Akt oskarżenia dotyczy tylko jednego z wątków sprawy. Nie wiadomo, czy obejmie wszystkie zarzuty postawione dotąd byłemu senatorowi i jego współpracownikowi. Oprócz nich w sprawie jest jeszcze co najmniej 12 osób podejrzanych o wręczanie łapówek. Do sądu trafi więc sprawa, która nie będzie dotyczyć wszystkich bohaterów tej historii.
Wiadomo, że Józef Pinior usłyszał trzy zarzuty. W zamian za pieniądze miał podjąć się (wspólniez Jarosławem Wardęgą) załatwienia pozytywnej decyzji związanej z budową galerii handlowej w Jeleniej Górze i decyzji związanej ze staraniami o przedłużenie koncesji na eksploatację bazaltu z kamieniołomu koło Lądka-Zdroju. Trzeci zarzut to oszustwo. To przestępstwo, w opinii prokuratury, popełnić miał sam senator. Przyjąć miał pieniądze za fikcyjny wykład o zarządzaniu jednostkami wymiaru sprawiedliwości.
Jego asystent i najbliższy współpracownik podejrzany jest o większą liczbę przestępstw. Dotyczą powoływania się na wpływy w różnych państwowych i samorządowych instytucjach. I obietnice pomocy w załatwianiu różnych spraw. Na przykład, w zamian za 1000 złotych miał obiecać emerytowanemu policjantowi korzystną dla niego decyzję magistratu, powołując się na prezydenta Rafała Dutkiewicza i Adama Grehla. Komuś innemu obiecywał jakoby dojścia do władz Jeleniej Góry, a przedsiębiorcom z Opolszczyzny dojścia do państwowego banku, by mogli dostać umowę prolongatę umowy kredytowej.
Dowody? Najważniejsze to podsłuchy. CBA podsłuchiwało Jarosława Wardęgę przez 10 miesięcy, a Józefa Piniora miesiąc. W ostatnich tygodniach – na koniec śledztwa – podejrzanych zapoznawano z materiałami. W tym z nagraniami podsłuchanych rozmów telefonicznych. Były im puszczane przez funkcjonariuszy CBA w tajnej kancelarii.
Co z tego materiału wynika? - Niczego nowego nie znalazłem w materiałach, z którymi się zapoznałem. To powtórzenie zarzutów stawianych po moim zatrzymaniu. Jestem niewinny, do wszystkiego ustosunkuję się w sądzie – powiedział nam klika dni temu Józef Pinior. - Szkoda, że prokuratura stała się narzędziem do walki politycznej. Liczyłem, że zachowa się inaczej, ale jak widać jest narzędziem w rękach ministra Ziobry.
Również Jarosław Wardęga nie znalazł – przekonuje nas – żadnych obciążających go poważnych materiałów. Nie może mówić o szczegółach, bo nagrania, które mu puszczano, są tajne. - Myśmy byli za tym, żeby je odtajnić – mówi nam Jarosław Wardęga. To, co mu zaprezentowano, nie zmieniło jego opinii, że śledztwo to manipulacja i akt politycznej zemsty. Za zaangażowanie Józefa Piniora w wyjaśnianie sprawy tajnych więzień CIA w Polsce. Z nagrań, zdaniem asystenta Józefa Piniora, nie wynika, by ktokolwiek oferował łapówkę w zamian za konkretne zachowanie senatora.
Co jeszcze bada prokuratura? Kilka miesięcy temu ze sprawy korupcyjnej wyłączono wątek związany z kampaniami wyborczymi w 2011 i 2015 roku. Śledczy sprawdzają, czy nie fałszowano podpisów na listach poparcia, które musi złożyć w komisji wyborczej każdy kandydat na senatora. Teraz policjanci z dolnośląskiej Komendy Wojewódzkiej docierają do wszystkich osób podpisanych na listach i sprawdzają, czy nie doszło przypadkiem do fałszerstwa. Ale w tym wątku sprawy nikomu żadnych zarzutów nie postawiono.