Gorąco w Sejmie: Posłowie odwołali członków komisji ds. wpływów rosyjskich. "Boicie się prawdy"

OPRAC.:
Anna Piotrowska
Anna Piotrowska
Wideo
od 12 lat
Sejm odwołał w środę wieczorem członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. Głosowanie w tej sprawie poprzedziła gorąca dyskusja.

Odwołanie członków komisji ds. rosyjskich wpływów zapowiedział w ubiegły wtorek szef PO Donald Tusk. Za uchwałą w tej sprawie opowiedzieli się w środę wieczorem posłowie KO, Polski 2050 - TD, PSL - TD oraz Lewicy i część posłów Konfederacji, przeciw byli posłowie klubu PiS, koła Kukiz'15 i część Konfederacji, pozostali posłowie tego klubu wstrzymali się od głosu.

Decyzją Sejmu, z komisji ds. rosyjskich wpływów odwołani zostali:

  • dyrektor Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz,
  • doradca prezydenta prof. Andrzej Zybertowicz,
  • przewodniczący Rady ds. Bezpieczeństwa i Obronności przy prezydencie RP prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski
  • Łukasz Cięgotura,
  • Michał Wojnowski,
  • Józef Brynkus,
  • Marek Szymaniak,
  • Arkadiusz Puławski,
  • Andrzej Kowalski.

Okrzyki "reset" podczas wystąpienia Budki

Głosowanie w sprawie komisji poprzedziła gorąca dyskusja, w której głos zabrał m.in. Borys Budka. Poseł KO ocenił on, że gdyby ta "nielegalna komisja" miała odrobine przyzwoitości, rozpoczęłaby rzetelne wyjaśnianie rosyjskich wpływów w polskim rządzie. Rozpoczęłaby - mówił dalej - przede wszystkim od tego, by wyjaśnić, jak to się stało i kto doprowadził do tego, że zwiększono do 13 milionów ton import węgla ze wschodu w 2018 roku.

– Wyjaśniliby, dlaczego za bezcen oddano pod obce wpływy część polskiego przemysłu naftowego […]. Wyjaśniłaby, co motywowało premiera polskiego rządu Mateusza Morawieckiego, że kilka tygodni przed agresją Rosji w Ukrainie próbował organizować międzynarodówkę w ramach Unii Europejskiej z najbardziej proputinowskimi politykami w Unii – podkreślił.

Zdaniem Budki, komisja była przykładem psucia państwa przez rządzących. – Skierowaliście do niej ludzi, którzy mieli na Nowogrodzkiej napisany raport, chcieliście niekonstytucyjnymi metodami wyeliminować z gry politycznej tych, którzy przez wiele lat budowali pozycję Polski na arenie międzynarodowej – mówił polityk KO.

Poseł zarzucił rządzącym, że próbowali w Polsce wprowadzić politykę, która równa jest temu, co robił Władimir Putin w Rosji - kneblowanie ust wolnym mediom, eliminacja organizacji pozarządowych, tworzenie fake newsów.

– Jedno wam się nie udało: przegraliście wybory, bo Polacy sprzeciwili się rosyjskim metodom w Polsce, temu by stać się drugą Białorusią czy Rosją – dodał.

– W tym wszystkim, co dziś robicie, jesteście niewiarygodni, dlatego, że jesteście opcją, która wzoruje się na najgorszych wzorcach – mówił.

W tym momencie w części sali rozległy się okrzyki "reset, reset!" – Tak, moi drodzy, dokładnie to ma dzisiaj miejsce – odpowiedział na nie Budka. Jak dodał, "następuje krok po kroku reset prorosyjskiej polityki prowadzonej przez ostatnich osiem lat". Podkreślił, że "krok po kroku, z instytucji będą eliminowani ci, którzy znaleźli się tam w sposób niezgodny z polską konstytucją (...) spokojnie naprawimy to, co psuliście przez ostatnich osiem lat".

Premier Morawiecki: Stek bzdur, kłamstw, przeinaczeń i fałszy

Do jego wypowiedzi odniósł się premier Mateusz Morawiecki. Jak mówił, Budka "usiłuje przykryć swoją kłamliwą narracją to, czego oni się boją". – Czy nie jest najbardziej podstawowym, właściwym wnioskiem ten, że gdyby się nie bali komisji ds. weryfikacji wpływów rosyjskich, to po prostu pozwoliliby jej dalej działać? Prosta sprawa – pytał.

Morawiecki ocenił, że w debacie nad odwołaniem członków komisji w Sejmie "nie było żadnych głosów dotyczących tego, co ma być za chwilę poddane pod głosowanie - czyli członkostwo w tej komisji".

– Nie było dyskusji o tym, że ten czy inny członek komisji weryfikacyjnej nie powinien w niej zasiadać, był tylko stek bzdur, kłamstw, przeinaczeń i fałszy – powiedział premier.

Premier przywołał słowa ówczesnego szefa rządu Donalda Tuska z maja 2014 r., że "póki będzie o tym współdecydował, Polska nie będzie krajem jakiejś agresywnej koncepcji antyrosyjskiej". Mówił, że na sali sejmowej była też mowa o polityce energetycznej. –Otóż miał czelność powiedzieć pan Budka o Lotosie, o tej polityce, która dotyczyła węgla – dodał.

Przekonywał, że czołowy działacz PO, wiceprzewodniczący Rafał Trzaskowski mówił o Nord Stream 2, że "to jest po prostu projekt biznesowy".

Morawiecki przywołał też wypowiedź Donalda Tuska z 2011 r. - kiedy, jak zauważył szef rządu - Rosja walczyła z Gruzją. Według Morawieckiego, lider PO mówił wówczas w kontekście Lotosu, że "nie ma kraju, który wzgardziłby pieniędzmi inwestorów, a Polska nie jest krajem, który się od inwestorów może odwracać".

– To jest próba nazwania dnia nocą, czarnego białym. Jak pan poseł Budka ma czelność wspominać dzisiaj o Lotosie – zapytał.

Mówił ponadto, że Donald Tusk - wówczas, jako premier - mówił, że chciałby, aby Polska z Rosją "budowały relacje przyjazne, umożliwiające współpracę, przede wszystkim współpracę gospodarczą". Według Morawieckiego, te słowa padły w kontekście gazu z Gazpromu, na który, według szefa rządu, "PO chciała podpisać umowę na 25 lat".

– To były czyny, to nie tylko słowa, które świadczyły o faktycznym uwikłaniu PO w zależności związane z Rosją. To nie tylko to, co widzieliśmy na filmie "Reset", to również szereg działań bardzo konkretnych, które świadczyły o tym, że partia Donalda Tuska już wtedy, w tamtych latach, które znaczone były krwią Gruzinów, Ukraińców, tych wszystkich, którzy polegli w katastrofie smoleńskiej, wtedy również pan Donald Tusk szukał różnych powiązań z Federacją Rosyjską – powiedział Morawiecki.

Błaszczak do opozycji: Boicie się prawdy

Podczas debaty głos zabrał także szef MON i szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. – Dlaczego za chwilę doprowadzicie do rozwiązania komisji ds. rosyjskich wpływów? Dlatego, że się boicie? A czego się boicie? Prawdy się boicie – mówił zwracając się do posłów KO przy aplauzie prawej strony sali.

– Chcecie zatuszować winę za pozostawienie na żer Moskwy mieszkańców Suwałk – tam zlikwidowaliście pułk WP, mieszkańców Siedlec - tam zlikwidowaliście batalion WP, mieszkańców Lublina - tam zlikwidowaliście brygadę WP i wszystkich mieszkańców wschodniej części Polski, bo tam zlikwidowaliście całą dywizję, która była odpowiedzialna za bezpieczeństwo na tzw. kierunku brzeskim – wskazał Błaszczak. Szef MON zaznaczył, że to kierunek historycznie wykorzystywany przez Rosję, kiedy atakowała Polskę.

– Takie są wasze intencje. Boicie się prawdy – oświadczył. – Chciałbym podziękować naszym ekspertom, którzy pracowali w komisji ds. wpływów rosyjskich. Panu profesorowi Cenckiewiczowi, profesorowi Zybertowiczowi, gen. Kowalskiemu – powiedział Błaszczak, zwracając się do obecnych na galerii sali plenarnej członków komisji. Po tych słowach posłowie PiS wstali, a na sali sejmowej rozległy się gromkie brawa.

Jak mówił Błaszczak, dziś komisja przedstawiła raport cząstkowy z trzech miesięcy prac. Wskazał, że raport został wymuszony wnioskiem o odwołanie członków komisji. – W raporcie cząstkowym zostało stwierdzone wprost, że komisja ds. rosyjskich wpływów rekomenduje D. Tuskowi, J. Cichockiemu, B. Klichowi, T. Siemoniakowi i B. Sienkiewiczowi nie powierzać stanowisk publicznych odpowiadających za bezpieczeństwo państwa – powiedział Błaszczak. Na sali po raz kolejny rozległy się brawa.

– Prawda zwycięży – zakończył Błaszczak.

Cząstkowy raport z prac komisji

Na kilka godzin przed odwołaniem członków komisji zaprezentowano raport z jej dotychczasowych prac. Zdaniem komisji, Służba Kontrwywiadu Wojskowego będąc instytucją, której jednym z podstawowych zadań jest ochrona Sił Zbrojnych RP przed zagrożeniami ze strony obcych służb specjalnych, uległa wpływom Federacji Rosyjskiej.

Na podstawie swojej dotychczasowej pracy komisja rekomendowała, aby Donaldowi Tuskowi, Jackowi Cichockiemu, Bogdanowi Klichowi i Bartłomiejowi Sienkiewiczowi nie były powierzane stanowiska publiczne odpowiadające za bezpieczeństwo państwa. Zdaniem komisji, ich zły nadzór doprowadził do nieprawidłowych działań SKW.

31 sierpnia, na ostatnim posiedzeniu Sejm IX kadencji powołał 9 członków komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022. Wszyscy zostali zgłoszeni przez PiS, opozycja nie przedstawiła swoich kandydatów i nie wzięła udziału w głosowaniu.

i.pl, PAP, 300polityka.pl

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Portal i.pl codziennie. Obserwuj i.pl!

rs

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl