ZOBACZ TAKŻE:
Wypadek w Szpetalu Górnym. 3 osoby, w tym 7-letnie bliźniaki trafiły do szpitala
(Źródło:pomorska.pl)
Kraksa wydarzyła się około godziny 5 na skrzyżowaniu tras numer 42 i 74. Tą pierwszą od Końskich w kierunku Radomska jechał ciągnik siodłowy z naczepą: pustą cysterną do przewozu cementu. Za kierownicą siedział 37-letni mężczyzna.
- Nasze wstępne ustalenia wskazują, że 37-latek dojeżdżając do skrzyżowania z krajową trasą numer 74 nie zastosował się do znaku „stop”. Jego ciężarówka zderzyła się z innym tirem, którym od Łodzi w kierunku Kielc jechał 52-latek - informował sierżant Piotr Przygodzki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Końskich.
- Pusty beczkowóz zderzył się z tirem przewożącym płytki ceramiczne. Podczas zderzenia w obu ciężarówkach rozszczelniły się zbiorniki z paliwem. W efekcie ciągniki siodłowe stanęły w płomieniach. Na szczęście kierowcy nie byli w nich uwięzieni i własnych siłach opuścili auta, nim doszło do pożaru - opowiadał kapitan Mariusz Czapelski, oficer prasowy koneckiej straży pożarnej.
Powstał wielki ogień a ruchliwe skrzyżowanie dróg krajowych zostało całkowicie zablokowane. Na czas akcji gaśniczej prowadzonej przez dwa zastępy strażaków zawodowych i trzy ochotnicze, drogi były całkowicie nieprzejezdne. Ruch odbywał się objazdami przez Żarnów, Końskie i Wiosnę. Potem zorganizowano go wahadłowo.
- Na trasie K74 ruch odbywa się w miarę normalnie. Najpoważniejsze utrudnienia są na drodze K42 w kierunku Radomska - mówił po godzinie 8 Piotr Przygodzki z koneckiej policji.
Ruch odbywał się wahadłowo przez kilka godzin, wrócił do normy dopiero około godziny 14. Długo trwało usuwanie płynów, które wyciekły z rozbitych ciężarówek oraz wypompowywanie paliwa z rozszczelnionych baków
Obaj kierowcy byli trzeźwi. Z potłuczeniami zostali przewiezieni do szpitala na badania.