działamy standardowo, przekazaliśmy zespołowi informacje, przekazaliśmy analizę zespołu przeciwnego, przekazaliśmy mocne strony i te słabsze, które będziemy na pewno chcieli wykorzystać i absolutnie, jak w przypadku każdego przeciwnika - nie ma prawa być mowy o jakimkolwiek rozluźnieniu - mówi szkoleniowiec Wisły. - To nie wchodzi w grę i myślę, że pod względem mentalnym nasz zespół prezentuje się od początku tego sezonu naprawdę w sposób dobry. Przestrzegałem zresztą zawodników, żeby skupili się na swoich zadaniach, żeby broń cię panie Boże nie zlekceważyć tego przeciwnika, bo gramy na wyjeździe i wiadomo, że przeciwnik chce się odbić, chce zmienić te swoje losy. I OK, były niepowodzenia do tej pory, natomiast jak w przypadku każdego zespołu - kolejny mecz to szansa na trzy punkty, szansa na odbudowanie w formie punktowej, ale i odbudowanie morale.
Wisła w Bielsku-Białej będzie musiała poradzić sobie bez Romana Goku, który dostał ostatnio czwartą kartkę, która eliminuje go z gry. Inna sprawa, że Hiszpan pewnie i tak nie wystąpiłby w tym spotkaniu, w związku z zapisem w umowie między klubami, która w razie wystawienia Goku do gry, nakładałaby na „Białą Gwiazdę” obowiązek dopłaty kwoty transferowej.
W Bielska-Białej na trybunach zabraknie zorganizowanej grupy kibiców Wisły. Nie będzie zatem takiego piłkarskiego święta, jakiego byliśmy świadkami wiosną, gdy Podbeskidzie oddało krakowskim fanom całą trybunę za jedną z bramek. Teraz pod naciskiem własnych kibiców, Podbeskidzie podjęło decyzję, że fanów z Krakowa nie wpuści. Blokuje im zresztą wszelkimi drogami możliwość zakupu biletów w sposób indywidualny. Kibice Wisły do Bielska-Białej i tak się jednak wybierają, co ma być z ich strony formą protestu przeciwko zamykaniu przed nimi kolejnych stadionów. Ilu ich pojedzie? Trudno powiedzieć. W Wiśle szacują bardzo szeroko. Usłyszeliśmy, że może to być 400 osób, ale również dobrze nawet ponad 1000.
