Kuratorium oświaty szybko zareagowało na doniesienia o skandalicznym zachowaniu nauczycielki w szkole pod Wrocławiem. W poniedziałek po godzinie 10 w szkole w Szczodrem (gmina Długołęka) pojawiło się dwóch pracowników kuratorium. Zaczęli oni kontrolę, sprawdzają czy w szkole przestrzegane były procedury. - Kurator jest zaskoczona całą sytuacją i chce jak najszybszego wyjaśnienia tej sprawy - zapewnia Janina Jakubowska z kuratorium. Cała sytuację sprawdzi też prokuratura. - Będziemy ustalać czy rzeczywiście miało miejsce znęcanie się nad dziećmi - mówi Małgorzata Klaus z prokuratury okręgowej.
Co działo się w szkole pod Wrocławiem? Można się domyślać z fragmentów nagrań. Słychać na nich m.in. jak nauczycielka zwraca się do dzieci: - Nie odzywaj się do mnie. Irytujecie mnie gówniarze. Co wy robicie, siusiumajtki.
W innym momencie mówi: - Osoby, które mają zalepione buzie podchodzą do mnie. Na czas śniadania zdejmuję wam taśmę. Mam nadzieję, że nie będziecie już gadali [...].
Zwraca się także do ucznia: - Nawet nie próbuj podchodzić bo będę cie musiała przywiązać do stołu.
Dorota Łaba, mama Franka, który chodzi do feralnej zerówki twierdzi, że jej syn przeżywał koszmar. - Franek budził się w środku nocy, płakał i mówił, że nie chce iść do szkoły - twierdzi pani Dorota. - W końcu uznałam, że jedynym sposobem, by wyjaśnić tę sytuację będzie nagranie tego, co dzieje się w klasie. Dyrekcja nie reagowała, a później dyrektorka miała jeszcze do mnie pretensje, że potajemnie nagrywałam w szkole - żali się Dorota Łaba. Mam Franka przyznaje, że w kontaktach z rodzicami nauczycielka była bardzo miła i nikt nie podejrzewał, że takie rzeczy dzieją się na lekcjach.
Sprawą nauczycielki i skrzywdzonych uczniów żyje cała wieś. Stefan Małuszek, którego prawnuk chodzi do klasy prowadzonej przez wspomnianą nauczycielkę mówi nam, że problem próbowano wcześniej rozwiązać. - Rodzice dzieci umówili się nawet na spotkanie z tą panią, żeby porozmawiać o problemie, ale ona się nie pojawiła - mówi reporterce portalu GazetaWroclawska.pl Stefan Małuszek. - Mój prawnuk nie chciał chodzić do szkoły, często płakał i powtarzał, że pani nauczycielka jest zła - wspomina mieszkaniec Szczodrego.
Agnieszka Cichorek, dyrektorka szkoły podstawowej w miejscowości Szczodre do czasu wyjaśnienia sprawy przez kuratorium nie chce komentować sprawy. - Muszę porozmawiać ze wszystkimi rodzicami – ucięła rozmowę.
Niezależnie od kontroli kuratorium, osobną kontrolę zapowiedziało także Ministerstwo Edukacji Narodowej. W poniedziałek rano oświadczenie w tej sprawie wydała także gmina Długołęka, która bezpośrednio odpowiada za pracę szkoły. Oto jego treść:
Oświadczenie Urzędu Gminy Długołęka:
W związku z ujawnionym skandalicznym zachowaniem jednego z nauczycieli Szkoły w Szczodrem, Urząd Gminy Długołęka informuje, iż nauczyciel ten został natychmiast zawieszony w czynnościach zawodowych, a w jego sprawie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. W przypadku potwierdzenia się zarzutów zostaną wobec zainteresowanego wyciągnięte odpowiednie konsekwencje.
Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zachowania nauczyciela. Trudno znaleźć odpowiednie słowa, by nazwać ból, jaki mogło wyrządzić wychowankom powierzonym jego opiece. Tego typu postępowanie jest rażącym naruszeniem wszelkich regulaminów i norm, obowiązujących w prowadzonych przez nas placówkach, gdzie dobro i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży pozostają zawsze najwyższym nakazem.