Najsłynniejszy handlarz bronią na wolności. Kim jest Wiktor But, rosyjski Pan Życia i Śmierci?

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
But został aresztowany w jednym z hoteli w Bangkoku w marcu 2008 r., gdy przyszedł na spotkanie z przedstawicielami lewackiej partyzantki FARC. To była jednak prowokacja służb USA
But został aresztowany w jednym z hoteli w Bangkoku w marcu 2008 r., gdy przyszedł na spotkanie z przedstawicielami lewackiej partyzantki FARC. To była jednak prowokacja służb USA Fot. East News
Najgorszy od końca zimnej wojny stan relacji ze Stanami Zjednoczonymi nie przeszkodził Rosji w przeprowadzeniu spektakularnej wymiany więźniów. Legenda nielegalnego handlu bronią Wiktor But wrócił do Moskwy po 14 latach spędzonych w federalnym więzieniu USA. Amerykanie oddali go za swoją rodaczkę, koszykarkę Brittney Griner, skazaną w Rosji na 9 lat więzienia za wwiezienie niewielkiej ilości marihuany. Słów krytycznych pod adresem administracji USA więc nie brakuje, tym bardziej że But powinien jeszcze siedzieć 14 lat.

Spis treści

To nie były łatwe negocjacje w świetle wydarzeń na Ukrainie. Amerykanie mieli nadzieję na wymianę tak cennego więźnia za co najmniej dwoje własnych obywateli, ale nie udało się. O możliwości wymiany Wiktora Buta po raz pierwszy zrobiło się głośno pod koniec lipca br. Sekretarz stanu USA Antony Blinken powiedział wówczas, że Amerykanie negocjowali wymianę 2:1 - nie tylko chcieli dostać za Buta Griner, ale także Paula Whelana, skazanego w 2020 roku na 16 lat za szpiegostwo. Kim jest Wiktor But i dlaczego Rosji tak bardzo zależało na jego uwolnieniu? Wszak Moskwa nazwała jego aresztowanie nielegalnym i od 2008 roku naciskała na jego uwolnienie.

Najsławniejszy handlarz bronią

55-letni Wiktor But był najbardziej znanym rosyjskim więźniem w USA, o którego powrót do ojczyzny władze rosyjskie zabiegały od 14 lat. Były tłumacz wojskowy z Duszanbe, który pod koniec lat 80. XX w. służył w Angoli, na początku lat 90. XX w. zaczął handlować bronią wyprodukowaną w ZSRS. Legalną przykrywką dla biznesu były linie lotnicze zarejestrowane w Afryce, które latały starymi, odkupionymi sowieckimi wojskowymi samolotami transportowymi.

Już na początku obecnego stulecia But był nazywany największym na świecie handlarzem bronią. W prasie zachodniej nadano mu przydomek Handlarz Śmiercią. Jego historia zainspirowała twórców znanego filmu z Nicolasem Cage’m w roli głównej.

Według ONZ i według Douglasa Faraha, współautora najsłynniejszej książki o Rosjaninie, But dostarczał broń talibom, al-Kaidzie i Hezbollahowi, liberyjskiemu dyktatorowi Charlesowi Taylorowi, zairskiemu Mobutu Sese Seko, obu stronom wojny domowej w Angoli i wielu innym krajom i grupom bojowników.

Przez wiele lat But, dzięki skomplikowanemu łańcuchowi firm-krzaków, przerejestrowanych samolotów i zmienionych lokalizacji, zdołał uniknąć oficjalnych zarzutów o nielegalną sprzedaż broni (duża część jego klientów była objęta sankcjami ONZ). Dopiero w 2002 roku Interpol wydał nakaz jego aresztowania, po czym But nadal działał z Rosji.

Poliglota, oficer, przemytnik

Wiktor But urodził się w 1967 roku w Duszanbe, stolicy Tadżykistanu, wówczas jednej z sowieckich republik. Uczył się w specjalistycznej szkole średniej języków obcych. Potem, zgodnie z raportem ONZ z 2001 roku, w połowie lat 80. XX w. ukończył sowiecki Wojskowy Instytut Języków Obcych w Moskwie, znaną szkołę szkoleniową dla oficerów, dyplomatów, a w niektórych przypadkach także szpiegów. Studiował portugalski, choć niektóre raporty mówią, że jest poliglotą, który zna także kilka innych języków. Służył w sowieckich siłach zbrojnych. Ukończył studia w stopniu porucznika, służył na początku lat 90. XX w. w rosyjskim w ramach wspieranych przez ONZ operacji pokojowych w Angoli. Służył również w Mozambiku. Podobno pracował jako tłumacz.

W latach 90. XX w. przeszedł do prywatnego biznesu, zakładając firmę lotniczą, która przewoziła ładunki i ludzi w strefach konfliktów przy użyciu wyprodukowanych w Związku Sowieckim samolotów transportowych. Według raportu ONZ, zarządzał on największą na świecie flotą prywatnych samolotów Antonow, z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Doświadczenie Buta, jego flota powietrzna i gotowość do przewożenia ładunków w niebezpieczne, rozdarte konfliktami miejsca - takie jak Angola, Liberia, Rwanda, Afganistan i Kolumbia - sprawiły, że stał się pożądanym dostawcą usług, legalnych lub nie. Wśród jego klientów były ONZ, Stany Zjednoczone, Rosja i inni.

Zachodni eksperci ds. wywiadu i dziennikarze, którzy śledzili karierę Buta, twierdzą, że jego dostęp do wojskowych samolotów transportowych jest jednym z najmocniejszych dowodów wskazujących na powiązania z rosyjską przestępczością zorganizowaną i/lub rosyjskimi agencjami wywiadowczymi. Istota finansowego sukcesu Buta kryła się w rejsach powrotnych, po dostarczeniu broni w miejsce docelowe. Najbardziej dochodowy interes zrobił chyba na... kwiatach. Zabierał w rejsy powrotne gladiole kupowane w Johannesburgu po 2 dolary za sztukę i sprzedawał je w Dubaju po 100 dolarów za sztukę.

Działalność Buta w Liberii, gdzie był blisko związany z Charlesem Taylorem, spowodowała wzmożoną kontrolę i naciski na instytucje międzynarodowe w celu ograniczenia jego działalności. W 2002 r. Belgia, gdzie mieszkał, wydała międzynarodowy nakaz aresztowania Buta, ale uciekł on do Rosji, która odmówiła jego wydania. W 2004 roku Departament Skarbu USA nałożył na niego sankcje i zamroził część jego aktywów.

Polowanie na Buta

Przez lata był bezkarny, dlatego sposób, w jaki w końcu wpadł, zaskakiwał. But został aresztowany w jednym z hoteli w Bangkoku w marcu 2008 r., gdy przyszedł na spotkanie z przedstawicielami lewackiej partyzantki FARC. Okazało się, że to agenci amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA. Władze USA zorganizowały specjalną operację, zwabiły go do Tajlandii pod pretekstem spotkania w sprawie sprzedaży ręcznych wyrzutni rakiet przeciwlotniczych kolumbijskim terrorystom z FARC.

Według Departamentu Sprawiedliwości USA, między listopadem 2007 r. a marcem 2008 r., But przelał miliony dolarów broni do Ameryki Południowej, zaopatrując Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii, czyli FARC, grupę partyzancką uznaną przez Stany Zjednoczone za organizację terrorystyczną.

Obciążał go przede wszystkim fakt, że broń, którą chciał sprzedać FARC, miała służyć zestrzeliwaniu amerykańskich samolotów patrolujących przestrzeń powietrzną Kolumbii. Chodziło o 100 sztuk rosyjskich ręcznych wyrzutni rakietowych „ziemia-powietrze”. Buta pogrążyło dodatkowo zdarzenie z 12 grudnia 2009 r., a więc, gdy już siedział w areszcie.

Na lotnisku w Bangkoku aresztowano samolot z 35 tonami broni na pokładzie, w tym z rakietami „ziemia-powietrze”. Załoga to Rosjanie, a Ił-76 przyleciał z Korei Północnej. Wcześniej należał do spółki, której właścicielem jest But, ale w chwili zatrzymania zarejestrowany był na firmę mającą adres w Moskwie.

Sąd apelacyjny w Bangkoku zdecydował 20 sierpnia 2010 t., że wyda władzom amerykańskim Buta. Jeszcze tego samego dnia Siergiej Ławrow oświadczył, że to decyzja zła i polityczna, a Moskwa będzie robiła co się da, aby But wrócił do ojczyzny. Naciski na Tajlandię i groźby pod adresem USA, że skończy się polityka resetu, tylko opóźniły, a nie zapobiegły lotowi specjalnemu z Bangkoku do Waszyngtonu ze skutym Butem na pokładzie.

Wyrok z walką siłowików w tle

W USA był sądzony pod kilkoma zarzutami, w tym spiskowania w celu zamordowania obywateli i urzędników amerykańskich, nielegalnej sprzedaży systemów przeciwlotniczych i wspierania organizacji terrorystycznej. W 2011 roku But został skazany na 25 lat więzienia. Zgodnie z przepisami przyjętymi w USA po atakach 9/11, sąd nie mógł skazać Rosjanina na mniejszą karę. Sędzia prowadząca sprawę powiedziała później, że gdyby mogła, skazałaby Buta na mniejszy wyrok - jej zdaniem powinien on być sądzony jako nielegalny biznesmen, a nie jako terrorysta…

Dlaczego But wpadł tak łatwo? Być może padł ofiarą walki między klanami i służbami w Rosji. Toczyła się wtedy walka między FSB i GRU. Być może to Łubianka wystawiła Amerykanom człowieka GRU, wszak przyleciał do Bangkoku wprost z Moskwy, gdzie formalnie znajdował się pod osłoną właśnie FSB. Trzeba też pamiętać, że właśnie wtedy na Kremlu następował transfer władzy. Prezydentem został Dmitrij Miedwiediew, a osłabiona poważnie została pozycja siłowików. A nieformalnym liderem tego klanu był Igor Sieczin. Wraz z Butem służył swego czasu w Angoli, a w potem był politycznym patronem handlarza w Moskwie.

Pod kryszą rosyjskich służb

Sam But zawsze zaprzeczał wszelkim zarzutom o handel bronią i przedstawiał się jako właściciel linii lotniczych, którego nie interesuje, jaki ładunek przewozi. Jeszcze przed aresztowaniem Buta, amerykańskie agencje wywiadowcze były pewne, że działalność na taką skalę wymaga wsparcia na wysokim szczeblu władzy w Rosji.

Z wojska wychodzi 25-latek. Skąd ma 120 tys. dolarów na zakup swych pierwszych samolotów – trzech starych Antonowów? Najprawdopodobniej był to prezent od GRU. Układ był prosty: But zarabia kasę i część oddaje kolegom z "wojskówki", przy okazji realizując zadania wywiadowcze i dbając o interesy, jeśli nie rosyjskiego państwa, to części jego elity władzy.

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa ówczesnego wicepremiera Rosji, wcześniej ministra obrony, Siergieja Iwanowa z czerwca 2008: „Nasi biznesmeni zapewniają usługi transportowe w wojnach prowadzonych przez inne narody. Zarabiamy na wojnach, jak by to cynicznie nie brzmiało”.

Spekulacje amerykańskich mediów na temat tego, dlaczego rosyjskie władze tak mocno walczyły o Buta, wahały się od jego pracy dla służb specjalnych (przede wszystkim wywiadu wojskowego - GRU) po powiązania z Igorem Sieczinem, który podobnie jak But był tłumaczem z języka portugalskiego i pracował w Mozambiku i Angoli. Żona Buta twierdziła, że po jego aresztowaniu amerykańskie agencje wywiadowcze zażądały, by zeznawał przeciwko Sieczinowi.

Działalność Buta to przykład skutecznego połączenia prywatnej aktywności biznesowej z interesami państwa rosyjskiego. Działał pod osłoną i często na zlecenie swych mocodawców ze służb. Jego dostęp do arsenałów rosyjskiej armii, do broni produkowanej przez rosyjską zbrojeniówkę nie byłby możliwy bez protekcji wysoko postawionych osób. Bez osłony wywiadu nie byłyby możliwe dostawy helikopterów bojowych, systemów obrony przeciwlotniczej czy systemów min przeciwczołgowych.

rs

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan Borowy
10 grudnia, 11:41, Jan Borowy:

Dla przypomnienia. W 2007r Kancelaria Prezydenta RP nawiązała współpracę z syryjskim handlarzem bronią Abdulem El-Assirem i sprzedano do Gruzji zestawy Grom. Handlarz uznał, że Kaczyński (Lech) za mało mu zapłacił więc nawiązał kontrakt z wirtualnymi Katarczykami na zakup Stoczni Szczecińskiej. W tym potężnie zagmatwanym biznesie El-Asir pozornie stracił ale czy naprawdę?. Chyba nie, skoro jego brat zatrudnił ex-doradcę Kaczyńskiego Roberta Drabę w swej firmie. Prowizję od transakcji na rakiety zapewne odzyskał i to z górką. Jak wiadomo, Stoczni Katarczycy nie kupili, związkowcy dostali piany, polski rząd stracił na transakcji.

P.S. Z tym, że bałaganu narobił Lech Kaczyński a baty zebrał - jakże by inaczej - Tusk. Bo akurat za jego rządów wysypał się deal z Katarczykami. Których nie było.

J
Jan Borowy
Dla przypomnienia. W 2007r Kancelaria Prezydenta RP nawiązała współpracę z syryjskim handlarzem bronią Abdulem El-Assirem i sprzedano do Gruzji zestawy Grom. Handlarz uznał, że Kaczyński (Lech) za mało mu zapłacił więc nawiązał kontrakt z wirtualnymi Katarczykami na zakup Stoczni Szczecińskiej. W tym potężnie zagmatwanym biznesie El-Asir pozornie stracił ale czy naprawdę?. Chyba nie, skoro jego brat zatrudnił ex-doradcę Kaczyńskiego Roberta Drabę w swej firmie. Prowizję od transakcji na rakiety zapewne odzyskał i to z górką. Jak wiadomo, Stoczni Katarczycy nie kupili, związkowcy dostali piany, polski rząd stracił na transakcji.
G
Gość
teraz dzięki wojnie z Rosją pełno takich na ukropinie jest
G
Gość
On jest Ukraińcem i ma pseudo żydowskie pochodzenie !!

co za ściema :)
T
Turbodymomen
9 grudnia, 19:18, Gość:

amerykanie nie lubia jak ktos psuje im intersy !! Amerykanie tez sprzedaja bron wiekszosci panstw ! No ale USA od lat ma sie za policje swiata ! A zastraszona Europa nic nie ma przeciwko !

9 grudnia, 20:20, Turbodymomen:

Europa to cykory i sprzedawczyki

Jakby nie USA to już by Cię zakopali spychaczem z dziurawym łbem,albo uczylłbyś się pisać cyrylicą

9 grudnia, 21:10, Gość:

Przecież on pisze cyrylicą. Do szefa.

Do tego pajaca na Kremlu😄?

J
Jan Borowy
9 grudnia, 18:56, PI Grembowicz:

KK KS!

Tylko...

Szkoda, że nie...

9 grudnia, 21:11, Gość:

Piedrolisz przygłupie

Nie karm trolla!!!!

J
Jan Borowy
W Moskwie jest radość z upokorzenia Wielkiego Białego Ojca w Waszyngtonie. Uwolnienie Wiktora Buta to dowód, że Rosja rules! Amerykańska koszykarka, w dodatku lesbijka dla Rosjan jest nikim. Narzucili Jankesom swoją wolę i wygrali. Tłumaczenie, gdakanie, że to, że tamto, że walki frakcji wewnątrz władzy i wywiadów - a kogo w Rosji to obchodzi??!! Dla nich ważne, że niby taka potęga jak USA to kolos na glinianych nogach bo Матушка Россия zażądała i dostała.
G
Gość
9 grudnia, 19:18, Gość:

amerykanie nie lubia jak ktos psuje im intersy !! Amerykanie tez sprzedaja bron wiekszosci panstw ! No ale USA od lat ma sie za policje swiata ! A zastraszona Europa nic nie ma przeciwko !

9 grudnia, 20:20, Turbodymomen:

Europa to cykory i sprzedawczyki

Jakby nie USA to już by Cię zakopali spychaczem z dziurawym łbem,albo uczylłbyś się pisać cyrylicą

Przecież on pisze cyrylicą. Do szefa.

G
Gość
Serce i odbyt zostawił w więzieniu.
T
Turbodymomen
ebać kacapów
Wróć na i.pl Portal i.pl