Maksymilian F. już wcześniej groził policji. Co dalej z zatrzymanym przestępcą? Mamy komentarz z prokuratury

OPRAC.:
Marcin Koziestański
Marcin Koziestański
Mateusz Zbroja
Mateusz Zbroja
Zatrzymanie Maksymiliana F.
Zatrzymanie Maksymiliana F. mat. policyjne
Stan zdrowia dwu policjantów postrzelonych przez 44-latka poszukiwanego listem gończym jest ciężki - poinformował w sobotę asp. sztab. Łukasz Dutkowiak, oficer prasowy KWP we Wrocławiu. Podejrzany o usiłowanie ich zabójstwa przebywa w policyjnym areszcie. Prawdopodobnie w sobotę dojdzie do jego przesłuchania. Jak ustaliły media, Maksymilian F. już wcześniej groził funkcjonariuszom policji na publikowanych w mediach społecznościowych nagraniach.

Maksymilian F. wcześniej groził policjantom

Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez "Gazetę Wyborczą", zatrzymany w sobotę Maksymilian F. już wcześniej groził funkcjonariuszom policji. W listopadzie 2018 roku prawdopodobnie komentując ucieczkę wrocławskiego biznesmena Leszka Czarneckiego, wyśmiewa funkcjonariuszy ABW, nazywając ich "bantustanem". Do 1 grudnia filmik nie cieszył się zbyt dużą popularnością, a internauci dopiero teraz zaczęli komentować nagranie.

"Teraz to już długo nie będziesz nagrywał" - napisał pierwszy internauta.

"Chyba ktoś cię szuka na mieście mordo" - dodał drugi.

Mężczyzna kontynuował kontrowersyjne nagrania, a na filmikach z 2 listopada 2023 roku przyznaje, że "otworzy ogień do policjantów, jeśli ci się do niego zbliżą".

"Jeżeli policja będzie próbowała się do mnie zbliżyć, otworzę ogień. Ja pierwszy. Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami. Jestem osobą maltretowaną przez policję. Próbowali wbić mnie w jakiś program, a ja nie jestem ani przestępcą, ale stanę się nim, tak jak próbujecie robić ze mnie przestępcę od wielu, wielu, wielu lat" - powiedział Maksymilian F. na opublikowanym nagraniu.

"To, że robiliście wszystko nielegalnie i że wbijacie Maxa w jakieś chore programy resocjalizacji - wiadomo, że mnie nie trzeba resocjalizować - będziecie musieli się z tego tłumaczyć przed sądem, jak zmieni się władza. Wielu z was jest już przeznaczonych do likwidacji. Likwidacja to ostatnio mój ulubiony termin i to nie jest (…) Po prostu będziecie zlikwidowani. I tak należy postępować ze zdrajcami. Do niczego się nam nie przydacie (…) Jesteście po prostu do wycięcia" - dodaje w kierunku polskich policjantów w kolejnym nagraniu.

Zatrzymany Maksymilian F. zostanie przewieziony do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, gdzie usłyszy zarzuty.

- Prokurator przedstawi Maksymilianowi F. zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch policjantów kwalifikowane z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 148 § 3 kk. Czyny te zagrożone są karą dożywotniego pozbawienia wolności. Po przeprowadzeniu czynności procesowych z podejrzanym prokurator Dolnośląskiego pionu PZ PK podejmie decyzje co do skierowania wniosku o zastosowanie wobec Maksymiliana F. środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania - mówi portalowi i.pl Karol Borchólski z działu prasowego PK.

Ranni policjanci w ciężkim stanie

W sobotę rano we Wrocławiu policja zatrzymała poszukiwanego 44-letniego mężczyznę, który w nocy z piątku na sobotę postrzelił dwóch policjantów w tym mieście.

Jak podała w nocy w komunikacie policja, Komendant Główny Policji wyznaczył 100000 zł nagrody za wskazanie miejsca pobytu Maksymiliana Faściszewskiego 44-lata, w związku z postrzeleniem dwóch policjantów we Wrocławiu.

Oficer prasowy KWP we Wrocławiu asp. sztab. Łukasz Dutkowiak podczas sobotniej konferencji prasowej poinformował, że dwaj postrzeleni policjanci trafili do szpitala. "Ich stan zdrowia jest ciężki" - powiedział. Dodał, że rodziny postrzelonych policjantów otrzymały pomoc psychologiczną.

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk w mediach społecznościowych napisał, że "teraz pozostaje modlić się o zdrowie chłopaków".

Jak doszło do postrzelenia policjantów?

Jak wynika z informacji przekazywanych przez media, Maksymilian F. posiadał najprawdopodobniej broń czarnoprochową, na którą nie jest wymagane zezwolenie. Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez Onet, miał on zostać spięty kajdankami jedynie z przodu, co mogło umożliwić mu oddanie strzałów do policjantów.

Najprawdopodobniej nie doszło również do przeszukania mężczyzny przed umieszczeniem go w radiowozie.

- Z medialnych doniesień wynika, że mężczyzna był poszukiwany listem gończym. Jeżeli tak faktycznie było, policjanci powinni byli zakładać, że może mieć nóż lub broń. Istniało też prawdopodobieństwo, że będzie uciekał. Broń musiała być wyczuwalna, przecież to nie zapałka. Ponadto zasady konwoju są takie, że jeden policjant kieruje, a drugi pilnuje zatrzymanego na tylnym siedzeniu. Jeżeli policjanci rzeczywiście zostali postrzeleni w głowę, jak informują media, to oznacza, że najprawdopodobniej obaj siedzieli z przodu - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Maciej Karczyński, były funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego i były rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Policyjna obława za Maksymilianem F.

Policyjna obława trwała kilka godzin, po tym jak w piątek ok. godz. 22.42 przy ul. Sudeckiej 90 we Wrocławiu jeden z przechodniów zauważył mężczyznę uciekającego z samochodu, wcześniej słychać było strzały. W nieoznakowanym radiowozie odnaleziono dwóch policjantów z ranami postrzałowymi głowy.

Łukasz Dutkowiak poinformował, że mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z Dolnego Śląska, którzy go zauważyli. "Biegli za nim, nie chciał się dać zatrzymać, próbował jeszcze uciec. Został obezwładniony przez funkcjonariuszy i zatrzymany" - powiedział. Dodał, że mężczyzna w chwili zatrzymania miał przy sobie broń. Jak podał, obecnie przebywa w policyjnym areszcie.

Jak powiedział Dutkowiak, działania były trudne i skomplikowane z uwagi nie tylko na aurę, ale i też charakter sprawy. "Mężczyzna ten był poszukiwany listem gończym za wcześniejsze przestępstwa (...)Istniało też realne zagrożenie bezpieczeństwa życia i zdrowia mieszańców. W związku z tym pojawiły się alerty i komunikaty z naszej strony. Wszystko po to, żeby te działania przeprowadzić w sposób możliwie, jak najbardziej bezpieczny" - tłumaczył Dutkowiak.

Poszukiwany listem gończym przez policjantów z komisariatu Wrocław Fabryczna miał odbyć karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności na podstawie art. 286 Kodeksu karnego, czyli za oszustwo.

Źródło: i.pl, PAP

od 12 lat

Źródło:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na i.pl Portal i.pl