Choć w pierwszej połowie należy zdecydowanie wskazać na Miedź, to jednak przyjezdni z Głogowa mogli być bardziej zadowoleni. "Miedzianka" ruszyła z impetem, głównie za sprawą Henrika Ojamy. Estończyk rozpoczął sezon w dobrej formie i dziś zależało mu na tym, by tę dyspozycję potwierdzić i udokumentować.
Ivan Djurdjević desygnował na pozycję bramkarza Michała Szromnika, tłumacząc przed meczem, że w treningach prezentował się lepiej od Mateusza Abramowicza. 26-letni golkiper dwukrotnie pozbawiał złudzeń najlepszego strzelca poprzedniego sezonu, Valerijsa Sabalę. Łotysz raz przegrał w pojedynku jeden na jeden, a niedługo potem Szromnik wyciągnął się jak struna by obronić strzał barkiem po rzucie wolnym.
To Chrobry otworzył strzelanie w meczu. W 13 minucie piłkę piętą zgrał Mikołaj Lebedyński, dopadł do niej Michał Pawlik i pokonał zza zasłony Łukasza Załuskę. To pierwszy gol głogowian w trwającym sezonie. Odtąd podopieczni Djurdjevicia grali zdyscyplinowanie, kompaktowo i z powodzeniem utrudniali "Miedziance" dostęp do swojej bramki. W piątej minucie doliczonego czasu (sędzia musiał doliczyć więcej czasu ze względu na dym rac) twierdza skapitulowała. Marquitos otrzymał od Ojamy piłkę na okolicy dziesiątego metra i pewnie pokonał bramkarza Chrobrego. Stan do przerwy 1:1.
W drugiej połowie Chrobry kompletnie przestał atakować. Pomarańczowo-czarni właściwie w ogólnie nie wchodzili na połowę przeciwnika, a odkąd z lekkim urazem boisko opuścił dobrze dysponowany Mikołaj Lebedyński, zupełnie wycofali się do obrony. Miedź za to swoje sytuacje kreowała, choć przeważnie zza pola karnego. Akcja, która miała przypieczętować mecz nadeszła w 57 minucie. Wówczas Henrik Ojamaa zatańczył między trzema obrońcami i wyłożył Sabali piłkę na pustą bramkę. Łotysz jednak fatalnie przestrzelił.
W 87 minucie na boisku znalazł się Roko Mislov. Chorwat wbiegł w pole karne i ustawił się do walki o górną piłkę bitą z rzutu wolnego. Marquitos dośrodkował i... trafił wprost w bark Mislova. Piłka wtoczyła się do siatki i wzmogła euforię na stadionie w Legnicy. W ostatnich sekundach meczu ciśnienie kibicom podniósł jeszcze Łukasz Załuska, który znudzony przebiegiem meczu pozazdrościł Ojamie i sam spróbował dryblingu, jednak szczęśliwie z niego wybrnął.
Po tym meczu Miedź zajęła pierwsze miejsce w tabeli, Chrobry zaś nie drgnął z ostatniego, mając na koncie nadal zero punktów.
