Do incydentu doszło 23 lutego tego roku. Olga G. wracała do Wrocławia. Miała wykupiony bilet i tzw. „miejscówkę”. Ale kolej podstawiła zły wagon i miejsc siedzących zabrakło. Konduktor próbował rozwiązać problem. Znalazł kobietę, która nie miała wykupionego miejsca siedzącego. Poprosił ją żeby wstała. Ta tłumaczyła, że jest w ciąży. Wtedy kto inny ustąpił jej i tak znalazło się miejsce dla obydwu pasażerek. Wtedy zaczęła się „narodowa” dyskusja.
Powinna być lepiej traktowana niż Ukrainka!
Scenie przyglądał się Adrian K. Zaczął komentować, że kobieta w ciąży wymaga lepszego traktowania niż Ukrainka. A gdy usłyszał od konduktora, że to zależy od biletu zaczął wulgarnie obrażać od „ukraińskich k.. i szmat. Potem powiedział że Polka będzie siedzieć a Ukrainka stać. Konduktor sprawdził jego bilet i kazał wracać do wagonu, w którym było jego miejsce.
Mężczyzna poszedł ale po chwili wrócił z kolegą – Maciejem P. Pokazał mu Olgę z komentarzem, że „ta ukraińska k… siedzi”. Potem zaczęły się kolejne wyzwiska i groźby. Adrian zaczął mówić, że zabije Olgę, jak tylko dojadą do Wrocławia. Drugi z mężczyzn też wulgarnie ją wyzywał mówiąc, że ma „wyp … na Ukrainę”.
Wyzywana i straszona kobieta zrobiła telefonem zdjęcie Adrianowi po czym wezwała policję. Interwencję przeprowadził patrol z Częstochowy, najbliższej stacji, na której zatrzymywał się pociąg. Mężczyźni zostali zatrzymali. Olga G. też musiała wysiąść. W pewnym momencie zasłabła i musiała trafić na chwilę do szpitala.
Przyznali się do winy. Wyrok zapadł we wrześniu
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Wrocławia, a we wrześniu zapadł wyrok. Obaj oskarżeni przyznali się do winy choć przekonywali, że Olga zaczęła obrażać matkę jednego z nich. Sąd nie uwierzył w te tłumaczenia. Adrian i Maciej zostali oskarżeni o znieważenie Olgi G. „z powodu jej przynależności narodowej” a Adrian dodatkowo o wypowiadanie gróźb. Których powodem było pochodzenie pokrzywdzonej kobiety.
Jeśli wyrok się uprawomocni, Adrian będzie musiał pójść na pół roku do więzienia. Drugi z oskarżonych będzie musiał zapłacić 2000 zł grzywny. Obaj muszą też zapłacić nawiązkę dla pokrzywdzonej – łącznie 6000 złotych. Sąd zarządził też podanie do publicznej wiadomości wyroku, wraz imionami i nazwiskami obu mężczyzn.
Wyrok jest nieprawomocny. Sprawę badał będzie teraz Sąd Apelacyjny.
