Jewgienij Prigożyn chce kandydować na prezydenta Ukrainy
Jewgienij Prigożyn po raz kolejny chce być w centrum uwagi. Tym razem postanowił wygłosić swój absurdalny pomysł. Za sprawą nagrania, które wypłynęło do sieci, ogłosił, że zamierza kandydować na prezydenta Ukrainy.
"Robię polityczny coming out, mówiąc głośno, żeby wszyscy mogli usłyszeć. Dopiero teraz, patrząc na wszystko wokół, dostrzegam moje ambicje polityczne" - zaczął.
"Zdecydowałem, że w 2024 roku będę kandydował na prezydenta Ukrainy. Będę kandydował na ten urząd razem z Poroszenką [Petro - przp. red.) i Zełenskim [Wołodymyrem - przyp. red.)" - dodał dowódca Grupy Wagnera.
Chwilę później ogłosił, że jeśli wygra wybory na Ukrainie, to wszystko w kraju ulegnie zmianie i konflikt zostanie zakończony.
"Jeśli wygram wybory na prezydenta Ukrainy, to wszystko będzie dobrze chłopaki. Amunicja nie będzie potrzebna" - zakończył.
Rosyjskie ambicje pod przykrywką Ukrainy
Trudno jednoznacznie ocenić wypowiedź dowódcy Grupy Wagnera, który słynie ze swoich bardzo dziwnych i często niezrozumiałych wypowiedzi. W ostatnim czasie głośno było o tym, że Prigożyn może starać się dojść do władzy w Rosji.
Skutkiem tych podejrzeń miało być odcięcie go przez Władimira Putina od kontaktów na Kremlu.
Doradca Ministra Spraw Ukrainy, Anton Gerashchenko, ocenił, że Prigożyn mógł zdecydować się publicznie powiedzieć o zamiarze kandydowania na funkcję prezydenta Ukrainy, by odwrócić uwagę od swoich prawdziwych zamiarów.
"Wypowiedź ta ma na celu odwrócenie uwagi od jego ambicji politycznych w Rosji, gdzie marzy o dojściu do władzy i być może zostaniu następcą Putina" - napisał na Twitterze.
