Wojciechowi Szczęsnemu zajęło prawie dwa miesiące, zanim osiągnął formę pozwalającą mu na grę na pozycji bramkarza. A w pierwszych kilku meczach nie radził sobie najlepiej. Popełnił błędy niegodne golikpera najwyższej klasy. Jednak stopniowo zaczął nabierać wprawy. A w kilku meczach jego interwencje były decydujące. Niewielu jednak wierzyło, że będzie w stanie zaprezentować optymalną formę.
Flick spędza sezon, potwierdzając swoją obecność na szczycie
Przez cały ten czas trener Hansi Flick okazywał Polakowi bezwarunkowe wsparcie na konferencjach prasowych, potwierdzając, zarówno aktywnie, jak i biernie, że jest numerem 1 i jego pozycja nie budzi żadnych wątpliwości. Dla szkoleniowca Barcy nie było miejsca na dyskusję o bramce „Blaugrany”.
Marc-Andre te Stegen ciężko jednak pracował nad powrotem do zdrowia. I odkąd poczuł, że jest gotowy do gry, nie przestał wywierać presji na Flicka i samego Szczęsnego. Czynił to w oświadczeniach dla mediów oraz rozmowach prywatniych. Choć Flick utrzymywał, że Polak jest i będzie podstawowym zawodnikiem do końca sezonu, już wcześniej zasugerował, że jego rodak może dostać szansę. I wystawił Ter Stegena w Valladolid.

Rozczarowanie Szczęsnym w kluczowym momencie
Nie wiadomo, czy było to spowodowane presją ze strony Niemca, ale prawda jest taka, że Szczęsny w ostatnich meczach prezentował niski poziom. Po osiągnięciu szczytu formy, jego dyspozycja zaczęła spadać, co sprawiło, że wielu kibiców Barcelony wolało, aby w bramce grał trzeci bramkarz Inaki Pena.

Po słabszej formie Szczęsnego w ostatnich tygodniach i powrocie Ter Stegena, większa część szatni nie rozumie, dlaczego Polak wciąż zagrał w tak ważnym meczu jak w rewanżu półfinału Ligi Mistrzów przeciwko Interowi Mediolan na Giuseppe Meazza. Kluczowi zawodnicy „Blaugrany”, może poza Robertem Lewandowskim, uważają, że Ter Stegen powinien wystąpić w podstawowej jedenastce w Mediolanie, bowiem Szczęsny nie ma już poziomu pozwalającego na grę w Barcelonie, co zresztą potwierdził puszczeniem siedmiu bramek w dwumeczu z Interem.

W szatni Barcy podniosły się głosy, aby Flick przemyślał sprawę bramkarzy przed czterema pozostałymi meczami ligowymi...
