Śląsk Wrocław - Raków Częstochwa 1:1. Remis z niedosytem po obu stronach. Śląsk wciąż liderem

Piotr Janas
Piotr Janas
Mecz Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa przyciągnął na trybuny blisko 40 tys. kibiców
Mecz Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa przyciągnął na trybuny blisko 40 tys. kibiców FOT. Paweł Relikowski
Śląsk Wrocław zremisował z Rakowem Częstochowa 1:1 w hicie 17. kolejki PKO Ekstraklasy. Spotkanie z wysokości Tarczyński Arena Wrocław oglądało 40 tys. widzów.

Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa

W późne niedzielne popołudnie stadion Tarczyński Arena niemalże pękał w szwach. Kibice niezrażeni minusową temperaturą, oblodzonymi drogami i przepełnioną komunikacją miejską przyszli zobaczyć spotkanie tegorocznej rewelacji PKO Ekstraklasy - Śląska Wrocław - z aktualnym mistrzem Polski - Rakowem Częstochowa.

Śląsk Wrocław do spotkania z "Medalikami" przystępował osłabiony brakiem zawieszonego za niesportowe zachowanie Nahuela Leivy. Kolejną szansę w wyjściowym składzie dostał Mateusz Żukowski.

Raków Częstochowa przed potyczką we Wrocławiu odniósł swoje historyczne pierwsze zwycięstwo w fazie grupowej Ligi Europy. Częstochowianie wygrali 1:0 z austriackim Sturmem Graz, po bramce byłego piłkarza Śląska Johna Yeboaha. Mimo to powoływany od niedawna do reprezentacji Ekwadoru skrzydłowy rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych.

Swego rodzaju estymy niedzielnej potyczce na Tarczyński Arena dodawał fakt, że głównym rozjemcą był sędzia ostatniego finału mistrzostw świata - Szymon Marciniak. Atmosferę piłkarskiego święta mogli popsuć już tylko piłkarze, albo - z czym już mieliśmy do czynienia w tej kolejce - pogoda. Wprawdzie od rana we Wrocławiu świeciło słońce, ale na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem znów zaczął padać śnieg. Nie był to jednak intensywny opad i stosunkowo szybko ustał.

Pierwsza połowa nie była zbyt porywającym widowiskiem. Stroną przeważającą był Raków, który dłużej utrzymywał się przy piłce i grał w ataku pozycyjnym. Jedyna bramka padła w 24 min, po dużym błędzie Aleksa Petkova. Bułgar nie przeciął spadającego mu pod nogi dośrodkowania, przez co do futbolówki dopadł Sonny Kittel i z bliskiej odległości otworzył wynik.

Śląsk był w stanie odpowiedzieć jednym celnym, ale niezbyt groźnym uderzeniem Żukowskiego z dystansu, a na dodatek pod koniec tej części gry stracił Łukasza Bejgera. Reprezentant Polski do lat 21 zgłosił uraz i musiał zastąpić go Aleksander Paluszek. W przerwie z kolei za Jehora Macenkę wszedł Martin Konczkowski, ale zajął miejsce na prawej stronie defensywy, gdyż na lewą powędrował Patryk Janasik.

Drugie 45 min to wciąż przewaga optyczna Rakowa, ale Śląsk zdecydowanie żwawiej i z większą energią ruszał do kontrataków. W 67 min Paluszek zagrał długą piłkę za plecy obrońców, Samiec-Talar wygrał arcyważny pojedynek ze Svarnasem i dopadł do piłki, do której z bramki wychodził Vladan Kovacević. Wychowanek WKS-u wykorzystał brak Bośniaka między słupkami i doprowadził do wyrównania.

Chwilę potem mogło i powinno być 2:1 dla gospodarzy, ale Erik Expósito przegrał pojedynek sam na sam z Kovaceviciem, który tym samym częściowo odkupił swe winy. Ostatnie 10 min to zdecydowane ataki gości, ale szwankowała im celność. Praktycznie nie trafiali w światło bramki i ostatecznie mecz zakończył się remisem.

Ten wynik sprawia, że Śląsk przedłuża passę meczów bez porażki w lidze do 14 i pozostaje liderem PKO Ekstraklasy. Za tydzień wrocławianie zmierzą się z Koroną Kielce.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl